Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janeczkowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Janeczkowo. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 października 2014

JEST MIŁO

...bo od Janeczki dostałam zaproszenie do miłej zabawy, która ma na celu polecanie wybranych stron blogowych.
Janeczka to osoba, którą miałam zaszczyt poznać osobiście. Jej kreatywność zadziwia mnie na każdym kroku. Prowadzi bloga z robótkami, ale także wspaniale i smacznie gotuje.
Dzięki niej poznałam kilka cennych przepisów na różne smakołyki . To jaka jest tu w necie niczym nie odbiega od rzeczywistości. Jest to człowiek o wielce dobrym sercu, bardzo rodzinna, potrafi z niczego zrobić wspaniałe coś, cokolwiek by to nie było. Godne podziwu jest to, że Janeczka nie potrzebuje żadnych schematów czy zapisków do zrobienia swoich prac. Wszystko robi "z głowy". Dla mnie to artystka nr 1 wśród poznanych blogów i wierzcie mi- gdy widziałam ją w akcji w czasie robienia bombek, to nie mogłam wyjść z podziwu, bo szydełko w jej palcach śmigało z prędkością światła i w kilka minut powstawały kolejne cudowne dzieła.

Tak więc i ja przyłączam się do tej zabawy, co prawda z lekkim opóźnieniem ale nie miałam kiedy wcześniej.


Teraz w/g zasad zabawy odpowiadam na pytania:
1. NAD CZYM OBECNIE PRACUJĘ.
  Ostatnio? chyba nad opanowaniem zbyt szybko uciekającego czasu. Podjęłam naukę w kolejnym studium i robię dwa kierunki, więc czas mam okrojony do minimum.Do tego dalej rehabilituję moje kolano.
 Ponad to ćwiczę zawzięcie nad czekoladą. Robię czekoladowe ozdoby do tortów. Dzięki Tadeuszowi, o którym Wam pisałam poznałam też cukier Isomalt, z którego uczę się robić cukrowe kwiaty.

2. CZYM MOJA PRACA RÓŻNI SIĘ OD INNYCH?
  jeśli chodzi o gotowanie  i pieczenie to robię to z ogromną pasją . Uwielbiam poznawać nowości, miło zaskakiwać osoby korzystające z mojej kuchni i komponować nowe smaki. Tak już mam- kuchnia to moja odskocznia. W czasie gotowania czy pieczenia odrywam się od wszystkiego. I nie wyobrażam sobie domu bez zapachów pieczonego chleba czy ciasta.
3. DLACZEGO TWORZĘ I PISZĘ BLOGA?
  Zaczęłam pisać dla mojej córki i młodych ludzi zaczynających dorosłość by mogli lepiej poznać kuchnię i pokochać gotowanie, by mogli się przekonać, że jest to sztuka, której każdy może się nauczyć co daje ogrom satysfakcji.
4. JAK WYGLĄDA MÓJ PROCES TWORZENIA?
  He he ...to zależy, bo jak gotuję zwykłe danie to wszystko jest w porządku. Lubię dania obiadowe szybkie, smaczne i wyjątkowe. Należę raczej do osób zorganizowanych więc nie mam problemu z planem działań. Gorzej jak robię tort. Biszkopty to chwila moment, kremy też, ale już dekoracje to jest jazda! zamykam się wtedy wieczorem w mojej kuchni i tworzę. Nie robię szablonów, nie korzystam z instrukcji obsługi. Dekoracje robię z głowy. Jedynie gdy mam zlecenie by namalować coś z obrazka lub ze zdjęcia to mając laptop przed nosem patrzę i przerysowuję. Kuchnia wtedy jest jak po burzy, bo muszę mieć dużo miejsca, a pomieszczenie jest dość małe więc zajmuję każdy wolny skrawek. Ozdabianie tortu kończę zazwyczaj nad ranem, bo jeszcze muszę mieć chwilę na doprowadzenie kuchni do stanu używalności.

