Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Różycki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marcin Różycki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 kwietnia 2014

STRAWA DUCHOWA

 ŚWIĘTY ZA ŻYCIA


Dziś wielka uroczystość dla każdego. Dla katolików dzień, który jest formalnością, bo od dawna wiadomo, że Jan Paweł II to Święty człowiek, dla osób niewierzących czy innego wyznania to także dzień na swój sposób uroczysty, gdyż Jan Paweł II był i jest autorytetem dla każdego człowieka i miał szacunek na całym świecie.
Każde zdanie wypowiedziane przez tego wyjątkowego człowieka to coś wyjątkowego i zostaje w sercu.
Należę, należymy do tego pokolenia, które miało zaszczyt uczestniczyć w całym pontyfikacie Jana Pawła II z czego jestem ogromnie dumna. Pamiętajmy także o Janie XXIII.
TVP Info udostępniło wspaniałe zdjęcie.

"...podczas spotkania Ojca Świętego z biskupami i kardynałami z Polski, w 1962 r., fotograf uwiecznił na jednej fotografii Jana XXIII i ówczesnego biskupa pomocniczego Krakowa Karola Wojtyłę. Było to jedyne oficjalne spotkanie dwóch przyszłych świętych, ale niewykluczone, że obaj mogli się jeszcze kiedyś spotkać. Przyszły papież Jan Paweł II wziął bowiem udział w II Soborze Watykańskim."

 

 

Dziś nie będzie kulinarnie, będzie strawa duchowa.

Dzięki uprzejmości TVP Lublin zapraszam Was do obejrzenia cudownego materiału w reżyserii Nataszy Ziółkowskiej - Kurczuk. Wspaniały koncert utworów napisanych i wykonywanych przez Lubelską Federację Bardów do poezji Karola Wojtyły. 
Był to czas, kiedy razem z Bardami śpiewał Marcin Różycki.

"Najcudowniejszy świątkarz" 



 Dziękuję serdecznie TVP Lublin za pomoc w uzyskaniu dostępu do tego wspaniałego koncertu.

ŻYCZĘ WAM CUDOWNEJ NIEDZIELI

środa, 31 października 2012

Wspominając, zapraszam dzis na audycję radiową

Nadchodzi czas, kiedy to w szczególny sposób wspominamy i utrwalamy pamięć o ludziach, którzy odeszli. Właśnie dziś o godz.23 w Radio Lublin Ewa Dados będzie wspominać i opowiadać wraz z przyjaciółmi o Marcinie Różyckim. Zapraszamy serdecznie. " Żyjemy dotąd, dopóki pamięć po nas nie zginie.

Audycja szczególna - z udziałem m.in. Wioletty Różyckiej, Jolki Sip, Katarzyny Bogutyn, Barbary Deutryk, Agnieszki Czyżewskiej, Katarzyny Michalak, Dariusza Gontarza, Piotra Bogutyna, Maksa Woskiego, Jacka Sribniaka, ks. Mirka Ładniaka. Droga Marcina - zwłaszcza ta przemiana duchowa i wartość życia, które umykało tak szybko, a On nas uczył pokoju.
Tuż po 23.00 zaprasza Ewa Dados
Jeśli zaś Jesteście poza  zasięgu fal Radia Lublin to zapraszam na stronę i do słuchania ON-LINE

piątek, 12 października 2012

SAME MIŁE NIESPODZIANKI I WIELKA PREMIERA

Dziś będzie tylko w klimacie chwalenia się, BO RADOŚĆ MNIE ROZPIERA!!!
Może zacznę od prezentu od mojego Ślubnego Szczęścia. Zostałam obdarowana pięknym prezentem, pięknym i praktycznym. Od dawna zbierałam się by sobie to cacko sprezentować ale ciągle coś innego wchodziło w finansową paradę.
GLINIANY GARNEK RZYMSKI
Ech...genialne naczynie. Od razu zakasałam rękawy i stwierdziłam, że wypróbuję i upiekę chlebek. Wszystko było by extra, chlebek wyszedł bardzo smaczny , był z papryką i z czosnkiem -tylko, że muszę skrócić czas pieczenia.
Ciasto wyrosło cudnie ale chlebuś troszkę się przypalił (makabra) z wierzchu. Mam nadzieję, że wybaczycie,. Przyznam się szczerze, że taka wpadka to mój pierwszy raz przy produkcji pieczywa  ale człowiek uczy się całe życie :)
Teraz już wiem, że w tym naczyniu muszę skrócić czas o jakieś 15 minut.

Garnek jest cały gliniany. Gdy zaczynamy pieczenie trzeba go najpierw namoczyć chwilę w wodzie by nasiąknął dobrze. Potem wkładamy składniki do pieczenia, zamykamy pokrywą i wkładamy do zimnego piekarnika. Naczynie powoli nagrzewa się wraz ze wzrostem temperatury. Wilgotne, nasiąknięte woda ścianki powodują, że potrawa w środku jest cały czas w wilgoci i nie wysycha.
W tym garnku można piec wszystko od zapiekanek, po pieczywo, mussaki, warzywa, ryby i ciasta.
Jest delikatny i trzeba uważać na zmiany temperatury by np. gorącego nie postawić na coś zimnego.
Cieszę się jak dziecko z prezentu, a mężusia gdybym mogła to bym do góry podrzuciła ale ciut jest duży jak na moje możliwości. Jestem dumna, że trafiając na promocję pomyślał o moim marzeniu i kupił mi to cacko.


