Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasto. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 czerwca 2014

MAŚLANKOWE CIASTO Z OWOCAMI

Normalnie pychota!

Na pierwszy rzut oka można by stwierdzić, że jest to ciasto drożdżowe, ale to tylko tak z wyglądu.
Po spróbowaniu...rozkoszne ciasto z owocami.
Robi się je dość szybko i można użyć różnych owoców. Podpatrzyłam je u Asi z bloga Kulinarne Szaleństwa Margarytki, a oryginalny przepis znajdziecie TU (klik)

Ciasto jest wilgotne i bardzo smaczne, a owoce dodają lekkiej nutki kwaskowości. Ja użyłam truskawek, bo skoro jest na nie sezon to czemu nie poszaleć.

Polecam ten przepis, warto spróbować.
Pozwoliłam sobie podwoić ilość składników, bo moje naczynie jest ciut większe niż u Asi.

  • 700g mąki tortowej
  • 1 szkl. cukru
  • 2 łyżki cukru waniliowego
  • 4 duże jajka
  • 2 szkl. maślanki
  • 4 pełne łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szkl. oleju
  • owoce
       kruszonka

Suche składniki należy wymieszać w misce. W drugim naczyniu łączymy produkty "mokre". Potem wszystko razem wszystko łączymy mieszając dokładnie drewnianą łyżką. Do tego ciasta nie używałam ani miksera ani robota. Ciasto powinno być dość gęste.

Użyłam blachę o wymiarach 38cm/23cm
Połowę ciasta przelewamy na blachę wysmarowaną tłuszczem i posypana mąką. Układamy część owoców, zalewamy resztą ciasta i wierzch pokrywamy pozostałą ilością owocowych rarytasów.

Przygotowaną kruszonkę ( z mąki, cukru i masła) wysypujemy na gęsto na samą górę. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika do 180 stopni (bez termoobiegu) i pieczemy ok 50 minut do suchego patyczka.
Po upieczeniu wyciągamy blachę z ciastem i studzimy.

I można zajadać ze smakiem....PYCHOTA!!!!

SKUSI SIĘ KTOŚ NA TEN PRZEPISIK? Ja serdecznie polecam

A tu opcja ciasta z przepisu Asi: ciasto jogurtowe ale u mnie z czereśniami. Przepis znajdziecie TUTAJ na blogu Kulinarne szaleństwa Margarytki
Teraz jest najpiękniejszy czas pełen owoców więc aż się ręce rwą do pieczenia różnych ciast, tym bardziej, że bardzo lubię testować przepisy.

Życzę Wam miłego wypoczynku

czwartek, 5 kwietnia 2012

muzyczny sernik Marcinowy i od serca dla serca

Wczorajszy dzień trwał pod hasłem "akcja ciacho urodzinowe", pierogi dietetyczne ,a odwiedziny listonosza dodały mi jeszcze energii.
Pan listonosz przyniósł mi paczuchę od Janeczki. Zrobiłyśmy sobie prywatną wymiankę. Ja wysłałam Janeczce małe co nieco , a w zamian dostałam cudowny kołnierzyk dla Julci, ślicznie zrobiony i bardzo elegancki. Takie cudo będzie wspaniałe do każdej bluzeczki. Do tego dostałam serwetkę do koszyczka z kurczaczkami. Jest wspaniała i zrobiona bardzo dokładnie. Janeczka, jak to Janeczka, dorzuciła mi jeszcze niespodziankę. W paczcie była przepięknie wykonana w pięknych kolorach bransoleta , a wszystkiego pilnował Baranek. On ci zawładną sercami domowników. Normalnie cudo! Janeczko z całego serca Ci dziękuję. Uwielbiam Twoje prace, a wymianka z Tobą to jest największa przyjemność! doładowałaś mi akumulatorki. Dostałam też śliczną ukwieconą szydełkową karteczkę od Agi. Dziękuję bardzo serdecznie.

