Po raz kolejny przygotowywałam dekorację na tort dla małej Majusi. To moja stała klientka :)
Tort zawsze piecze dziadek Jubilatki, ja robię elementy dekoracyjne, a wspólnie potem ubieramy tort. To taka praca zespołowa.
Rok temu robiłam dla niej Kubusia Puchatka, którego pewnie pamiętacie.
Jednak gust się zmienia z upływem czasu i teraz na topie u małej Majusi jest myszka Minnie.
Tym razem nie robiłam figurek, postanowiłam namalować obrazek urodzinowy.
I tak powstała dekoracja na tort. Ostatnie moje malowanie było bezpośrednio na masie śmietanowej na torcie. Ciężko się malowało, bo masa się maże . Tym razem postanowiłam użyć masę cukrową jako podkład obrazka.
Na masie cukrowej maluje się świetnie, kolory się nie rozmazują i wszystko się trzyma.
Zostawiłam na całą noc na stole, a obok postawiłam wiatrak, który super wysuszył obrazek do rana.
Potem zapakowałam i zawiozłam do dziadków. Ułożyliśmy dekorację na torcie i tak powstał majusiowy torcik z okazji 3 urodzin.
Bardzo lubię malowanie na tortach, to świetna technika dająca ogrom satysfakcji już przy samym tworzeniu.
Życzę Wam cudownej niedzieli, a DZIECIAKOM MAŁYM I DUŻYM NIECH SIĘ SPEŁNIĄ WSZYSTKIE ŻYCZENIA!!!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort ręcznie malowany. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tort ręcznie malowany. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 1 czerwca 2014
WYMALOWANE ŻYCZENIA
wymodziła
Agnieszka Rucińska
około
11:01
17 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
malowanie na tortach,
myszka Mickey,
myszka Miki,
myszka Minnie,
tort ręcznie malowany,
tort z myszką Minnie,
torty,
torty dla dzieci,
torty w stylu angielskim
piątek, 9 maja 2014
DAJ SZCZĘŚCIE, A SAMA BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA
Niesamowitym zjawiskiem jest dawanie radości innym. Tak właśnie stało się w ostatnich dniach.
Młodzież z Lubelskiego Klubu Jeździeckiego wraz z moim synem i współpracownikami postanowili zorganizować urodziny niespodziankę dla instruktor jazdy konnej, pani Ani. Na urodzinach mojego Kacpra w LKJ gdy przywiozłam tort w kształcie konia padł ten pomysł.
Pomysł na tort był ogólny: coś ze skokami.
Nie mogłam zrobić znowu tortu w takim samym kształcie jak Kacprowi, więc musiałam pokombinować.
Pierwsza opcja to był tort w stylu angielskim z figurką jeźdźca na koniu skaczącym przez przeszkody. Jednak wydawało mi się to mało oryginalne i okazało się, że masa angielska odpada z pomysłu w tym przypadku.
Przeglądając zdjęcia pani Ani na Fb wpadła mi w oko ta oto fotka
i tak oto przyszedł mi do głowy pomysł by namalować ze zdjęcia jubilatkę i jej ulubieńca.
Obmyśliłam sobie wszystko krok po kroku i wzięłam się do pracy.
Upiekłam jasny biszkopt, zrobiłam masę śmietanową i masą truskawkową, przełożyłam, a wierzch wysmarowałam bitą śmietaną z dodatkiem żelatyny.
Wygładziłam środek równiutko i schłodziłam.
Potem wzięłam się za malowanie. Jako farby służył mi cukier puder z cytryną i z barwnikami spożywczymi do ciast.
Malowałam za dnia by mieć światło dobre i korzystając z tego, że jestem sama w domu. Nie było mowy o żadnej pomyłce, bo przecież nie namaluję od nowa. Zrobiłam sobie delikatnie szkic białym lukrem.
Trochę nerwów zjadłam przy koniu, bo ciężko było proporcje zachować, były momenty by zostawić to w cholerę i pójść na spacer...w końcu jakoś poszło. Każdą warstwę koloru musiałam oddzielnie wysuszyć by nie rozpłynęły się kolory potem. Posłużył mi wiatrak do tego.
Z efektu byłam zadowolona. Wstawiłam tort do lodówki na noc i ucieszona poszłam spać. Rano jak wstałam to myślałam, że się zapłaczę.
I tu rada dla tych, którzy zechcą zastosować tę metodę: w lodówce jest wilgoć poza niską temperaturą i kolory z lukrem się upłynniają :( Koń ściemniał, zanikły cienie, Ani twarz się rozmyła, niebo wchłonęło chmurki. ZAŁAMKA !