Druga radość ostatnich dni to niespodzianka od Janeczki. Dostałam naszyjnik w moich ulubionych zielonościach, cudowny, delikatny i subtelny. Od razu wystroiłam się i pognałam do pracy.
Dziękuję Ci kochana Janeczko!!!! tak miłe zaskoczenie to niesamowite uczucie!

To jeszcze nie wszystko.

Poczta polska jeszcze dostarczyła mi prezent niespodziankę od Danieli.http://danihaft.blogspot.com/ Nasza blogowa koleżanka wydała właśnie piękną książeczkę o haftowaniu i ja dostałam właśnie jeden z egzemplarzy. Treść świetna, opisy bardzo dokładne, a zdjęcia cudowne. Wszystko pięknie wydane na bardzo eleganckim papierze. Do tego bardzo miła dedykacja.
Przyznam się Wam szczerze, że jestem bardzo dumna, że jestem wśród znajomych tak wspaniałej i uzdolnionej kobiety. Gdy przeczytałam, że jej książka jest już gotowa to ucieszyłam się tak jakby moja własna siostra odniosła taki sukces. Daniela robi przepiękne rzeczy i ma głowę pełną pomysłów. jej zdolne rączki wyczarowują same cudowności. Zresztą same zobaczcie.

I na koniec chciałam się znowu pochwalić.
23 października odbędzie się uroczysta premiera filmu o Marcinie Różyckim. Czas leci nieubłagalnie szybko. To już dwa miesiące od jego śmierci, choć wydaje się jakby to było wczoraj.
Film będzie także emitowany w kinach i nie tylko w Lublinie. Emisja odbędzie się także na Pomorzu, w Warszawie i kilku innych większych miastach. Będzie także można obejrzeć ten materiał w telewizji polskiej, bo wykupili możliwość emisji. Tymczasem zapraszam Was na obejrzenie zwiastunu tego pięknego filmu.








To by było na tyle na tę wspaniałą chwilę. Śniadanko zrobione, herbatka wypita...więc uciekam do pracy.
Dziękuję za każde wyjątkowe odwiedziny i komentarze. Polecam się serdecznie i życzę miłego piątku!!!

sobota, 18 sierpnia 2012

Jeszcze nigdy.....

Witam wszystkich po tej długiej przerwie. Tyle się działo przez ostatni czas, że ciężko to ogarnąć myślami. Swoją sprawę załatwiłam do końca, pozbyłam się tematów męczących od dawna i ciesze się, że wszystko idzie pozytywnie do przodu.
Przybiła mnie strasznie śmierć Marcina. Przy tej chorobie każdy się liczył z obliczem czarnej damy z wachlarzem ale zawsze będzie to nie  ten czas, nigdy nie jest odpowiednia pora na to. Pozostał wielki smutek, płyty z jego piosenkami, wspomnienia i tomiki wierszy.....
Na tę okoliczność zostałam poproszona o zrobienie ciasta - tortu. Przyznam szczerze, że jeszcze nigdy...
jeszcze nigdy nie robiłam nic w takich okolicznościach.
Jednak cieszyłam się, że mogę jakoś dołożyć swoją pracę do pożegnania tego wspaniałego człowieka.
Zrobiłam biszkopt z przepisu Puszek Okruszek (ten co się nim rzuca o podłogę). Brakowało mi koncepcji do dekoracji. W pierwszej myśli tort miał być cały biały- anielski, ale potem się pozmieniało.
Robiłam masę razem z Marcinkiem, śpiewał mi w kuchni , a ja ubijałam śmietanę. W myślach prowadziłam z nim rozmowę: Tyle wytrzymałeś i Dałeś radę do końca. Miesiąc temu robiłam Ci tort na wesele, a teraz na ostatnie pożegnanie. Dziwne uczucie.....
Nie robiłam nic nadzwyczajnego: biszkopt przełożyłam masą śmietanowo-jagodową, wierzch ozdobiłam na biało. Jednak wiem, że ostatnio Marcin zajadał się jagodami i malinkami, więc dołożyłam jeszcze owoców.
Wiórki kokosowe zabarwiłam na błękitno, zrobiłam róże z masy żelowej...i jakoś wyszło. Tort bardzo smakował i podobał się. Był lekki jak obłoczek  w niebiańskim błękicie.
Kompletnie nie mam głowy do pisania, ciągle mam w głowie cały ten tydzień.....Jeju, to już tydzień jak Marcin zmarł.....
Dziękuję wszystkim bardzo serdecznie za słowa otuchy, za te wspaniałe komentarze.
Wiem na pewno jedno: Marcin jako artysta ma ten przywilej, że zostaje z nami w swojej  twórczości, więc i On żyje, jednak jako człowiek , przyjaciel zostawił ból w sercach.
Zrobiłam film z jego zdjęciami do utworu "Ziemia Święta"- na prośbę Wioli (jego przecudownej żony). Ta piosenka akurat nie miała jeszcze wersji video, poza koncertowymi.
 Myślę, że Wam też się spodoba całość...tak jak i słowa tego wiersza.