Od wczoraj w naszym Lublinie pogoda iście wiosenna. Ciepło, słonecznie, aż chce się oddychać pełną piersią.
Dziś nasz Przyjaciel ma urodziny. Wczorajszy dzień poświęciłam na przygotowanie z tej okazji niespodzianki.
Razem z jego kochaną Wiolą ustaliłyśmy wszystko. Dostałam wolną rękę na pomysł na ciasto. Pierogi ruskie do tego były zamówione już wcześniej.
Marcin jak wiecie jest chory, a ja stworzyłam dietetyczne smakołyki by mógł zjeść.
Pierwsze, najważniejsze było ciasto. Długo myślałam co by tu upiec. Tort już szykowali inni (i to w kształcie gitary), więc ja miałam  za zadanie upiec blachę ciasta. Wymyśliłam, patrząc po składnikach różnych ciast, że sernik będzie najbardziej odpowiednim ciachem by nasz jubilat mógł zjeść. Wzięłam tu pod uwagę wszelkie wytyczne do diety wątrobowej. Trzeba było wyeliminować i zastąpić kilka składników by pani wątroba przyjęła ciacho i pozwoliła właścicielowi raczyć się smakiem. I tak powstał

                    MUZYCZNY SERNIK MARCINOWY
ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 160g masła
  • 80g cukru
  • 2 żółtka

masa serowa:
  • 1kg sera chudego dla diabetyków (zmielić)
  • 100ml śmietanki light
  • 2 jajka
  • 350g cukru pudru
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • aromat pomarańczowy

Składniki na ciasto dokładnie zagnieść i schłodzić. W tym czasie połączyć twaróg ze śmietanką i mąką, dodać utarte z cukrami żółtka. Białka ubić na pianę i delikatnie wymieszać z masą serową.
Ciasto rozwałkować na spodzie blachy, nakłuć widelcem i piec w nagrzanym piekarniku do 200 stopni przez 15 minutek. Następnie wylać na to masę serową. Piec 60 minut w 180-170 stopniach.
Sernik pięknie mi wyrósł, nie klapnął na szczęście. Nie dodawałam rodzynek ani skórki by nie obciążać zbytnio chorego organu.
Gdy już doszedł do siebie po pieczeniu na wierzch wyłożyłam delikatną masę zrobioną ze śmietanki tej beztłuszczowej, ozdobiłam czym miałam. A żeby dodać mu szyku, z masy cukrowej zrobiłam kwiatuchy urodzinowe.
Najlepsza w tym była moja wnuczka. Najpierw pomagała mi zrobić masę do modelowania, a potem  zjadała mi liście, płatki i całe kwiatki. W końcu jak się już zasłodziła to mogłam przystąpić do robienia ozdób.
Potem szybko zrobiłam pierogi, oczywiście ruskie. Ten farsz polecam dla ludzi mających problemy z wątrobą czy trzustką w każdym stanie. Jest delikatny, również mojego pomysłu, pochwalony z uznaniem przez dietetyka kilka lat temu gdy robiłam różne dania dla mojej mamy gdy bardzo chorowała.

Farsz do ruskich pierogów- dietetyczny
  • ziemniaki ugotowane w mundurkach(potem zmielone)
  • ser biały beztłuszczowy
  • pieprz,sól
  • cebula zeszklona i potem zaparzana pokrojona w kostkę
  • mięta (więcej niż zwykle)
  • tymianek, ciut kminku, majeranek

wszystko dokładnie wymieszać i nadziewać ciasto na pierogi. Farsz w smaku nie różni się zbytnio od zwykłego klasycznego, jednak ważne jest to, że w tym nie ma nic czego nie lubi chora czy uszkodzona wątroba. I tak pierogi szybko zrobiłam (bo miałam już wszystko wcześniej przygotowane) i z uśmiechem na twarzy można było dostarczyć.

Po południu zawieźliśmy z moim Szczęściem wszystkie rarytasy do Marcina i Wioli. Ciacho zachwyciło, a pierogi wywołały rozkoszny uśmiech na twarzy. Dołożyliśmy do tego najszczersze życzenia i osłodziliśmy serdecznym uściskiem.
Miałam tremę, bo to prototyp mojego pomysłu taki sernik. Dziś był konsumowany. Efektów nie znam, bo nie dzwoniłam, nie chciałam głowy zawracać. Mieliśmy dziś iść już oficjalnie na Urodziny jednak trochę nam się w pracy poplątało i nie wyszło. Jutro Wam powiem czy sernik zdał egzamin i czy najważniejsza osoba czyli Marcin zaakceptuje ten przepis (tak na zaś gdyby znowu miał smaka)

Bardzo serdecznie dziękuję  za miłe komentarze.
Witam gorąco nowych gości i zapraszam wszystkich częściej
................................................................................................................
Mój kolega Darek Prażmo robi niesamowite zdjęcia naszego miasta. Potrafi wyszukać takie miejsca i uchwycić takie momenty, że nigdy by się nie powiedziało, że to w naszym Lublinie. Tak na dobranoc
pokażę Wam fragment naszej starówki uwiecznionej na zdjęciu przez Darka.
I tym miłym akcentem po cichuśku mówię Wam DOBRANOC.

Do jutra!!!!!!