Warunkiem tej miłej zabawy jest nominowanie kolejnych osób prowadzących blogi.
Pierwszą osobą, którą chciałam Wam przedstawić jest Tadeusz z bloga Moja Kawiarenka- Alpenstrudel- gazeta wytrawnego smakosza. W minione wakacje miałam okazję poznać się osobiście z autorem bloga, który przyjechał do Lublina aż z Austrii.
Tadeusz to ciekawa i ciepła osobowość o ogromnej wiedzy kulinarnej. Poznałam wiele tajników dotyczących kuchni, ciekawych przepisów, a czas nam zleciał błyskawicznie. Wakacyjne wspomnienia ujmę w oddzielnym wpisie. Polecam stronę Tadeusza. Można tam poczytać ciekawe relacje z podróży, poznać nowe smaki w kuchni, a także zagłębić się w wiedzę kulinarną.

Tadeusz jest przemiły, z dużym poczuciem humoru i emanuje z niego ogrom pozytywnej energii.


Jest wiele ciekawych osób wśród blogerów, które chciałabym Wam tu zareklamować. Jednak wśród nich wybrałam jeszcze Ewę z bloga Bałaganik Eve Jank.
 Ewa jest bardzo kreatywną osobą. Robi na szydełku przecudne maskotki , a jej ostatnie dzieło dla mnie zaskoczyło nas ogromnie. Poza tym Ewcia to przemiła osóbka, pełna pomysłów, wszechstronnie uzdolniona. Adam Słodowy przy niej to pikuś.
A to jedno z ostatnich jej dzieł. Zespół Depeche Mode jak żywy.
Polecam Wam stronkę Ewy , zajrzyjcie i sami zobaczcie co tam się dzieje.

Teraz zmykam Kochani, bo czas nagli. Dziś znowu fizykoterapia, praca i zajęcia do 20-tej.
Życzę wszystkim miłego dnia i miłego zwiedzania polecanych blogów.

Może szarloteczkę?




wtorek, 8 października 2013

WSTYDŹ SIĘ !

- wstydź się, wstydź. Tak zaniedbywać swoją wirtualną kuchnię!!!!- powiedziało moje sumienie z samego rana.
No jest mi wstyd. Na swoje wytłumaczenie mam tylko jedno: brak czasu.
Moje dziecię wyjeżdża do Ustrzyk w przyszłym tygodniu na coś w rodzaju poligonu dla kadetów więc ostatnio mamy trochę biegania. Trzeba porobić wszystkie badania, powypełniać druki, uzupełnić wpisy ze szczepieniami- sama biurokracja. W poniedziałek dostali już mundury i bereciki. Ech...jakie ładne to moje dziecię. Kurde...a jakie już duże!!! Ciuchy na 180cm wzrostu to przegięcie, bo ja sama mam zaledwie 165cm :)
W pełnym mundurze mój synio wygląda tak:
Oj dzieje się u mnie ostatnio sporo i to wszystko daje dużo radości. Kiedy byłam u Janeczki, podziwiałam na żywo jej cudeńka jakie robi. Już Wam pisałam o moich zakupach. Zamówiłam także zegarek. Janeczka robi przepiękne rzeczy ale zegarek zawładnął moim serduchem od pierwszego spojrzenia. Tak więc dostałam już przesyłkę. Jakże było ogromne zdziwienie gdy zobaczyłam tę pakę!
W pierwszym momencie pomyślałam, że Janeczka przysłała mi zegar ogromny. Okazało się, że w pudle były jeszcze niespodzianki. He...przyznałam się, że u mnie w tym roku nie ma żółtej cukinii. A tu bach!!!! przyjechało do mnie z samych Kaszub piękne , dorodne warzywo!!!!
Zegarek znalazłam wśród podarków. Jest cudowny, delikatny i idealnie pasuje do czerwonego kompletu biżutek jakie kiedyś zakupiłam u Janeczki.

 spójrzcie jakie cudne zapięcie: elegancki czajniczek i łyżeczka :)