ZIEMIA ŚWIĘTA (Marcin Różycki)

Słone spojrzenia rozstąpiła się ziemia
Bo chcę pić
W tym stanie nic nie zmienię drętwe skupienie karze śnić
Cudownie gaśnie światło tym w górze nie jest łatwo żyć

Ref. Ziemia święta choć przeklęta jest
tak ponętna kiedy życia kres

Ktoś przyjdzie z tacą wtedy hojnie zapłacą
Za me sny
Ktoś zauważy że mi w kwiatach do twarzy
Potem łzy
Dziecię zakwili czas cierpienia umili
Przyszłych dni

Ref. Ziemia święta choć przeklęta jest
tak ponętna kiedy życia kres

Wierny na zawsze świętej ziemi pod płaszczem
Grzesznych dróg
Tak jak w teatrze każdą rolę czas zatrze
I na bruk
Niczyją będzie winą że resztę zimą zgarnie pług

Ref. Ziemia święta choć przeklęta jest
tak ponętna kiedy życia kres

Zwykle są długie więc pożegnań nie lubię
Mówię cześć 



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Realność śmierci dotyczy nas wszystkich na równi


Mam pustkę w głowie....
Dziś żegnaliśmy się z Marcinem w gronie rodzinnym. Pogrzeb i cała ceremonia dla wszystkich odbędzie się w czwartek. Dziś w nocy klepsydry z tą wiadomością pojawią się w szczególnych miejscach w Lublinie.
Nie wiem co mam powiedzieć....dziwne....na moje potoki słów, dziś ich mi brakuje. Myślę, że warto obejrzeć wywiad z Marcinem i zobaczyć jego świadectwo by móc przystanąć i zastanowić się.
Wywiad z Nim jest pełen szczęścia w rozmowie o śmierci...godne podziwu, godne wyciągnięcia wniosków, godne choć zastanowienia.
Sami zobaczcie klikając w tytuł wywiadu

"JESTEM BARDZO SZCZĘŚLIWYM GOŚCIEM"

Jedyne co mi przyszło dziś do głowy i szybko zapisałam to wiersz

SPAKOWAŁEŚ SWOJE RZECZY
WYRUSZYŁEŚ
W WIELKĄ PODRÓŻ
POD NIEBIOSA W CHMUR BŁĘKICIE
ŻAL, TĘSKNOTĘ, WIELKĄ MIŁOŚĆ
ZOSTAWIŁEŚ
CHOĆ PRZED TOBĄ BYŁO
CAŁE PIĘKNE ŻYCIE
DO WIDZENIA WIELKI MISTRZU,
PRZYJACIELU
DAJ ZNÓW KONCERT
PRZY ANIELSKIM BRZMIENIU CHÓRU
TAKICH LUDZI
NIE MA BARDZO WIELU
CO ZOSTAWIĄ PIĘKNĄ PAMIĘĆ
W WIELKIM BÓLU.....

...................................................
A jeszcze nie tak dawno była organizowana przez Agatę akcja, gdzie blogowiczki robiły prezenty dla Marcina....były różne z różnych dziedzin i było ich tysiące...z całej Polski
A jeszcze miesiąc temu szykowaliśmy się do ich ślubu.....
a dziś.....
Myślę, że ten utwór napisał właśnie na tę chwilę


sobota, 11 sierpnia 2012

Nie mam słów by to napisać

Dziś w nocy zmarł nasz Marcin Różycki(36 l), najwspanialszy przyjaciel, wspaniały człowiek i fantastyczny artysta.Przepraszam ale mam pustkę w głowie by coś napisać. Nie mogę tego ogarnąć, bo zaledwie miesiąc temu szykowałam Wioli i Marcinowi poczęstunek na przyjęcie weselne, wszyscy żyliśmy ich szczęściem....a teraz.....


MARCIN, NIE ŻEGNAMY CIĘ....MÓWIMY TYLKO DO ZOBACZENIA!!!!!



http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120811/LUBLIN/120819949

niedziela, 8 lipca 2012

Magiczny dzień

Dzień dobry. Ufff...upały nie odpuszczają, cały czas temperatura grubo powyżej 30 stopni. Czasem na wieczór zejdą się chmury i zagrzmi. Rozniesie się zapach deszczu i tyle....ani kropelki!!!

Jak wiecie, w czwartek 5 lipca Wiola i Marcin Różyccy w Lubelskim USC wzięli ślub. Była przepiękna ceremonia ślubna pełna wzniosłego i wzruszającego klimatu. Wreszcie spełniło się ich marzenie! Na relacje z tej uroczystości zapraszam na bloga poświęconego Marcinowi Różyckiemu. Pierwszy  filmik to krótka relacja i wywiad z Marcinem Różyckim,oparte na materiale z Panoramy Lubelskiej z TV. Drugi filmik to już moje osobiste spostrzeżenia. Zapraszam serdecznie.

Jestem dumna, bo miałam swój wkład w oprawę tego dnia. Zostałam poproszona przez Wiolę by zająć się częścią kulinarną imprezy w "części domowej".
Dostałam wolną rękę co do menu. Ze względu na wyjątkowość całej uroczystości postawiłam na kuchnię staropolską. Chciałam by menu też było wyjątkowe, by zaskoczyć gości wyjątkowością potraw, nie robić nic co szykuje się zawsze na takich imprezach. Czy miałam tremę? no jasne, że tak! panicznie się bałam by wszystko wyszło jak trzeba, by nic się nie zepsuło bo przecież te upały są tragiczne dla potraw także i by wszystko smakowało tak jak mi się marzy.
Moja propozycja menu została zaakceptowana przez Pannę Młodą i w środowy wieczór zabrałam się za gotowanie.
1. Roladki śląskie
2. Krysza z mięsem do barszczu czerwonego
3. udka faszerowane
4. bigos staropolski na wędzonce z winem
5. sałatka
6. camprese
7. ziemniaczki zapiekane z farszem

Przepraszam jeszcze za jakość zdjęć, które robiłam w nocy gdy gotowałam. Słabe światło, brak lampy...robią swoje. Aparat został w samochodzie niestety więc radziłam sobie telefonem do rana.