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

pokoleniowo i urodziny z pieczarkami

Dzień dobry Wszystkim!
U mnie dziś na słodko. W sobotę moje średnie dziecię kończyło 15 lat. Te nasze dzieciaki strasznie jakoś szybko rosną. Upiekłam z tej okazji ciacho. Ostatnio robiłam pyszną babkę pomarańczową. Wszystkim bardzo smakowała. Postanowiłam zrobić tort na bazie tego przepisu. Babkę upiekłam w zwykłej tortownicy, po wystudzeniu przekroiłam. Przełożyłam kremem cytrynowo-ananasowym i pistacjowym, udekorowałam owocami. Mój jubilat był bardzo szczęśliwy, że specjalnie dla niego zrobiłam takie pyszne ciacho. Całość smakowała super,nie za słodkie , smaki wyczuwało się przy każdym kęsie, a i oko się cieszyło.
  Potem pomyślałam, że coś do tego jeszcze dorobię. Kiedyś gdy zwiedzałam Janeczki bloga od początku wypisałam sobie wszystkie ciekawe przepisy i pomysły. Teraz jest tam rozdział z Janeczkową książką kucharską dla ułatwienia. Polecam wszystkim, bo jest tam cała kopalnia bardzo smacznych przepisów.
Między innymi są tam "słodkie pieczarki". Bardzo zaciekawił mnie przepis, więc zostały upieczone wedle Janeczkowego przepisu. 

"SŁODKIE PIECZARKI"

Składniki
  • 1 jajko
  • 2 szklanki mąki ziemniaczanej
  • 2 czubate łyżki mąki pszennej
  • 150 g margaryny
  • niepełna łyżeczka sody oczyszczonej
  • 4 czubate łyżki cukru pudru
  • aromat do ciast
  • kakao do dekoracji

Wszystko razem zagnieść, zrobić kulki wielkości orzecha włoskiego. Ułożyć na blaszkę.  Potrzebna będzie sucha  butelka, a właściwie jej szyjka. Szyjkę butelki maczamy w kakao i wtykamy w każdą kulkę. Piec w piekarniku w 180 stopniach ok 15 minut.
Bardzo wszystkim smakowały, najlepsze są na ciepło. Potem troszkę są inne w smaku, bardziej mączne, ale i tak nie zdążyły wystudzić się do końca.




Teraz coś live.
Nasza maleńka wnusia Ala jest rozkoszna. W nocy śpi od 23 do 5 rano, w dzień tez spokojna. Młoda Mama dochodzi do siebie i cieszy się, że już są w domciu, bo tu najlepiej. Radzi sobie dzielnie,  z czego jestem bardzo dumna.
Julcia (nasza starsza wnusia) natomiast rozwija swoje talenty. Ostatnio z wokalnych przeszła na artystyczne, tj malarskie.Poza robieniem wspólnym ozdób chętnie też rysuje. Babcia i dziadzio doczekali się pierwszego portretu.
I o to się właśnie nim muszę pochwalić, bo wyglądamy niepowtarzalnie.

opis: od lewej jest Julcia i trzyma dziadzia za rękę, a babcia stoi obok i śpiewa. He!!!!
Duma mnie rozpiera!!!!!!oczywiście wnusia z dziadziem sztamę trzyma, a babcia jest do "grubszych"tematów.

Życzę wszystkim samych radości w tym świątecznym tygodniu, oraz miłego dnia. Witam nowych gości.
Pozdrawiam i dziękuję serdecznie za miłe słowa.

czwartek, 19 stycznia 2012

i znowu słodkie rozkosze z artystycznym dźwiękiem

Kto ich nie lubi? każdy ma jakieś swoje ulubione słodkości, które bez względu na chęć kuszą i nie sposób odmówić.
Ja uwielbiam krówki, ale tylko opatowskie. W/g mnie są to jedyne krówki, które od kilkunastu lat nie zmieniły smaku i są robione w/g tej samej receptury nieustannie. Kruche z wierzchu, w środku lekko ciągnące...mniam. Drugą moją słabością są Michaszki z Mieszka, wymiękam przy tym i nie ma możliwości bym się tym przejadła. Czasem moje ślubne Szczęście zamiast kwiatka kupi mi dużą kilogramową pakę, a ja jak dziecko mam dziki uśmiech na twarzy na sam widok.
Dziś jednak nie o tych wspaniałościach. Może kiedyś nauczę się gotować krówki, bo wiem, że można.

