Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szarlotka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szarlotka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 października 2015

SZARLOTKA Z MIĘTOWĄ NUTKĄ

 Na Facebooku zostałam zaproszona do weekendowego pieczenia ciasta z jabłkami. Oczywiście jak co tydzień u mnie króluje szarlotka więc namawiać mnie nie trzeba było. .
Od jakiegoś czasu wykorzystuję przepis na kruche ciasto z bloga Margarytki. Nawet sernik z poprzedniego wpisu jest na tym spodzie. Żeby nie było klasycznie to do jabłek dodałam kilka poszatkowanych listków mięty i wyszło super


Ciasto jest wspaniałe i choć się powtarzam będę je ciągle zachwalać

  • 200g masła
  • 2 szkl. mąki tortowej
  • 1/2 szklanki cukru
  • 4 ugotowane żółtka
  • szczypta soli

Żółtka należy przetrzeć, a potem wymieszać z resztą składników. Szybkimi ruchami trzeba zagnieść gładkie ciasto i schować je do lodówki na godzinkę.

Przez ten czas jabłka nalezy obrać i pokroić w dowolne kawałki. Potem lekko uprażyć w garnku. Cukier dodajemy w zalezności od tego jaki smak mają jabłuszka. Ja dodałam jeszcze listki mięty

Kruche ciasto już schłodzone należy wyłożyć na blaszkę (25x40cm) uprzednio wysmarowaną masłem i posypaną bułką tartą. Rozwałkowujemy je na płasko, na samo dno blaszki - bez rantów.
Gęsto nakłuć widelcem (jako świetny dziurkacz sprawdziła się tu moja wnusia)
Nagrzać piekarnik do 200 stopni C.
Wstawić ciasto aby się zrumieniło na 10 minut. Po tym czasie wyjąć blaszkę, zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 160 stopni.
Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 160 stopni. Na podpieczone ciasto wyłożyć uprażone jabłka, posypać cynamonem i kruszonką i wstawić do piekarnika. Piec (góra dół bez termoobiegu) około 1 godzinę.
Wystudzić (albo i nie), zajadać

Wspólne pieczenie zorganizowała Bożenka. Udział wzięli:
Moje Małe Czarowanie - Dorota
Z kuchni do kuchni- Kaśka
Izioni pyszne smaki- Iwonka
Sama słodycz u Asi - Joanna
Danusia Z.
Cookpl - Patryk
a kto jeszcze dołączy...okaże się w poniedziałek

zapraszamy do wspólnych wypieków

niedziela, 3 sierpnia 2014

DLACZEGO OGÓREK NIE ŚPIEWA


 "Pytanie to, w tytule,
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa, i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeśli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka."

Konstanty Ildefons Gałczyński


Gość co nosi zielony garniturek rządzi u mnie ostatnio i niestety nie śpiewa.

Miliony przepisów wszędzie na zimowe sałatki z ogórków. U nas najbardziej smakują te słodko kwaśne. Od jakiegoś czasu robię sałatkę z poniższego przepisu. Jest prosta i nie ma przy niej wiele pracy co jest dość ważne dla tych, którym brakuje czasu.
Wszystko zaczęłam robić wieczorem, by przez noc sałatka nabrała mocy.

  • 5 kg ogórków
  • 0,5 l octu 10%
  • 4 łyżki soli
  • 0,4kg cukru
  • 20g czarnego pieprzu 
  • 1 kg cebuli
  • 1 szkl. oleju
  • świeża papryczka chilli (jeśli ktoś lubi)

Ogórki należy dokładnie umyć i pokroić ze skórką w plasterki.
Sprzęt kuchenny typu robot w tym przypadku spełnia się całkowicie. I ogórki i cebulkę pokroił mi "Zenio" w kilka minut.
cebulka pokrojona w piórka

skrojone ogórki
Przełożyć do dużej miski. Cebulę pokroić  w pióra , dodać do ogórków. Dosypać pieprz, sól, cukier, wlać olej i dokładnie wymieszać. Zostawić na kilka godzin (u mnie na noc).
Po odstaniu sałatki dolać ocet i dokładnie wymieszać. Pozostawić jeszcze na ok. godzinę. Nałożyć do słoików. Na wierzch ułożyć po kawałku papryczki chilli , a gdy nie lubimy można to pominąć. Ja połowę porcji zrobiłam bez. Dokładnie zamknąć słoiki i pasteryzować 5 minut od chwili zagotowania.
I gotowe.