No to do dzieła:

                       KRYSZA PODKARPACKA (bieszczadzka)

oryginalna krysza z kaszą i serem
Te pierożki zniewoliły imprezę. Nietypowe ciasto rozpływające się w ustach i farsz mięsny do tego,  były fantastycznym daniem. Każdy przychodził  do mnie do kuchni i pytał co to takiego i jak się to robi.
Tymczasem to przepis bardzo leciwy z czasów prababek. Ciasto to zsiadłe mleko, soda i mąka. Oryginalny przepis znajdziecie w tym wpisie.

krysza z mięsem
Przygotowane pierożki smaży się na patelni lub zapieka. W związku z tym, że miałam zajęty już piekarnik i większą część kuchenki, usmażyłam je we frytownicy. Może dlatego pootwierały się troszkę, ale w niczym to nie przeszkadzało.
Krysze robi się dość szybko więc polecam na co dzień.


                  UDKA FASZEROWANE

Oczywiście nie mogło ich zabraknąć na takiej imprezie. Zawsze smakują, zawsze wzbudzają ciekawość i robią wrażenie nawet na osobach, które nie lubią mięsa i się skuszą.

Przepis na farsze i sposób trybowania także podawałam już nie raz.





             BIGOS STAROPOLSKI NA WĘDZONCE

W tym wariancie troszkę zaryzykowałam ponieważ kapusta, która jest jeszcze zbyt młoda nie chciała się dobrze zapiec. Kapusty nie gotuję do tej potrawy tylko sparzam i piekę. Pomimo trudności poradziłam sobie harcerskimi sposobami. Do kapusty dodałam zioła, kiełbasę jałowcową i szynkę i podlałam winem czerwonym. Wszystko na koniec poddusiłam. Pychota!

         SAŁATKA

ogarniałam swoje zwoje mózgowe by przypomnieć sobie jakąś fajną sałatkę, która przetrwa na stole upał, a jej smak będzie świetnie komponował się z innymi potrawami. Wiola mi poddała pomysł, a ja uświadomiłam sobie, że już dawno nie robiłam sałatki z selerem konserwowym. Kurcze...jak to leciało? zaczęłam szukać i zajrzałam na bloga Margarytki. Lubię takie właśnie miejsca, gdzie są przepisy wypróbowane i osoba godna zaufania.
sałatka z selerem konserwowym
Znalazłam "moją sałatkę" i od razu wróciła pamięć.
Sałatkę robiłam tuż przed transportowaniem potraw. Zabrakło mi tylko kukurydzy ale zamiast tego dodałam pokrojona paprykę czerwoną. Ananasa, szynkę i ser żółty pokroiłam na równą kostkę ( staram się pilnować jednakowej wielkości, bo wtedy wszystkie smaki dobrze wyczuwa się w czasie jedzenia- nic się nie wyróżnia, ale czuć każdy dodatek). Do tego seler konserwowy i jajka gotowane na twardo. Sos robię po swojemu: majonez rozcieńczam odrobiną soku z ananasa z puszki, doprawiam delikatnie solą (niekoniecznie) i pieprzem. Margarytka robi to jako sałatkę warstwową i pięknie to wygląda. Ja jednak przy takiej ilości ludzi wymieszałam wszystko razem. Sałatkę dobrze schłodziłam i smakowała wspaniale.

                      CAMPRESE

              Nie należy to do kuchni staropolskiej, ale gdy zobaczyłam już na miejscu w lodówce pomidory i mozzarellę to nie mogłam się oprzeć by nie zrobić. Przepis jest tu

               ZIEMNIACZKI ZAPIEKANE

ziemniaczki zapiekane z farszem
     Świetny dodatek do dań obiadowych. Dzień wcześniej ugotowałam obrane ziemniaki, ok 100sztuk jednakowej wielkości. Na drugi dzień, już na miejscu weselnym przekroiłam każdy na pół i wydrążyłam dołek, w który ułożyłam farsz. Nic skomplikowanego. Farsz to mięso mielone z papryką i ryżem ugotowanym w pomidorach. Potem wszystko polewam oliwą wymieszaną z ziołami i zapiekam do uzyskania fajnego koloru.

         DECHA SEROWA
Ta przekąska też zawsze cieszy się popularnością. Kilka rodzai sera żółtego ułożone dekoracyjnie znikały z deski.

    KULKI AGI

Do pomocy przyszły mi dwie fajne dziewczyny Aga i Natalia. Aga przygotowała kulki z sera białego z czosnkiem. To był bardzo ciekawy i smaczny pomysł.

     SAŁATKA GRECKA przygotowana na miejscu przez dziewczyny też cieszyła się powodzeniem.
Poza tym było oczywiście ciasto. Ja zrobiłam tort, Pani redaktor Ewunia nasza upiekła pyszny sernik, były także kokosanki, szarlotka, przekładaniec.

KORECZKI- bardzo elegancko zrobione z ciekawymi dodatkami. Przygotowali je znajomi Wioli i Marcina, ale niestety nie wiem kto. 


    TORT ŚLUBNY

Nic szczególnego. Nie odważyłam się robić piętrowo, bo bałam się że schrzanię, poza tym ciacho robiłam nad ranem więc już nie miałam sił by kombinować. Wcześniej oczywiście upiekłam biszkopt z przepisu, który zawsze polecam. Przynajmniej nie mam stresa, że ciasto opadnie choć jest bez proszku.
Z tego biszkoptu wychodzą trzy placki spokojnie. Przełożyłam je masą, którą znalazłam również u Margarytki. Pyszna rozkosz malinowa.
  Na brzegach ułożyłam maliny, a całość pokryłam masą żelową własnej produkcji, nad której recepturą ciągle jeszcze pracuję. Tym razem zrobiłam ją z cytrynową nutką by tort nie był zbyt słodki. Jak potem się okazało smakował superowo!