Janeczko, dziękuję Ci bardzo serdecznie. Zakupy u Ciebie to sama przyjemność!!!
Kilka dni później dostałam przesyłkę od Edytki. Radości cała moc. Edytka przysłała mi fartuszek na butelkę, który strasznie mi się spodobał u niej na blogu. Nie będę ukrywać, że cała przesyłka to ogromne i radosne zaskoczenie.
Zobaczcie co dostałam

cudeńko

fartuszek kuchenny dla Johnego lub na winko

cudowny przepiśnik
Edytko, bardzo Ci jestem wdzięczna za tę niespodziankę!
W sobotę piekłam ciacho. Zostałam poproszona o zrobienie czegoś na niedzielny kiermasz ciast, gdzie zbierane były pieniądze dla Kuby chorego na białaczkę. Od jakiegoś czasu cały Lublin zbiera w różny sposób fundusze dla tego chłopaka. Każdy pomysł jest na wagę złota, a nawet życia.
Postanowiłam do akcji włączyć moje maluchy. Trzeba uczyć dzieci dzielenia się wszystkim.
Upiekliśmy błękitny biszkopt w kształcie serca, przełożyliśmy masą malinową. Biszkoptową masę zabarwiłam kroplą soku jagodowego.
Dzieciaki udekorowały tort same. Julcia z językiem na brodzie (bo to pomaga w skupieniu) robiła kropeczki wokół tortu, zaś mój Kubuś wymyślił i przygotował napis.
w przekroju powinien być błękitno-różowy
Z rana w niedzielę, razem z moim Ślubnym Szczęściem zawieźliśmy torcik i przekazaliśmy organizatorom. Niestety, nie mogłam zostać, bo musiałam iść do pracy. Później dostałam wiadomość, że tort, jak i inne ciacha tam wystawione sprzedały się w oka mgnieniu. Bardzo wszyscy się ucieszyliśmy, a moje dzieciaki puchły z dumy!
To tyle na dziś. W ten weekend znowu tworzę torcik na 30-te urodziny sąsiadki. Będzie kawowo orzechowy z alkoholem. Nad dekoracją usilnie myślę i mam już plana.

Dziękuję Wam za wyrozumiałość dla mojej nieobecności. Dziękuję także za tak liczne odwiedziny, przemiłe maile i komentarze. Jesteście kochani.
Pozdrawiam Was bardzo gorąco!!!!

poniedziałek, 16 września 2013

UDANY URLOPIK , SMACZNY I PRZEMIŁY!!!!

Witajcie po krótkiej przerwie. Musiałam wybyć, właściwie nie musiałam tylko bardzo chciałam. Już kolejny rok obiecywałam sobie, że pojadę do Janeczki. Tym razem mój krótki urlop spełnił moje marzenie.
W czwartek z rana poszłam do pracy, a o 12.25 siedziałam już w pociągu do Warszawy. W stolicy miałam przerwę w podróży i przez godzinę zwiedzałam okolice dworca wschodniego. Potem dalszy etap podróży z kierunkiem na Kaszuby. Jazda była długa, bo troszkę kilometrów nas dzieli, ale co tam!!! WARTO!
Zajechałam późnym wieczorem, a na dworcu czekała już na mnie Janeczka wraz ze swoim małżonkiem. Wyściskałyśmy się najmocniej jak można.
W domu przygotowany był wspaniały poczęstunek. Spróbowałam prawie wszystkiego, ale nie dałam razy pojechać po całości. Stół uginał się od smakołyków. Przegadałyśmy z Janeczką pół nocy degustując przy tym pyszne naleweczki w różnych smakach, a spać poszłyśmy ok 3 nad ranem.
Janeczka w między czasie tworzyła kolejne cudeńka, a ja pełna podziwu przyglądałam się jak szydełko fruwa w jej palcach. Przy mnie powstawały przepiękne bombki.
Następny dzień był równie cudowny i smaczny. Rodzina Janeczki jak i sama Janeczka to wspaniali ludzie, pełni uśmiechu i ciepła. Czułam się przy nich tak jakbym znała ich od lat. Bałam się tylko czy nie zagadam ich na śmierć, musiałam się pilnować. No tak już mam gdy jestem wśród swoich...mogę gadać i gadać. Po południu czekała na mnie kolejna miła niespodzianka. Przyjechała Zosia, która również chciała się ze mną zobaczyć.
Janeczka tę niespodziankę trzymała w tajemnicy, a ja za nic nie mogłam rozgryźć pomimo moich podejść i starań. Było bardzo miło. Od Zosi dostałam w prezencie cudowną serwetę pięknie zrobioną.