Polecam Wam również przepyszną sałatkę szwedzką z bloga Kulinarne Szaleństwa Margarytki. Przepis znajdziecie W TYM MIEJSCU (klik)

 DOMOWE PRZETWORY TO JEST TO! BO NIE MA NIC LEPSZEGO NIŻ ZAJADANIE ZIMĄ ZAPASÓW O SMAKU LATA :)

Na smaczek zostawiam Wam pyszną szarlotkę, częstujcie się. Zrobiona według starego przepisu, który znajdziecie na blogu na TEJ KARCIE (klik). Polecam , bo jest niesamowicie krucha, pyszna i taka bardzo prawdziwie babciowa.
Kruche ciasto w niewielkiej ilości i duuuużo jabłek.


DO NASTĘPNEGO

niedziela, 20 października 2013

CZEKOLADOWA FANTAZJA

Witam Was bardzo serdecznie. Ostatnio u nas ciasta wiodą prym. Niedzielnie nie mogło obyć się bez szarlotki i wreszcie mogłam zrobić tort dla moich łasuchów. W ten weekend nie mam zamówień więc spokojnie oddałam się eksperymentom.
Tym razem w zestawie z szarlotką z kwaśnych jabłek był tort czekoladowy. Oba ciasta wyszły cudownie smacznie.
Tort robi się dość szybko i jest to łatwy przepis, z resztą jest już ta receptura ( klik) na kartach mojego bloga ale przypomnę...

Biszkopt:
  • 6 dkg masła
  • 4 jajka
  • 10 dkg cukru
  • 10 dkg mąki
  • 5 dkg kakao
Piekarnik nagrzać do 170 st. C. Okrągłą formę o średnicy 23 cm wysmarować masłem, dno wyłożyć krążkiem z papieru do pieczenia.

 Masło roztopić i ostudzić. Ubić jajka z cukrem na sztywną pianę, następnie wlać ostudzone masło, wsypać przesianą mąkę wraz z kakao i delikatnie wymieszać, starając się jak najmniej zmniejszyć objętość piany. Ciasto przelać do formy i piec w środkowej części piekarnika przez 20 - 25 minut 
Gdy przestygnie przekroić na dwa blaty. Dolną część umieścić ponownie w tortownicy. Nasączyć sokiem wiśniowym lub z czarnej porzeczki by przełamać troszkę smaki.







Masa czekoladowa:

  • 3 jajka
  • 3 żółtka
  • 10 dkg cukru
  • 1 łyżka kakao
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 10 dkg masła
  • 25 dkg gorzkiej czekolady + trochę do dekoracji
Do metalowej miski wsypać 5 dkg cukru, dodać 6 żółtek, kakao i śmietankę. Miskę umieścić na garnku z gotującą się wodą. Mieszać drewnianą łyżką aż masa zgęstnieje. Zdjąć miskę z garnka, dodać pokrojone w kostkę masło oraz połamaną na kosteczki czekoladę i mieszać aż składniki się roztopią i połączą ze sobą. Wymieszać z białkami ubitymi na pianę z pozostałym cukrem. 
Masę wylać na biszkopt w tortownicy. Przykryć drugim blatem i wstawić do lodówki.
Miałam zrobić na wierzch polewę czekoladową ale skusiłam się na masę śmietanową z wanilią. Dekoracje zrobione są z gorzkiej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej oraz z karmelu. Inspiracją w dekoracjach był dla mnie wpis u Joli z tego bloga http://abcmojejkuchni.blogspot.com/2013/10/tort-czekoladowa-sakiewka.html
Mam nadzieję, że takie czekoladowe wariacje przypadną Wam do gustu. Nam bardzo smakował taki wariant z czekoladą. Poniosła mnie fantazja z dekoracją ale najlepiej się ćwiczy na domowych wypiekach dla rodzinki.

Dla przełamania smaku słodkości czekolady, jak wspominałam wcześniej, upieczona została także szarlotka. Kwaśne Renety cudownie sie uprażyły, nie dosładzałam ich zbytnio by smak tych jabłek pozostał dziewiczy. Wierzch i ciasto uzupełniły słodki smak. 
Moja rodzinka ma dziś dzień słodyczy :) na maxa
ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIM SŁONECZNEJ, RODZINNEJ NIEDZIELI I SERDECZNIE POZDRAWIAM 

niedziela, 1 września 2013

"...CHODŹ ZE MNĄ NA WRZOSOWISKO BY ZAPOMNIEĆ WSZYSTKO..."