Moje ukochańce także bardzo lubią słodkości. W niedzielę zrobiłam ciacho takie na wariackich papierach, bo z tego co miałam. Wyszło coś niesamowitego.
Upiekłam zwykły szybki biszkopt z kakao i zrobiłam dwie masy.
Jedną masę zrobiłam z zasłyszanego przepisu Majkowego, czyli 0,25 ajerkoniaku wymieszałam z margaryną. Wyszła pyszna puszysta masa ajerkoniakowa. Drugą masę wymodziłam coś na wzór budyniowej tylko dodałam troszkę tartych orzechów i wiórek kokosowych. Przełożyłam biszkopcik i tadaaam...wyszło co wyszło, paluszki lizać. Mój średni synio stwierdził, że ta druga masa smakuje jak milky way i super! Te maluśkie ciasteczka to pychoty robione na piwie.

Kruche Ciasteczka francuskie


  • 2 kostki margaryny
  • 4 szklanki mąki
  • pół szklanki piwa jasnego

Ciasto lekko zagnieść, wykroić kółka lub kwadraty, nakładać dżem i zawinąć. Piec chwilkę w 180 stopniach na pergaminie. Gdy przestygną posypać cukrem pudrem.


Oczywiście skusiłam się na prośby maluchów i zrobiliśmy też ryż zapiekany z jabłkami w masełku, polany bitą śmietaną.
Normalnie, nic tylko dania iście dietetyczne !!!!
Ja też próbuję zrzucić kilka centymetrów w biodrach po świętach, tylko, że u mnie to pięć minut roboty, więc nie żałuję sobie rozpusty smakowej. Jakby nie patrzeć to diety są dla nas, a nie my dla diet!




A teraz pokażę Wam cudeńka. Nie mam pojęcia skąd ta wspaniała kobieta ma tyle pomysłów, ale jej prace zadziwiają za każdym razem. Janeczka jest niesamowita i ma bardzo kreatywną głowę i zdolne rączki.

To jest wspaniałe i urzekło mnie od pierwszego spojrzenia. Coś jakby kamea zrobione na muszli, do której przyczepiony jest ususzony kwiatuszek i całość polakierowana. Wykończenie sami widzicie, wspaniałe.
I drugi naszyjnik bardzo elegancki, na wieczorową porę.
Uwielbiam biżuterię od Janeczki, bo tyle serca jest w każdej tej pracy, że aż czuje się to nosząc te cudności. Poza tym każdy zaczepia mnie i pyta skąd mam takie cacka, bo widzi pierwszy raz. A mnie duma rozpiera i od razu podaję im link tam gdzie trzeba.


Chcecie zobaczyć jak się piecze ciacha? proszę bardzo !

Dziękuję bardzo serdecznie za miłe słówka w komentarzach i mailach- dzisiaj poodpisuję . Obiecuję, że następny wpis zrobię znowu o udkach faszerowanych gdyż bardzo często pytacie jak i co. Może wymyślę jakieś inne farsze jeszcze?

Życzę wszystkim miłego zwiedzania mojej kuchni i zapraszam ponownie.

POZDRAWIAM

wtorek, 6 grudnia 2011

w mikołajowym klimacie: knedle, ciacho i prezenty

Dzień rozpoczął się zwyczajnie. Pobudka, śniadanko, maluch do szkoły. Potem budzenie starszego syna i wyprawienie w celach edukacyjnych. Posprzątałyśmy z moją pomocniczka wnusią, nastawiłyśmy pranie i zajęłam się szykowaniem obiadku U nas dziś zupa ogórkowa i knedle z sosem. Nie chce nam się ziemniaków, więc urozmaicamy posiłki jak się da. Najbardziej lubiane przez moich ukochańców ze wszystkich kombinacji knedli  jednak  to
              
                                      czeskie knedliki drożdżowo-bułczane

ciasto (przepis już podawałam ale powtórzę):
  • 500 g mąki pszennej
  • 2 jaja
  • 250 ml mleka
  • szczypta soli
  • odrobina cukru
  • 10 g drożdży świeżych
  • 2 kajzerki                                  
Mąkę przesiać i wrzucić do niej drożdże, rozkruszyć je delikatnie. Bułeczki pokroić w kostkę i dodać jajka, wymieszać, połączyć z mąką z drożdżami, solą, cukrem i mlekiem. Wszystko dokładnie wymieszać i wyrobić ciasto. Zostawić do wyrośnięcia na chwilę. Potem na stolnicy formować wałeczki i pokroić je. Wrzucać na osolony wrzątek po kilka sztuk i gotować ok 8 minut. Podawać z sosami w każdym smaku.
U mnie były z sosem pieczeniowym zasmażanym i z surówkami.