Teraz przejdźmy do tych Janeczkowych smakołyków. Przyznam się Wam szczerze, że jak zajechałam do Janeczki pasek w spodniach zapinałam na drugą dziurkę, a po powrocie już na czwartą. Objadłam się, że hej, bo tyle pyszności było, że szkoda nie spróbować.
Pierwszy raz mogłam skosztować WĘDZONEGO PSTRĄGA. Sama rozkosz, mięso tej ryby jest delikatne, nie za słone i dobrze uwędzone. Pyszności!!!! chyba przeprowadzę się na Kaszuby.

Kolejnym smakołykiem był ŁOSOŚ W SOSIE ANANASOWYM.
Rozkosz dla podniebienia...nie da się opisać. Zachęcam do spróbowania, bo warto. Przepis na tego łososia znajdziecie u Janeczki w tym oto wpisie (klik)
 Do tego przepyszne sałatki, wędlina własnego wyrobu, wspaniały pasztet . Mówię Wam odjazd totalny!!!! Dawno nie jadłam takich smakowitości.
Poza tym wszystkim Janeczka osłodziła wszystko wspaniałymi ciastami.

Był tort urodzinowy przemiłej czternastoletniej Jubilatki. Brysia w tym czasie miała swoje święto więc miałam przyjemność uczestniczyć w tej uroczystości. Tort w bardzo ciekawym smaku, połączenie kawy i pomarańczy. Świetna kompozycja i bardzo smaczna.

MIĘTUSEK Janeczki - coś wspaniałego. Jak nie lubię zbytnio miętowych smaków tak to ciacho bardzo mi smakowało. Przepis na kartach blogowych u Janeczki w tym miejscu (klik)

SERNIK Z DYNIĄ - kompletne zaskoczenie smakowe. Sernik wilgotny, świetnie doprawiony z lekką nutką dyniowego smaku. Pyszności. Przepis na ten sernik Janeczka zaczerpnęła od Asi z "MarAsiowej Ostoi" i gdyby ktoś chciał spróbować to zapraszam do Asiulki na dyniowe słodkości. Ja już przepis zapisałam i będę piec.

W sobotę rano nadszedł czas na powrót do domu. Strasznie szybko minęły te cudowne chwile.
Szkoda było opuszczać mi te piękne strony i tak wspaniałych ludzi.
Powiem szczerze, że najwspanialsze jest to, że Janeczka jest taka szczera. Znamy się już trochę, piszemy ze sobą i rozmawiamy przez telefon. To było nasze pierwsze spotkanie na żywo w realu i stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że jak odbieramy Janeczkę na jej blogu, taka też jest naprawdę.
I to jest wspaniałe!
Mój plecak jakoś pomieścił smakołyki jakimi obdarowała mnie Janeczka i jej małżonek. Dostałam pstrąga wędzonego by w domu rozkoszować się tym smakiem wraz z moim Szczęściem, kaszubskiego ZYLCA, przepyszną kiełbaskę w słoiku, salcesonik, cukinię a'la ananas, malinki, a do picia miałam jeżynowy pyszny napój.
wszystko własnej produkcji. Nie omieszkałam przy okazji dokonać zakupów u Janeczki. Fajnie tak bezpośrednio przejrzeć asortyment u producenta :) Nabyłam dla siebie nowy naszyjnik 3D- cudo w ciekawych kolorach i kolczyki.