Jesienny nastrój już się wkrada w codzienność. Zakwitły wrzosy, pola już zaorane, z rana unosi się mgła z zapachem jesieni. No cóż. Czas nie ubłagalnie leci. Koniec wakacji, koniec laby. Zaczyna się wrzesień. a ja się cieszę, bo wreszcie będzie troszkę spokojniej - zwłaszcza w pracy, dzieciaki będą miały stałe zajęcia, szkoła, przedszkole.
Koszule męskie małe i duże wiszą wraz ze spodniami wyprasowane, buty wyglancowane, sukienki przygotowane- wszystko na jutro.
 A ja? może wreszcie odpocznę. W połowie września wybieram się na Kaszuby do przemiłej i kochanej osoby i jestem pewna, że tam odzyskam siły witalne. Już wszystko ustalone, wolne w domu, pracy i u babci zatwierdzone...to taki mój urlopik :)

U mnie nadal przetwory rządzą. Robię wszystko co się da i myślałam, że to już koniec, ale Asia (Margarytka) przypomniała mi jeszcze o buraczkach.
Teraz mam dobrze. Mój małżonek zrobił mi wspaniały prezent. W czwartek zawitał do mnie robot kuchenny, który poza obieraniem ziemniaków robi wszystko.
Tak więc zabrałam się do roboty by go solidnie przetestować. Ale o tym w jednym z kolejnych wpisów...już odzielnie.

Tym czasem dziś na obiad zrobiłam coś lekkiego.
Zupka jak zupka - pomidorowa na własnym przecierze świeżo zrobionym :) Pychota.
Na drugie danie zrobiłam dziś ziemniaki zapiekane w ziołach i dorsza w sosie cytrynowo-śmietanowym.
Ziemniaczki poszatkowałam moją nową szatkownicą na talarki, w misce wymieszałam je z zalewą ziołową na bazie oleju ( majeranek, zioła prowansalskie, sól, pieprz, odrobina papryki słodkiej) i upiekłam w piekarniku. Do tego był dorsz, którego uwielbiam.

DORSZ W SOSIE CYTRYNOWO-ŚMIETANOWYM

  • 1kg filetów z dorsza
  • śmietana 30% mała
  • 1 cytryna
  • koperek świeży
  • sól
  • pieprz cytrynowy
  • 1 jajko

Filety z ryby pokroiłam na porcje i ułożyłam w naczyniu żaroodpornym. Śmietanę, startą skórkę z całej cytryny oraz sok z niej wyciśnięty ubiłam dodając na koniec jajko , doprawiłam do smaku i polałam rybę. Wstawiłam do nagrzanego piekarnika do 170 stopni i zapiekłam przez ok. 30 minut. Danie lekkie, choć ziemniaki pieczone. Kompozycja ziół ułatwia trawienie takich dań, ryba duszona w sosie i delikatna w smaku z lekką nutką cytrynową.

Oczywiście musiało być też ciacho. Moja monotematyczność sięga granic, ale może to wytrzymacie, bo u mnie znowu szarlotka.
Każdy na hasło "ciasto" od razu pyta czy to będzie sernik lub szarlotka. I cóż zrobić. Piekę.
Oczywiście teraz mam dużo łatwiej. Jabłka starłam w maszynie, ciasta też nie gniotłam, bo maszynisko za mnie teraz gniecie i zajęło jej to kilka minut zaledwie.
Przepis na szarlotkę jest już na blogu. Pochodzi on z bardzo odległych czasów, choć dinozaurów wtedy już nie było.
Gdyby ktoś był chętny na upieczenie tej pysznej szarlotki to polecam.

ciasto:

  • 40 dkg mąki
  • 10 dkg masła
  • 15 dkg cukru pudru
  • 1 duża łyżka śmietany
  • 1 łyżka smalcu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jajko 


 Jabłkowa masa:

  • 2 kg jabłek
  • bułka tarta do jabłek gdy są zbyt soczyste
  • 1 łyżka cynamonu
  • cukier do smaku ( w zależności od  rodzaju jabłek)
 Jabłka ścieramy lub kroimy na małe kawałki i prażymy na małym ogniu aż zmiękną, dodajemy cukier, cynamon i studzimy.