Dziś miałam też małe zlecenie. Dla Mikołaja miałam upiec ciasto mikołajowe. Więc skupiłam się głównie na tym. Ciasto zrobiłam tak jak się robi Stefankę, tylko dodałam w czasie wyrabiania kakao, by ciasto było ciemne, a przepis znajdziecie tutaj .
Potem nasączyłam placek na spodzie mocną kawą, przełożyłam masą, kolejny placek polałam likierem i znowu posmarowałam masą, zaś górna część ubrała się elegancko. Polałam polewą czekoladową gorzką, udekorowałam, obsypałam orzechami i jest gotowe. Mam nadzieję że pan, który ma dziś imieniny będzie zadowolony z ciasta dla gości. Nie robiłam zbyt słodkiego i pozwoliłam sobie na kawę i alkohol ponieważ to ciasto dla dorosłych. Zaraz przyjadą po nie. Szkoda, że nie mogę przekroić bo sama ciekawa  jestem smaku i wyglądu.
A teraz mikołajowo:
Janeczkowo
Znacie już Janeczkę zapewne,z mojego bloga także. Jeśli nie, to bardzo polecam jej stronkę.  Korzystam chętnie z jej przepisów i wykorzystuję wszechstronnie. Pisałam także o jej artystycznej duszy. Moja koleżanka zaczepiła mnie jakiś czas temu i zapytała o moje kolczyki. Powiedziałam skąd mam i zamówiła u mnie komplet Biżuterii od Janeczki. Złożyłam więc zamówienie, przy okazji skusiłam się też na nowe kolczyki. Dziś przyszła przesyłka. Zamówienie zrealizowane expresowo. Same zobaczcie jakie cudeńka:







piękne prawda?


i dostałam niespodziankę, bardzo miłą i szykowną

No to Mikołaj mnie obdarował pięknym komplecikiem. Dziękuję Janeczko bardzo serdecznie! Wszystkie rzeczy jakie robisz są tak dokładne, wymyślne i piękne oraz oryginalne. Wprawiają w zachwyt każdego kto u mnie zobaczy Twoją biżuterię.

a na deser piosenka, którą śpiewamy dziś z moją wnusią i choć nie ma jeszcze zimy, klimat magiczny już się zaczyna. Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco

 

i dla samego Świętego Mikołaja zostawiam wierszyk:

Mój List do Mikołaja

Siadłam sobie po cichutku
na skraju krzesełka
bardzo różne twórcze mysli
dały mi Jasełka.
Piszę list do Mikołaja,
bo on ma układy,
bez protekcji nawet święty
nie da dzisiaj rady.
Niech przemyślą w pulchnej chmurce
z Właścicielem nieba
...jak nagrodzić wszystkich ludzi?
...no bo chyba trzeba.
Rózgi już przereklamowane
i mało skuteczne,
może jakieś diable rogi?
nieee....to niebezpieczne.
Może jednak dać w prezencie
ekskluzywne trunki...?
załagodzą i ukoją
troski i frasunki.
Siedzę , myśle...nie mam weny
co tu dać ludzkości?
chociaż co by to nie było
obgryzą do kości.
Ludzie ciągle zaganiani
żyją w strasznym tempie,
a Mikołaj załamany
drapie się po gębie.
Mikołaju piszę Tobie
wymysl coś kolego!!
daj rozumu i szacunku,
gram uczuć do tego.....

poniedziałek, 28 listopada 2011

z kopytkami w kwiatki, kotlet po lubelsku i skubany podwieczorek

Poprzedni wpis był wybitnie świąteczny. U mnie karpia też jada się tylko w święta, ale za to jak smakuje!!!!
Teraz czas na obiadek. Proponuję kotlet po lubelsku, kopytka znowu inaczej i naskubane ciacho
       
                     Schabowy po lubelsku, bo tak brzmi oryginalna nazwa naszej potrawy co oznacza, że powinien być ze schabu. U mnie nie przepadają za schabem, więc te danie robię z piersi drobiowej.

Schab po lubelsku często jest w kartach dań lubelskich restauracji. Często jednak robiony jest w rozbełtanym jajku, a oryginalnie powinien być w jajku sadzonym.
Potrzebujemy:
  • kotlety schabowe ubite(u mnie piersi drobiowe)
  • jajka (po 2 na osobę)
  • sól, pieprz
  • olej

na rozgrzanej patelni wylewamy jajko na sadzone (nr1) i od razu kładziemy plaster mięsa na wierzch, posypujemy solą i pieprzem. Do kubeczka wlać następne jajko z nieuszkodzonym żółtkiem (nr2). Łopatką podnosimy nasze jajko z mięsem , wylewamy jajko z kubeczka i odwracając mięso z usmażonym jajkiem (nr 1) na drugą stronę kładziemy na jajku (nr 2)na patelni . Drobiowe mięso ma to do siebie że szybko się ścina pod wpływem temperatury,więc takiego kotleta smażymy tylko tyle co smaży się jajko sadzone.