A oto moje zakupy





Od Janeczki dostałam zwariowaną czarownicę, z którą od razu się zaprzyjaźniłam w drodze powrotnej. Pewnie dlatego, że jesteśmy bardzo podobne do siebie hi, hi :))


W domciu wszyscy czekali na mnie z utęsknieniem, dzieciaki wtuliły się gdy tylko zobaczyły mnie w drzwiach, zaś moje Szczęście czekało na mnie na dworcu.
Cudownie jest poznać osoby, z którymi tyle czasu ma się kontakt. Zosia i Janeczka to dwie fajne kobietki pełne pasji, a do tego fantastyczne! Bardzo się ciesze z naszego spotkania i jestem pewna, że nie będzie  ostatnie.

Wpis dziś długaśny ale bardzo chciałam się z Wami tym wszystkim podzielić.
Jednocześnie witam serdecznie nowych Gości i dziękuję za każde słówko.

Do następnego !!!!

piątek, 29 marca 2013

USZCZĘŚLIWIONE ŻEBRA ME

Witam serdecznie. Dziś krótko ale konkretnie.
Żeberka.....uwielbiam. Nie muszą być zbyt chude, bo troszkę tłuszczyku dodaje im smaku, rumiane, smaczne, az oblizuje się palce.
Te zrobiłam inaczej niż zwykle. Najpierw namoczyłam je w zalewie cebulowej ( 1l wody, 1,5 łyżki octu balsamicznego, 1 łyżka kwiatów lawendy, jamajskie ziele angielskie- firmy Prymat, liść laurowy, jałowiec, pieprz i sól)

Po kilkugodzinnej kąpieli przeszły smakiem ziół. Potem nasmarowałam je balsamem:
  • 1/2 szkl. oleju
  • otarta skórka z 1 pomarańczy
  • 1 łyżeczka miodu
  • chili jalapeno (Kotanyi)

Ułożyłam każda porcję obok siebie w garnku rzymskim, zamknęłam i piekłam. Balsam to opcja doświadczalna, ale muszę Wam powiedzieć, że smak żeberek wyszedł obłędny!!!!!
Ja wymiękłam, a moje ślubne Szczęście rozpływało się ze smakowej rozkoszy.
Dzieciakom (tym młodszym) oskubałam mięso, wybrałam chudziznę i zapodałam. Zajadali ze smakiem i nic im nie przeszkadzało.
Ot co wynalazek został zaakceptowany przez rodzinę, więc mogę śmiało polecić .

Korzystając z okazji, że dorwałam się do laptopa chciałam się także pochwalić.
Wczoraj nawiedził mnie nasz listonosz. Nie wyobrażacie sobie jak bardzo byłam zaskoczona gdy wniósł paczkę dla mnie i list.
Od Oxi dostałam śliczny prezencik z cudnymi życzeniami na święta. Oksanko moja kochana, sprawiłaś mi wielką niespodziankę i ogromną radość. Dziękuję serdecznie i to bardzo, bardzo.
Paczka natomiast wzbudziła ogromną ciekawość moją ale i dzieciaków. Otwierałam powoli i zastanawiałam się co ta nasza Janeczka wymyśliła. Nie spodziewałam się niczego, bo w tym  czasie nie składałam zamówień, więc tym bardziej moja ciekawość była gigantyczna.
Otwieram i oczom nie wierzę!!!!
Dostałam cudny koszyczek, przepięknie zrobiony mistrzowską ręką, a do tego wspaniały komplet biżuterii w moich ulubionych zieleniach, wszystko oplecione świątecznymi życzeniami.
Moje wzruszenie jest nie do opisania.
Janeczko kochana! Dziękuję z całego serca, łzy szczęścia stały w oczach z zaskoczenia. Nie wiem co powiedzieć poza słowami DZIĘKUJĘ