Owocowe szaleństwo , którego nie mogło zabraknąć podałam w połówce arbuza wydrążonego. Do środka poukładałam winogrona, kulki arbuzowe i wszelkie owoce dostępne w tej chwili.
Niestety zdjęć stołu i potraw na nim nie posiadam (chyba, że znajdę u kogoś z gości) gdyż nie miałam kiedy pstrykać i chyba nie znalazłabym nawet czasu na to.

 Z tego miejsca dziękuję Margarytce- za jej pomysły na blogu, Kasi, Agnieszce i Natalii za pomoc przy szykowaniu, no i oczywiście przy zmywaniu.
Goście byli bardzo zadowoleni, każdy pomysł kulinarny smakował wyśmienicie. Nigdy nie dostałam tylu słów uznania za kreatywność, za przypomnienie staropolskich smaków, za dekoracje i sposób podania. Już szczególnie uniosło mnie nad podłogą, gdy  usłyszałam słowa uznania od pani, która jest autorytetem w gastronomii w Anglii i w naszym środowisku. Ech...aż mi oczy się zaszkliły ze szczęścia, bo moim marzeniem było by kulinarnie przyozdobić ten wspaniały dzień Wioli i Marcina i by nie było żadnej wpadki.

anioły wcale nie były małe i są cudne
Zrobiłam jeszcze coś. Chciałam też wykombinować jakiś dodatek do prezentu. Pomyślałam więc o naszej Janeczce. Już nie raz zdałam się na jej kreatywność i nigdy się nie zawiodłam. Zrobiła piękne anioły: Marcina i Wiolę z gitarą marcinową i obrączkami. Zapakowałam ładnie w folię, wyszykowałam się i pojechałam na 14.30 do USC.
Teraz już mogę się tym dziełem pochwalić i serdecznie jeszcze raz podziękować za to cudo Janeczce.

Pomimo, że gości było ponadplanowo wszystko wyszło rewelacyjnie i dałyśmy radę.

        Dobrnęliście do końca? uf...to dobrze. Polecam wszystkim stare receptury naszych babć na imprezy. Goście zawsze będą miło zaskoczeni.

ŻYCZĘ WSPANIAŁEJ RODZINNEJ NIEDZIELI I MIŁEGO ODPOCZYNKU W CHŁODNYM MIEJSCU.
POZDRAWIAM WAS WSZYSTKICH SERDECZNIE, WITAM NOWYCH GOŚCI NA BLOGU I NA FB, A SZCZEGÓLNE POZDROWIENIA PRZESYŁAM  HALINCE ZE ŚWIDNIKA:))) AGNIESZCE, NATALII I KASI:))...DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY BRALI UDZIAŁ W TEJ WSPANIAŁEJ UROCZYSTOSCI
..................................................................

piątek, 29 czerwca 2012

dzieciowy rarytas w jaśminowym szalu

Oooo...już piątek! kończy się czerwiec, kończy się rok szkolny....ale ten czas biegnie.
Aby czuć dalej zapach lata i smak słońca w owocach zrobiłam dzieciakom radochę i nasmażyłam placuchów takie jak lubią. Poza racuszkami z jabłkami moje szkraby uwielbiają Pancakes.

Pancakes  -opcja 1

  •  2 szklanki mąki
  •  2 szklanki mleka  (ja daję maślankę lub mleko zsiadłe)
  •  2 jajka (żółtka oddzielone od białek)
  •  2 płaskie łyżki cukru
  •  6 łyżek roztopionego masła
  •  1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  •  1 płaska łyżeczka sody
  •  szczypta soli
Żółtka i resztę składników (bez białek) mieszamy na jednolitą masę.  Z białek ubijamy sztywną pianę i dodajemy do masy. Patelnię rozgrzewamy i smarujemy masłem, ale tylko przed pierwszym plackiem, potem już bez tłuszczu. Po usmażeniu dodac ulubione dodatki

Pancakes -opcja 2-moje ulubione ciasto

  • 2,5 szkl mąki
  • 2 jajka
  • 2,5 szkl maślanki
  • 1/2 szkl cukru pudru
  • 2 czubate łyżeczki cukru zwykłego
  • 2 łyżeczki sody
  • 1/2 szkl oleju
  • szczypta soli

Przyznam Wam się, że bardziej pasuje mi ta opcja druga, bo mniej przy tym zabawy,a placki wychodzą wspaniałe, pulchne i rozpływają się w ustach. W tym wariancie mieszamy od razu wszystkie składniki ze sobą bez ceregieli i smażymy tak jak opisałam przy opcji 1.
Ja zrobiłam tym razem pancakes'y z truskawkami, z bitą śmietaną i z syropem sosnowym. Tak, tak wiem...powinien być klonowy, ale nie przesadzajmy. Dlaczego mam nie skorzystać z uroków polskich syropów własnej produkcji. W maju pisałam o syropie z czubków sosny, zrobiłam kilka buteleczek na zimę. Jednak wymyśliłam sobie, że zagęszczę jedną porcję bardziej, wyklaruję i wyszedł mi polski syrop a'la klonowy. W dodatku bardzo zdrowy.
A dla człowieków małych co nie lubią syropu takiego w zamian czekolada
Życzę wielkiego apetytu i wspaniałego smaku.