 Teraz czas na kopytka z kopytkowa co w kwiatkach siedzą.
Kopytka każdy chyba potrafi zrobić. Ja tym razem ugotowałam je znowu inaczej. Do ciasta dodałam szczyptę kurkumy by zyskac kolor, zaś do wody dorzuciłam zioła i sporo papryki w proszku. Podałam je z kapustą. No i pobawiłam się z marchewkowym kwiatkiem by wszystko ładnie na talerzu wyglądało.
 Tak więc oto weszliśmy z kopytami w grządkę kapusty i w rabatki :)
A teraz pochwalę się ciachem. Mój syn 15 letni tez lubi pitrasić i pomagać mi w kuchni. Wczoraj udało nam się to uwiecznić, gdyż on sam podjął się że upiecze ciacho, a gdy coś majstruje kulinarnie w kuchni to już nie daje sobie zrobić zdjęcia.
Bardzo się starał i wyszło pysznie.A zdjęcie chociaż takie.....





                         skubana śliwka

1/2 kg mąki
4 łyżki cukru
1 margaryna
3 łyżki smalcu
cukier wanilinowy
5 żółtek
2 łyżeczki pełne proszku do pieczenia
3/4 szkl. cukru do piany
2 łyżeczki mąki ziemniaczanej lub kisiel

Zagnieść wszystkie składniki i wyrobione ciasto podzielić na trzy części. Do jednej części dodać kakao.Jedną białą część wyłożyć na blachę wyłożoną pergaminem, posmarować dżemem i na to ciasto skubać ciemną część ciasta. Następnie wyłożyć owoce. Mogą być różne ale cukiernik zadecydował by dziś była to śliwka.
Wierzch:
5 białek ubić z 3/4 szkl. cukru na sztywną pianę dosypując kisiel lub mąkę ziemniaczaną. Wyłożyć pianę na owoce.Na wierzch doskubać białe ciasto i upiec w 180 stopniach ok 45 minut. Mój syn był bardzo dumny z siebie, no i my z niego także. Chłopaki jednak bardziej ciągną do kuchni niż moja córka.
Smacznego :)

niedziela, 20 listopada 2011

odkrywam Majkowy chlebuś, a niedziela pachnie chlebem


Tak jak wczoraj obiecałam pochwalę się dziś majkowym przepisem na chlebek.
Ciasto Majka robi jedno ale potem dzieli na pół i jedną część robi z ziarnami, zaś drugą z cebulką.

Oto receptura kolejnego przepysznego chleba domowej roboty:

  • 1kg mąki pszennej
  • 20 dkg mąki żytniej
  • 10 łyżek otrębów  pszennych
  • do ziarnistego; 5 łyżek pestek dyni, 5 łyżek ziarna łuskanego słonecznika
  • siemie lniane 2 łyżki
  • 2 płaskie łyżki soli
  • szczypta cukru
  • 1/2 kostki drożdży
  • do cebulowego duszona cebulka (ilość tak jak kto lubi)
Pieczemy.....
otręby i siemię wczesniej zalać 1 litrą gorącej wody na całość

Z podanych składników zagniatamy ciasto mocno je wyrabiając by uzyskało jak najwięcej powietrza. Dzielimy na dwie porcje jeśli chcemy zrobić dwa smaki chleba. Do jednej należy dodać ziarna, a do drugiej usmażoną i podduszoną cebulkę uprzednio drobno pokrojoną. Zostawiamy ciasto do wyrośnięcia. Potem przekładamy do formy i jeszcze na chwilkę zostawiamy by nabrało mocy drożdżowej. Wkładamy do gorącego piekarnika nagrzanego do 250 stopni, po 20 minutach zmniejszamy temperaturę do 170 stopni i pieczemy jeszcze 40-50 minut.