Serdecznie witam nowych obserwatorów w moich skromnych progach.
Pozwólcie, że wrócę do kuchni. Właśnie kończę piec kaczkę nadziewaną, taką bez kości i w pysznej miksturze. Musze jej pilnować i często robić jej prysznic.
Życzę Wam spokojnej nocki


POZDRAWIAM SERDECZNIE  W ŚWIĄTECZNYM JUŻ KLIMACIE



sobota, 27 października 2012

NASZE KARTACZE z cepelinowym urokiem i cuda Janeczki

JAK ZWAŁ TAK ZWAŁ...wiele potraw w kuchni polskiej ma kilka nazw. Kartacze to nic innego jak popularne cepeliny. Ciekawa jestem czy u Was

Robi się je chyba podobnie w każdym regionie naszego kraju.
 co nam potrzeba ?
  • 20 dużych ziemniaków
  • sól
Cztery ziemniaki ugotować w łupinach, ostudzić i przepuścić przez maszynkę. Pozostałe ziemniaki obrać, zetrzeć na tarce o małych oczkach. Odcisnąć, lecz nie wylewać soku, odstawić go na 15 minut by na dnie osadził się krochmal. Wtedy sok zlać, a krochmal wraz z gotowanymi ziemniakami dodać do odciśniętej surowej masy ziemniaczanej. Lekko posolić. Formować kule , rozpłaszczać je , nakładać nadzienie i dokładnie ścisnąć brzegi by się solidnie zlepiły.
Ukształtować podłużne pyzy.  Nadzienie robimy takie jakie nam pasuje. Ja tym razem zrobiłam z kapustą i grzybami. Trafiły mi się na targu pieczarki po 3 zł, tanie ze względu na swoją nikłą posturę. Ich wielkość w niczym mi nie przeszkadzała, dokupiłam kapuchy kiszonej i zrobiłam farsz. Zamiast tego można faszerować też serem białym z jajkiem i estragonem lub miętą, mięsem mielonym, samymi grzybami...oj jest tych pomysłów sporo.
Pyzy vel kartacze vel cepeliny
wrzucamy do gotującej się wody, lekko osolonej i gotujemy 20-30 minut.
Na talerzu można okrasić je skwarkami (mniam), lub polać śmietaną, albo sosem.




A TERAZ SIĘ POCHWALĘ!!!!!!

Odkąd poznałam dzieła Janeczki , gdy szukam pomysłu na prezent, od razu kontaktuję się z tą wspaniałą i zdolną kobietą. Pamiętacie niektóre prezenty jakie mi Janeczka zrobiła, choćby te cudne dwa anioły na prezent ślubny. Ostatnio znowu zdałam się na jej pomysł i wspaniałe umiejętności. Zamówiłam prezent dla maluszka, który urodził się w naszej rodzinie niedawno.
Gdy otrzymałam od Janeczki przesyłkę to oniemiałam. Mniej więcej rozmawiałyśmy o pomyśle, nie miałam też wątpliwości co do tego, że prezent będzie cudny i bardzo starannie zrobiony ale to co zobaczyłam przeszło moje oczekiwania. Co ja Wam będę pisać. Zobaczcie te wspaniałości!!!!!!

Piękna kołyska , w której będą umieszczone słodkości, oraz śliczna kartka z gratulacjami z pięknymi ozdobami. Wstawiłam wszystkie zdjęcia jakie zrobiłam bo nie mogłam się zdecydować, które wybrać.







Piękne , prawda? u mnie każdy kto to oglądał nie może wyjść z zachwytu co do zdolności Janeczki.

Dziękuję serdecznie za wszystkie maile, miłe komentarze i odwiedziny. Serdecznie witam nowych gości i proszę czuć się jak w domu. Zapraszam serdecznie zawsze. Witam także nowych "lubisiów" na stronie Facebook.
Czy u Was też dziś zimowo? u nas sypnęło w nocy i świat zakrył się biała pierzynką. Rano gdy wstałam to cieszyłam się tym widokiem jakbym miała 5 lat- chyba to już mi nie minie.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM RADOSNEJ I RODZINNEJ NIEDZIELI