Zagnieść ciasto z podanych składników, połowę porcji wyłożyć na natłuszczoną i posypaną bułką tartą blachę, nakłuć widelcem. Uprażone jabłka rozłożyć na ciasto i przykryć pozostałą częścią ciasta. Nakłuć w kilku miejscach.Pieczemy w 180 stopniach ok 50 minut. Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem.
Smak i zapach tego ciasta to  najlepszy wabik dla moich ukochańców. Szaleją na punkcie szarlotek i co im zrobić? a niech jedzą :)



A teraz zaprezentuje Wam ciacho typu szybki ucieraniec z przepisu "Goście jadą" jakie zrobiła Justyna M. Mam nadzieję Justyś, że nie będziesz miała nic przeciwko temu, że zaprezentuję Twoje ciacho.

Wygląda ślicznie, pięknie wyrosło i chyba ten przepis przypadł Justynce do gustu co mnie bardzo uszczęśliwiło. Justynko, serdecznie Cie pozdrawiam!!!
fot. Justyna M.

Witam serdecznie nowych "lubisiów" na Facebook'u. Już jest nas 400 osób. Witam także nowych obserwatorów.  Nawet nie wiecie ile radości jest we mnie gdy widzę, że czytacie, że korzystacie z pomysłów i że lubicie. W końcu i Wy przecież mnie inspirujecie.
Życzę wszystkim wspaniałego dnia. Zazdroszczę wszystkim, którzy maja wolne, ja uciekam zaś do pracy.
Do następnego!

wtorek, 20 sierpnia 2013

BO JA ZAWSZE NA TOPIE. A CO!

KŁÓCIŁ SIĘ SERNIK Z SZARLOTKĄ
KTO DELICJĄ JEST PRZESŁODKĄ.
 - NICZYM CHMURKA JAM PULCHNIUTKI
   CAŁUS CZUŁY I SŁODZIUTKI

SZARLOTECZKA NICZYM PANI
RZECZE JEMU:
         -TYŚ DO BANI.
          JA TU JESTEM NUMER 
          I CHOĆ ZJEDZĄ CIEBIE BIEGIEM
         WE MNIE WIDZĄ SMAK ROZKOSZY
          TY JUŻ NICZYM NIE ZASKOCZYSZ,
         BO JA JESTEM WCIĄŻ NA TOPIE.
         ZNIKAJ SERNIK, BO DOKOPIĘ !

GOSPODYNI NA TO RZEKŁA:
-COŚ BYM DZISIAJ ZNÓW UPIEKŁA.
 SERNIK NICZYM KRÓL NA STOLE
 JEDNAK DZIŚ SZARLOTKĘ WOLĘ.
MOJE UKOCHAŃCE MAŁE
Z JABŁKIEM ZJEDZĄ CIACHO CAŁE.
kruchy spód

kruszonka

jabłka już uprażone

Tak, tak...moja rodzinka uwielbia serniki ale teraz nadszedł czas na szarlotki i jabłeczniki.

      SZARLOTKA BABCI AGI

  • 2 kg jabłek
  • bułka tarta do jabłek gdy są zbyt soczyste
  • 1 łyżka cynamonu
Jabłka obieramy i kroimy w kostkę, lekko dusimy z cukrem i cynamonem. Gdy są bardzo soczyste dosypujemy bułkę tartą (ok. 1/2 szkl.- na oko)

ciasto:

  • 40 dkg mąki
  • 10 dkg masła
  • 15 dkg cukru pudru
  • 1 duża łyżka smietany
  • 1 łyżka smalcu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 jajko

Z podanych składników wyrobić ciasto, podzielić na dwie części. 1 część rozwałkować. Natłuścić blachę, wyłożyć ciasto i ponakłuwać widelcem, żeby nie było pęcherzyków w czasie pieczenia. Wierzch posypujemy lekko bułka tartą. Na to wykładamy jabłka. Przykrywamy rozwałkowaną drugą połową ciasta i również nakłuwamy .
Ja tym razem zrobiłam ciut inaczej.
Do jabłek w czasie duszenia nie dawałam cynamonu.
Ciasto w całości wyłożyłam na dużą blachę (większą niż standardową), pokryłam je jabłkami, zaś na wierzch wysypałam kruszonkę wymieszaną z cynamonem.