......................................................................
A teraz chciałabym Was serdecznie zaprosić na fotorelację z koncertu Marcina Różyckiego, którą wczoraj stworzyłam. Relacja i opis zamieszczone są na moim muzycznym blogu , a możecie znaleźć go w tym miejscu

Mam nadzieję, że wszystko zapisałam, bo wrażeń było tyle, że nie mogłam ogarnąć myśli.
Dziękuję za wspaniałe słowa na Facebooku, za tyle ciepłych słów w komentarzach i witam serdecznie kolejnych gości. Proszę się rozgościć wśród stałych bywalców, a ja tym czasem zrobię pyszną kawę i herbatkę
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i życzę wspaniałego piątku!!!!

piątek, 22 czerwca 2012

Niesamowity koncert

W najbliższą niedzielę odbędzie się wspaniały koncert. Kogo? a już odpowiadam- naszego kochanego Marcina.
Wklejam zaproszenie z jego strony z adresem i numerem telefonu dotyczącym rezerwacji miejsc. Nie mogę się także doczekać by nabyć najnowszy tomik wierszy Marcina.
ZAPRASZAM! PRZYBYWAJCIE KTO TYLKO MOŻE!!!!


środa, 11 kwietnia 2012

brzusio odpoczywa

Po świątecznej rozpuście smakowej czas na odpoczynek. Moje ukochańce prosiły o coś normalnego dzisiaj, bez wymyślań świątecznych. Wczoraj mięsko świąteczne jakie mi zostało przerobiłam na farsz do tortilli, a przez cały dzień menu było lekkostrawne sałatkowe.
Dziś zrobiłam zwykłe nasze gołąbki. Część mięsa mielonego przygotowałam tradycyjnie, zaś pozostałość zrobiłam jako gołąbki bawarskie.
Farsz do gołąbków bawarskich różni się tym od naszego, że do mięsa mielonego dodaję paprykę drobno pokrojoną, czosnek, więcej cebuli i grzyby(u mnie pieczarki). Wszystko wyrabiam i zawijam gołąbki już tradycyjnie. Potem piekę wszystko w piekarniku w ich sosie naturalnym, pod koniec dodając pomidorki ze słoika jakie mi jeszcze zostały. Wszystko dusi się jeszcze chwilkę.
Wiem, wiem....potrawa wcale nie jest lekka ale za to bardzo smaczna i wszyscy zjedli ze smakiem po świątecznych frykasach.
życzę wszystkim smacznego!!!!!!!

........................................................................................................
A teraz odpowiem na pytania:
1. Mięso mielone już rozrobione na farsz (nawet z jajkiem) można mrozić. Ja tak robię gdy mi zostanie nadwyżka. Po rozmrożeniu ewentualnie należy doprawić

2. Udka faszerowane też mrożę gdy mi zostaną . Mrożę i surowe już nafaszerowane i upieczone także.

3. Ser feta jest super do faszerowania udek, nadaje świetny smak, ale trzeba coś jeszcze dodać bo sam ser wysycha (szybko odparowuje z sera woda w czasie pieczenia)

4. Nie, nie posiadam nożyków do carvingu.  Radzę sobie zwykłym małym nożykiem z ostrym końcem i wykrawam różne rzeczy w warzywach. Spiralni też robię nożem.

5 tak, przy objawach zatrucia pokarmowego ważna jest dieta. istotne jest też to jakie podłoże ma owe zatrucie jelitowe czy pokarmowe ogólne.

6. Pytacie też co u Marcina Różyckiego i jak się czuje.
Nasz Marcin ma się dobrze, korzysta z uroków wiosny i słoneczka u boku tak niesamowitej kobiety jaką jest Wiola.

Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. Dziękuję za miłe słowa i aż takie zainteresowanie moim skromnym blogiem. Mam nadzieję, że odpowiedziałam na wszystkie pytania.
Życzę miłej nocki.
.....Do Następnego........

czwartek, 5 kwietnia 2012

muzyczny sernik Marcinowy i od serca dla serca

Wczorajszy dzień trwał pod hasłem "akcja ciacho urodzinowe", pierogi dietetyczne ,a odwiedziny listonosza dodały mi jeszcze energii.
Pan listonosz przyniósł mi paczuchę od Janeczki. Zrobiłyśmy sobie prywatną wymiankę. Ja wysłałam Janeczce małe co nieco , a w zamian dostałam cudowny kołnierzyk dla Julci, ślicznie zrobiony i bardzo elegancki. Takie cudo będzie wspaniałe do każdej bluzeczki. Do tego dostałam serwetkę do koszyczka z kurczaczkami. Jest wspaniała i zrobiona bardzo dokładnie. Janeczka, jak to Janeczka, dorzuciła mi jeszcze niespodziankę. W paczcie była przepięknie wykonana w pięknych kolorach bransoleta , a wszystkiego pilnował Baranek. On ci zawładną sercami domowników. Normalnie cudo! Janeczko z całego serca Ci dziękuję. Uwielbiam Twoje prace, a wymianka z Tobą to jest największa przyjemność! doładowałaś mi akumulatorki. Dostałam też śliczną ukwieconą szydełkową karteczkę od Agi. Dziękuję bardzo serdecznie.