Zapomniałyśmy z Majką dodać, że chlebek po upieczeniu wyjmujemy z formy i kładziemy do góry "nogami" (spodem) i przykrywamy ściereczką by powoli ostygł. Ale szefowa mi podpowiedziała, więc uzupełniam wpis




Niedziela jest wspaniała, pełna domowego klimatu, zapachów z kuchni i radości, że jesteśmy wszyscy razem w domciu. Dziś znowu spotkała mnie miła niespodzianka, moja zupa dostała nagrodę na Zmiksowani.pl  u Aromatycznych Inspiracji. Jejku! ale w domu było radości !!! ja też się cieszę, tym bardziej, że rzadko biorę udział, a tym razem moje Szczęście mnie namówiło by spróbować. No i udało się !już wysłałam swoje dane do odbioru nagrody, wiem, że firma Winiary też tam coś dorzuciła. Pochwale sie na bank!

Teraz uciekam, bo już chyba wystygł sernik i szarlota. Wszyscy czekają z utęsknieniem z talerzykami w garści przed kuchnią, stojąc w kolejeczce i  wołając: Kochanie ! Mamuś ! Babciu ! więc jak tu nie iść!? Na serniczek podam przepis w następnym wpisie.






Pozdrawiam wszystkich cieplutko




wtorek, 25 października 2011

Pomysł na obiad - Kopytka w zalewie i torcik z kapustą

                                KOPYTKA W ZALEWIE BAZYLIOWO-CZOSNKOWEJ

Samą koncepcję podejrzałam u Trufli 3 ale zrobiłam po swojemu. Wczoraj na obiad były u mnie m.in. kopytka. Zrobiłam sporo by mieć na dziś spokój z gotowaniem. Ciasto zwyczajne i tradycyjne więc chyba nie ma potrzeby podawać przepisu . Gdyby jednak ktoś potrzebował to nie ma problemu i uzupełnię. Wczoraj były podane zwyczajnie z bułką tartą. Zaś te co zostały przełożyłam do naczynia żaroodpornego, które uprzednio nasmarowałam masłem. Zrobiłam sos: oliwa, bazylia , odrobina papryczki słodkiej , czosnek i wymieszałam w takiej zalewie kluchy. Zamknęłam i włożyłam do lodówki. Dziś na obiad podgrzeję je w naczyniu i w tym sosiku i podam z surówką z kapusty pekińskiej z porami w majonezie.Kopytka często podaję w sosie mięsnym , pieczarkowym, pieczeniowym lub tradycyjnie. Ale takie nie są często u mnie na stole. Można samo ciasto w czasie wyrabiania wymieszać z ziołami, jednak u mnie dzieci by już nie jadły, więc wolę wymieszać w takiej sosowej zalewie
I to mój pomysł na dzisiejszy obiad.

I jeszcze dla chętnych polecam torcik naleśnikowy z zapiekaną kapustą kiszoną




          Życzę Wszystkim ciepłego samopoczucia, dobrego apetytu i słonecznego dnia. Pozdrawiam

środa, 10 sierpnia 2011

małe co nie co z cukinii i słodkości Janeczkowe

Jak już pisałam nie uznaję czegoś takiego jak gotowane potrawy z cukinii. Dla mnie to mamałyga nawet jak dorzucimy na koniec gotowania to i tak za chwilę pływa wszystko. Cukinia jest bardzo wodnista więc jej obróbka wstępna i właściwa musi być szybka, bo inaczej się rozciapie. Preferuję raczej smażoną w różnych postaciach. Dziś u nas placki z cukinii.
Robi się je bardzo szybko.

.....................
  • 2 młode cukinie
  • 1 cebula
  • 1 duże jajko lub 2 małe
  • 5 plasterków szynki wędzonej
  • 4 czubate łyżki mąki pszennej
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia
........................
Cukinie umyć i wytrzeć, ściąć końce. Zetrzeć na tarce jarzynowej na grubych oczkach razem ze skórką. Jeśli cukinia puści zbyt dużo soku, odcisnąć. Dodać jajko, mąkę, sól i pieprz, wymieszać.
Szynkę i cebule drobno pokroić, chwilę podsmażać na łyżce oleju. Przestudzić, dodać do masy i dokładnie wymieszać.
Smażyć na rozgrzanym oleju na złoty kolor
Gotowe placuszki odsączyć na ręczniku papierowym.
Podawać z jogurtem lub słonym twarożkiem.
Bardzo smaczne-polecam
.............................................

Wczoraj przygotowałam bigosik z kapusty jak na bigos przystało, z warzywkami, wędzonką i na żeberkach. Miał być zapas na kilka dni, by po pracy nie stać w kuchni, ale chyba to nie realne, bo wszystkim bardzo smakował i ledwie starczy na jutro.

Jakby nie patrzeć jest nas sporo osób w domu, a mój starszy syn teraz (z tego co zauważyłam) apetyt ma za kilku facetów. I dobrze. Niech rośnie chłopak.
.................................