KRUSZONKA do jabłeczników

  • 200g mąki pszennej
  • 100g dobrze schłodzonej margaryny lub masła
  • 150 g cukru
  • 1 łyżka cynamonu

Wszystko dobrze wymieszać rękami by było sypkie i by równo wymieszały się składniki. Posypywać ciasto przed pieczeniem.

Naszą szarlotkę wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Po 10 minutach zmniejszamy temperaturę do 180 stopni i pieczemy 40-50 minut (grzałki góra-dół)

Z tego co zauważyłam to nie znam nikogo kto by nie lubił szarlotki, zwłaszcza takiej, którą robi się szybciutko.

A Wy lubicie szarlotki?

Życzę wszystkim smacznego i słodkiego .
Pozdrawiam




 

sobota, 10 listopada 2012

LEKKI MAKARON Z BAJERAMI i BABCIOWE SMAKOŁYKI

Dobry wieczór.
Dzisiejszą kolację dedykuję kluskolubnym człowiekom :)
U mnie to norma, że wszystko co kluchowate to smaczne. Zmieniam tylko koncepcje i mam gotowe danie.
Tym razem jest to makaron wegetariański zapiekany lekko z warzywami. Ważne w tym daniu są przede wszystkim zioła, które nadają smaku całości.
Danie jest bardzo proste, wręcz zwyczajne, a przede wszystkim błyskawiczne.
  • lekko ugotowany makaron
  • plasterki marchwi
  • wiórki pietruszki
  • kilka różyczek brokuła
  • mała cebula pokrojona
  • zielona papryka pokrojona w kostkę
  • kilka plasterków pomidora
  • kilka cienkich plasterków cukinii 
  • oczywiście można do tego dodać mięso np. drobiowe lub szynkę
ZIOŁA, oczywiście firmy PRYMAT
  • sól morska
  • oregano
  • kmin rzymski
  • pieprz cytrynowy
  • szczypta rozmarynu
  • ziele angielskie
  • odrobina kozieradki
  • olej
Makaron gotujemy na lekko miękki, mniej niż al dente. Olej i zioła mieszamy razem dokładnie i odstawiamy na chwilę by smaki się uzupełniły, w tym czasie kroimy warzywa w cienkie plastry i drobną kostkę. Odcedzony makaron mieszamy dokładnie z mieszanką ziołową, a następnie z warzywami. Przekładamy do naczynia, w którym będziemy to zapiekać. Lekko posypujemy parmezanem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika pod przykryciem i pieczemy do momentu aż warzywa zmiękną. Przekładamy na talerz, posypujemy serem feta pokrojonym w kostkę i natką pietruszki.
I w ten sposób mamy gotową kolację :) Takie jedzonko z takim zestawem ziół jest bardzo dobre przy diecie przy schorzeniach przewodu żółciowego, więc tym bardziej polecam.

Jak wiadomo, teraz jest istne szaleństwo z jabłkowymi smakołykami. U mnie poza szarlotkami na topie jest też ryż zapiekany z jabłkami.
Ryżowo-jabłkowe kulki oczywiście są polane śmietaną na słodko. Smak dziecięcych wspomnień, babciowy rarytas sprzed 25 lat.
Ryż obowiązkowo gotowany na mleku, chowany w pierzynach. Potem zaprawiony jajkiem w postaci kogla -mogla z dodatkiem cynamonu. Wszystko ułożone warstwami w naczyniu i zapieczone z odrobiną masła. Potem gdy przestygnie "kulkujemy", polewamy śmietaną na słodko i zajadamy . U nas niestety to cudo nie ma czasu zbytnio na przestygnięcie, bo kolejka rozdziawionych dziobów czeka już w gotowości. Ciekawa jestem czy każdy z Was lubi ten smakołyk?



POZDRAWIAM WSZYSTKICH GOŚCI SERDECZNIE I DZIĘKUJĘ ZA KAŻDE SŁÓWKO DO MNIE. ŻYCZĘ MIŁEJ I SPOKOJNEJ NIEDZIELI ZE ŚWIĄTECZNYM KLIMATEM
A DO POCZĘSTOWANIA SIĘ ZOSTAWIAM TYM RAZEM SZARLOTKĘ Z KOKOSOWYM PŁASZCZYKIEM.