Od wczoraj w naszym Lublinie pogoda iście wiosenna. Ciepło, słonecznie, aż chce się oddychać pełną piersią.
Dziś nasz Przyjaciel ma urodziny. Wczorajszy dzień poświęciłam na przygotowanie z tej okazji niespodzianki.
Razem z jego kochaną Wiolą ustaliłyśmy wszystko. Dostałam wolną rękę na pomysł na ciasto. Pierogi ruskie do tego były zamówione już wcześniej.
Marcin jak wiecie jest chory, a ja stworzyłam dietetyczne smakołyki by mógł zjeść.
Pierwsze, najważniejsze było ciasto. Długo myślałam co by tu upiec. Tort już szykowali inni (i to w kształcie gitary), więc ja miałam  za zadanie upiec blachę ciasta. Wymyśliłam, patrząc po składnikach różnych ciast, że sernik będzie najbardziej odpowiednim ciachem by nasz jubilat mógł zjeść. Wzięłam tu pod uwagę wszelkie wytyczne do diety wątrobowej. Trzeba było wyeliminować i zastąpić kilka składników by pani wątroba przyjęła ciacho i pozwoliła właścicielowi raczyć się smakiem. I tak powstał

                    MUZYCZNY SERNIK MARCINOWY
ciasto:
  • 250 g mąki pszennej
  • 160g masła
  • 80g cukru
  • 2 żółtka

masa serowa:
  • 1kg sera chudego dla diabetyków (zmielić)
  • 100ml śmietanki light
  • 2 jajka
  • 350g cukru pudru
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • aromat pomarańczowy

Składniki na ciasto dokładnie zagnieść i schłodzić. W tym czasie połączyć twaróg ze śmietanką i mąką, dodać utarte z cukrami żółtka. Białka ubić na pianę i delikatnie wymieszać z masą serową.
Ciasto rozwałkować na spodzie blachy, nakłuć widelcem i piec w nagrzanym piekarniku do 200 stopni przez 15 minutek. Następnie wylać na to masę serową. Piec 60 minut w 180-170 stopniach.
Sernik pięknie mi wyrósł, nie klapnął na szczęście. Nie dodawałam rodzynek ani skórki by nie obciążać zbytnio chorego organu.
Gdy już doszedł do siebie po pieczeniu na wierzch wyłożyłam delikatną masę zrobioną ze śmietanki tej beztłuszczowej, ozdobiłam czym miałam. A żeby dodać mu szyku, z masy cukrowej zrobiłam kwiatuchy urodzinowe.
Najlepsza w tym była moja wnuczka. Najpierw pomagała mi zrobić masę do modelowania, a potem  zjadała mi liście, płatki i całe kwiatki. W końcu jak się już zasłodziła to mogłam przystąpić do robienia ozdób.
Potem szybko zrobiłam pierogi, oczywiście ruskie. Ten farsz polecam dla ludzi mających problemy z wątrobą czy trzustką w każdym stanie. Jest delikatny, również mojego pomysłu, pochwalony z uznaniem przez dietetyka kilka lat temu gdy robiłam różne dania dla mojej mamy gdy bardzo chorowała.

Farsz do ruskich pierogów- dietetyczny
  • ziemniaki ugotowane w mundurkach(potem zmielone)
  • ser biały beztłuszczowy
  • pieprz,sól
  • cebula zeszklona i potem zaparzana pokrojona w kostkę
  • mięta (więcej niż zwykle)
  • tymianek, ciut kminku, majeranek

wszystko dokładnie wymieszać i nadziewać ciasto na pierogi. Farsz w smaku nie różni się zbytnio od zwykłego klasycznego, jednak ważne jest to, że w tym nie ma nic czego nie lubi chora czy uszkodzona wątroba. I tak pierogi szybko zrobiłam (bo miałam już wszystko wcześniej przygotowane) i z uśmiechem na twarzy można było dostarczyć.

Po południu zawieźliśmy z moim Szczęściem wszystkie rarytasy do Marcina i Wioli. Ciacho zachwyciło, a pierogi wywołały rozkoszny uśmiech na twarzy. Dołożyliśmy do tego najszczersze życzenia i osłodziliśmy serdecznym uściskiem.
Miałam tremę, bo to prototyp mojego pomysłu taki sernik. Dziś był konsumowany. Efektów nie znam, bo nie dzwoniłam, nie chciałam głowy zawracać. Mieliśmy dziś iść już oficjalnie na Urodziny jednak trochę nam się w pracy poplątało i nie wyszło. Jutro Wam powiem czy sernik zdał egzamin i czy najważniejsza osoba czyli Marcin zaakceptuje ten przepis (tak na zaś gdyby znowu miał smaka)

Bardzo serdecznie dziękuję  za miłe komentarze.
Witam gorąco nowych gości i zapraszam wszystkich częściej
................................................................................................................
Mój kolega Darek Prażmo robi niesamowite zdjęcia naszego miasta. Potrafi wyszukać takie miejsca i uchwycić takie momenty, że nigdy by się nie powiedziało, że to w naszym Lublinie. Tak na dobranoc
pokażę Wam fragment naszej starówki uwiecznionej na zdjęciu przez Darka.
I tym miłym akcentem po cichuśku mówię Wam DOBRANOC.

Do jutra!!!!!!

sobota, 17 marca 2012

Zapraszam w imieniu Wioli i Marcina

Nasz Marcin od ponad roku zmaga się z nawrotem choroby nowotworowej. Wiola jest przy nim i wspiera go gorącym uczuciem, przyjaźnią, miłością. Takich ludzi jak oni nie ma drugich na świecie.
 Radio Lublin organizuje właśnie koncert .
24 marca o godzinie 18.00 w Studiu Muzycznym Radia Lublin przy ul. Obrońców Pokoju 2 rozpocznie się 'Koncert dla Marcina'. Cały dochód z koncertu przeznaczony będzie na leczenie i rehabilitację Marcina.