A teraz coś na słodko. Janeczka na swoim blogu wstawiła ostatnio fajny przepis na ciacho. Postanowiłam wypróbować, bo nie znałam jeszcze takiego ciasta. Dziewczyny chciałyście więc proszę uprzejmie:
Podaję publicznie przepis za zgodą autorki, a tu możecie zobaczyć i poczytać poznawszy osobiście
............................
ღღღღღღKremówka Janeczki ღღღღღღღღღღღღ

Ciasto
  • 2,5 szkl mąki
  • 1 jajko
  • 1 łyżka octu
  • 250g tłuszczu
  • 4 łyżki śmietany
  • trochę soli
Wszystko zagnieść na gładkie ciasto i włożyć na ok. godzinę do lodówki. Potem podzielić na 2 części. Rozwałkować i upiec 2 placki w temp 200 stopni na złoty kolor.
Krem
  • 1 litr mleka
  • 1 szkl cukru (Janeczko, masz rację, więcej cukru nie trzeba)
  • 3 jajka
  • 1 szkl mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 50g masła
  • dużo esencji waniliowej lub cukru waniliowego
Wszystko oprócz mleka i masła wymieszać. Mleko zagotować z masłem i wlać powstałą mieszaninę. Mieszać aż zrobi się gęsty budyń, który natychmiast jeszcze gorący wykładamy na jeden z upieczonych placków. Przykrywamy drugim i kremówka po ostygnięciu gotowa. Można posypać ją cukrem pudrem.

co się działo w domu !!! dzieciaki wartę trzymały i dmuchały by ciasto szybciej wystygło. Zniknęło w mig. Schowałam kawałek by móc spróbować na zimno. Janeczko dziękuję było wyśmienite!!!!!!

I właśnie dlatego piekę zazwyczaj ciasta w nocy gdy śpią maluchy. Wtedy spokojnie wystygnie.

życzę wszystkim dobrego amciu i pozdrawiam Was serdecznie :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

knedliczkowa niedziela

Wczoraj sobie zamaniłam, że na dzisiejszy obiad zrobię knedliczki czyli knedlík kynutý houskový z sosem mięsnym , jak i na słodko z jagodami.
Same knedliki robi się szybko i prosto, a jeszcze z pomocnikiem....to idzie jak burza.



Knedlík kynutý houskový podawany jest najczęściej do mięs z sosami.Knedliki czeskie to coś więcej niż zwykłe danie, kuchnia czeska słynie z knedliczków i… słusznie, bo są świetne, a moja rodzinka je uwielbia.
Ja dziś przygotowałam knedliczki bułczano-drożdżowe, smakują trochę jak nasze pampuchy wymieszane z bułką ale są równie wyśmienite.W połączeniu z sosami (czy mięsnymi czy słodkimi) nabierają ich smaku.





CIASTO:

...........................
250 g mąki pszennej
1 jajo
125 ml mleka
szczypta soli
odrobina cukru
10 g drożdży świeżych
1 kajzerka
...........................
ja robię ciut większą porcję, bo jest nas trochę w domu. Ta proporcja jest dla 4 osób.
Wyrabiamy zaczyn i zostawiamy do wyrośnięcia. W tym czasie szykujemy sos i mięsko. Ja usmażyłam pokrojoną pierś z kurczaka w ziołach , na gorącym tłuszczu ok 5 min na dużym ogniu, by białko w mięsie szybko się ścięło,a mięso w środku było pulchne. Sos z tzw. glazurą, bez zasmażki (w/g uznania). W między czasie przygotowałam dodatek: pokroiłam bardzo drobno papryczkę, ogórka zielonego, dodałam ziółka i przyprawy i 1 łyżkę śmietany (można majonez).
Gdy zaczyn gotowy, kroimy bułkę w kostkę i zaciągamy jajkiem mieszając. Wyrabiając ciasto z resztą składników dodajemy bułkę. Potem formujemy kluchy. Nie mogą być zbyt duże bo w czasie gotowania rosną jeszcze, wrzucamy do garnka na gotującą wodę i gotujemy ok 6-8 minut. Wyciągamy i szykujemy danie.



Mój mąż był zachwycony, ale chyba najbardziej dzieciaki. Im knedliczki przypasowały na słodko, bo zrobiłam sos z jagód.
Mam nadzieję, że przepis przyda się w kuchni, bo można go ogarnąć szybko.





a na deser przygotowany wczoraj wieczorem przez dzieci sernik na zimno...przepisu nie będę chyba podawać, bo to potrafią nawet dzieciaki.


Życzę smacznego i pozdrawiam