ŻYCZĘ WILCZEGO APETYTU.

środa, 1 sierpnia 2012

UPIÓR PRZESZŁOŚCI I MAŁE SŁODKOŚCI

z mojego okna widać jak słońce maluje niebo nad miastem
Torba już spakowana...jutro , a właściwie dziś wyruszam. Przygotowałam rodzinkę odpowiednio by im nie zabrakło niczego pod moją nieobecność. Te kilka dni luzu dobrze mi zrobi. Luzu....trochę z musu. Muszę zakończyć sprawę, która odwlekałam od długiego czasu. Cieszę się, że udało mi się tak tym pokierować, że ucelowałam na okres wakacyjny. Ciężko było by zostawić moje Ślubne Szczęście i dzieci w trakcie roku szkolnego nawet na te kilka dni.  Nie chcem ale muszem...Mam nadzieje, że faktycznie moja nieobecność potrwa 4-5 dni tak jak się zanosi i że wszystko pomyślnie załatwię. Ponad dwa lata noszę się z chęcią, a teraz nadszedł czas pogonić upiora przeszłości. Nie ukrywam, że ten czas to będzie tez chwila wytchnienia, w czasie której będę miała spokój by na przykład nadrobić zaległości w czytaniu książek. Poleżę sobie (co nie jest łatwe w moim wykonaniu, bo ADHD jest silniejsze) odwiedzę znajome kąty. Ot taki mały urlop.
W domu arsenał żarełka gotowy:
1. pierogi zamrożone (3 rodzaje po 50 sztuk)
2. Bigos nabiera mocy po dziennym pitraszeniu
3. gołąbki i zrazy upieczone
4. zupa pomidorowa czeka na jutrzejszy obiad
5. zakupy zrobione
6. dyspozycje zapisane na kartce i wywieszone na lodówce
Na osłodę zrobiłam dziś deser. Znowu była niezgoda co do smaków i ponownie namieszałam.
Zrobiłam lody wedle przepisu naszej nieocenionej Janeczki o którym pisałam w tym miejscu. Lody zrobiłam waniliowe i malinowe. Podczas gdy się mroziły przygotowałam i upiekłam szarlotkę. Skorzystałam z przepisu Dominiki. Po raz kolejny nie zawiodłam się na pomysłach jej i jej mamy, ale tym razem uskrzydlona zostałam, bo ciasto jest wspaniałe w smaku i własnie takie jak zawsze chciałam żeby było. Moja babcia robiła taką szarlotkę, że ech....kruchuśką, rozpływającą się w ustach. Nie umiałam nigdy zrobić takiego ciasta do szarlotki, a tu bach...Dominika wstawiła przepis. A że ja lubię jej pomysły to wypróbowałam i okazało się, że to jest właśnie ciasto do babcinej szarlotki. Nie będę pisać przepisu, wszystko robiłam wedle zaleceń jakie są na blogu Dominiki. I polecam jej przepis na kartach jej strony
No dobra... ja tu gadu gadu, a lody się mrożą i szarlotka dochodzi :)))
Gdy ciasto już lekko przestygło, a lody się zamroziły, po porcjowałam szanowną  szarlotkę, a na każdą porcję ułożyłam kulkę loda waniliowego i polałam sosem czekoladowym. Obok ułożyłam mniejsze kuleczki lodów malinowych.
Wyszło NIEBO W GĘBIE!!!!
szarlotka jeszcze ciepła, ze wspaniałym kruchym ciastem, otulona w szal zimnego loda...ech....POEZJA!!!

I tym smakowitym akcentem mówię już dziś DOBRANOC i miłej dalszej części tygodnia życzę. Mam nadzieję, że w poniedziałek dorwę się już do mojej kuchni i zacznę pichcić coś fajnego bo pomysłów mam dużo. Poza tym wiele osób szuka kuchni z dietetyką więc może troszkę wpisów poświęcę na ten temat.

Trzymajcie kciuki by mi się udało zakończyć pomyślnie to co już dawno powinnam zrobić, bo trochę mam tremę i proszę o usprawiedliwienie mojej nieobecności na Waszych blogach. Nadrobię po powrocie :))
                           DO NASTĘPNEGO KLIKNIĘCIA!!!
Moje motto odwieczne na takie sytuacje