Wystąpią w nim: Budka Suflera, Lubelska Federacja Bardów, Zespół Marcina Różyckiego, Londyn, Orkiestra św. Mikołaja, zespół Bracia. Zagrają również artyści z 'Krainy Łagodności': Katka Kotecka, Bazia Deutryk, Jacek Kadis, Dzidka Muzolf, Magda Turowska, Monika Parczyńska.
Organizatorami koncertu są: Budka Suflera Production i Stowarzyszenie Przyjaciół Radia Lublin.
Koncert objął honorowym patronatem Krzysztof Żuk, Prezydent Miasta Lublin.
Notkę na ten temat znajdziecie w tym miejscu 

 Wiola ma także dla wszystkich coś do przekazania. Jej prośba jest ogromna,  zanim ktoś napisze czy rozpowszechni jakieś wieści- niech najpierw sprawdzi wiarygodność.
" Marcin od czwartku toczy bardzo trudną i cholernie nierówną walkę,ale ŻYJE i walkę tę wygra!!!  ...
Fakt wycieku informacji ze szpitala ,to już inna sprawa,ale poskutkował tym ,że zrobiono Marcinowi ,,ostatnie pożegnanie'' ..."

Resztę można doczytać w Wioli profilu na Facebook w udostępnionej notce. I ma rację dziewczyna, bo ludzie są różni. 


Pozdrawiam serdecznie

moja ulubiona piosenka



czwartek, 2 lutego 2012

Panini Arabi, czyli pita i coś na polską nutę

Muszę Wam się przyznać, że od dawna jednym z wielu ulubionych blogów kulinarnych jest blog Anthony "Kuchnia pod wulkanem". Można tam znaleźć całe mnóstwo przepisów w temacie kuchni śródziemnomorskiej, a zwłaszcza neapolitańskiej. Często przeglądam te opisane pomysły i zachwyca mnie prostota potraw i ciekawe połączenia smaków. Nie raz zdarzyło mi się zainspirować jakimś przepisem od Anthony i z kilku pomysłów zrobić jeden na własny sposób.
Wczoraj zrobiłam PITĘ. Buły te jako gotowe dania (kanapy na ciepło) można kupić u nas na starym mieście w knajpach, jednak nie ma to jak własny chlebek arabsko-grecki.

                      PITA
Zrobiłam ciasto w/g receptury Anthony

NA 8 BUŁEK
  • 1/2 kg maki pszennej
  • 300ml ciepłej wody
  • 8 g świeżych drożdży
  • 2 łyżeczki soli

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać mąkę i sól, wyrobić gładkie ciasto. Zostawić do wyrośnięcia. Potem wyrobić jeszcze raz napowietrzając dokładnie. Ulepić kule, które potem rozwałkowujemy na placki. Nagrzać piekarnik do 250 stopni, na gorącej blasze ułożyć buły i piec ok. 10 minut.
Potem gdy troszkę przestygły, rozkroiłam, a w gorący środek włożyłam plaster sera (gouda). Odczekałam i zaczęłam szykować kanapy. Polałam najpierw wnętrze sosem słodko- kwaśnym (można ketchupem pewnie), potem włożyłam liść sałaty, wędlinę, dwa rodzaje surówki, sos majonezowy i znowu sałatka. Te buły są extra. Można środek wypełnić czym się da i co się wymyśli. Ja  taki sposób wykorzystuję by dodatkami były składniki, za którymi nie przepadają dzieciaki. Nie przeszkadza im wtedy ten smak w całości i zajadają oblizując buziaki.
Oryginalnie z tego co pamiętam gdy kupiłam taka kanapę w środku było mięso z baraniny lub drobiowe do wyboru. Gdy ktoś chciał zrobić z mięsem drobiowym to polecam pokroić pierś tak jak do Gyrosa, zesmażyć na szybkim ogniu w oleju w przyprawach: curry, czosnek, bazylia, zioła prowansalskie (szczypta) sól, pieprz, papryka ostra, i napełniać nasze buły.

Do serii zapiekanek makaronowych dorzucam dziś



zapiekankę z rybą

  • Makaron
  • ryba (u mnie to była makrela wędzona)
  • pomidory bez skórki
  • groszek zielony konserwowy
  • kapary
  • przyprawy
  • ser żółty


ugotowany makaron przełożyć do naczynia żaroodpornego wytłuszczonego, na to poukładać pomidory w kawałkach, pokrojone mięso ryby, posypać groszkiem, lekko przyprawić gdyż ryba wędzona jest słona, posypać tartym serem, ułożyć kapary.
Zapiekać w 200 stopniach przez ok. 15-20 minut.

życzę bardzo smacznego!

Na polską nutę dziś polecam Marcinka w wykonaniu piosenki o tytule Ziemia święta. Pod tym samym tytułem powstał scenariusz filmu Marcina i nie mogę doczekac się końca realizacji.  Scenariusz jest bardzo życiowy i szczery do bólu...i nic więcej nie powiem :)




Ostatnio mój 7 letni syn zastanawia się bardzo mocno nad swoją przyszłością. Dziś stwierdził, że chce zostać POGROMCĄ MITÓW. Nie wiem czy cieszyć się czy zacząć mieć obawy co do bezpieczeństwa. Co prawda jeszcze nie rozpoczął swojej kariery, ale przeprowadzona została rozmowa- tak profilaktycznie gdyby chciał już zacząć w domu pracować. Hi, hi...pożyjemy zobaczymy.

Na przekąskę polecam bułeczki maślane


Dziękuję wszystkim bardzo za odwiedziny i za każde przesłane słowo. Miłego dnia !