Musiałam szybko od rana brać się i ratować obrazek. Nałożyłam delikatnie poprawki i udało się...ufff...wyszło.
O nie, nie wkładałam go już do lodówki. Zostawiłam na stole przy włączonym wiatraku. Pojechałam do pracy. To był dobry pomysł, bo kolory przez ten czas elegancko wyschły. Potem z synem zawieźliśmy tort na stadninę. I zaczyna się oczekiwanie: czy smakuje, czy się podoba i jak wrażenia.
Pani Ani jeszcze nie było....a oto relacje samej Jubilatki, które pozwoliłam sobie skopiować z jej profilu:
"...Ale zresztą... czym są urodziny? Dziś są, jutro ich nie ma..
... Prosiaczek: Puchatku, jak się pisze miłość?
Puchatek: Tego się nie pisze, to się czuje..."
te 2 dni zapamiętam do końca życia
niektórzy urządzili sobie moje urodziny już dzień wcześniej
a zaczęło się od sprytnego pretekstu, żebym sprawdziła konsystencję otrębów dla Hosia i, że niby Kula coś chce, i żebym przyszła na chwilkę do siodlarni.....
wchodzę otwieram drzwi, a tam.... kochani koniarze śpiewający 100 lat z przecudownym tortem, jaki tylko sobie można wymarzyć, bo ze zdjęciem ręcznie malowanym z moją podobizną na Płomyczku (wyszedł genialnie, jak żywy) - dzieło uzdolnionej niesamowicie Mamy jednego z grupy moich super wolontariuszy
Jeszcze raz dziękuję za przepyszny śmietankowo-truskawkowy tort palce lizać
a potem cudowny prezent - shine sheen dla Płomyczka ....
Ale to nie koniec....
( tu były dalsze niespodzianki)
już nie pamiętam co mówiłam, pamiętam, że nie mogłam uwierzyć....taki prezent i oni wszyscy dla mnie..............
dziękuję Wam z całego serca, w którym zawsze jesteście!
dziękuję! "
A tu tort w małym przekroju, bo oczywiście nieśmiało poprosiłam o zdjęcie i choć z telefonu ale jest
Niespodzianka się udała i to bardzo. Nie ma nic cudowniejszego jak radość osoby, dla której wszystko jest przygotowywane. Każdy taki uśmiech chwyta za serce, zwłaszcza gdy zna się tę osobę jako wspaniałego człowieka, cudownego wychowawcę pełnego pasji , którą wspaniale się dzieli z młodzieżą.
STO LAT SZCZĘŚCIA PANI ANIU !
......................................................................................................
Tym czasem w długi weekend miałam i ja przeogromną wspaniałą niespodziankę. Zawitała do nas nasza przyjaciółka Majka z Opola , której kulinarne wyczyny znajdziecie tu na blogu.
| moja Majeczka |
Wszystkiego bym się spodziewała ale nigdy takiej niespodzianki!!!!
| dzieciaki szczęśliwe, że znowu spotkali się z ciotuchną |
![]() |
| tu napisane jest "Agnieszka" |
Dzięki Ci Majuś jeszcze raz!!!
I tym cudnym akcentem kończę mój dzisiejszy wpis. Miło mi powitać nowych gości. Zapraszam zawsze i się polecam.
Dziękuję za przemiłe komentarze i wszystkie odwiedziny.
Zapraszam na kolejny wpis.
Miłego weekendu .
sobota, 16 listopada 2013
PRZYCHODZI YODA DO HANA
No przychodzi, siadają obaj i rozmawiają na tematy galaktycznej walki ze złem.
Witam wszystkich serdecznie.
U mnie kolejny tort. Moja stała klientka zamówiła dla swojego synia tort STAR WARS. Rok temu Tytus dostał na urodziny ZygZaka McQueen'a. Może pamiętacie...
To był mój pierwszy tort w wersji 3D. Tym razem nie szalałam , bo dostałam zamówienie zbyt późno.
Tytus przez rok czasu zmienił swoje zainteresowania diametralnie. Star Wars to juz poważniejszy temat niż auta :)
Biszkopt jasny przełożony masami śmietanową i truskawkową. Delikatnie nasączony ponczem waniliowym.
Jest to wersja 2D. Litery, gwiazdy i twarze są wypukłe.
Napis STAR WARS zrobiony z lukru w trzech kolorach dobranych odpowiednio by wyszedł złoty odcień.
Zastosowałam tu dwa rodzaje masy cukrowej: jedna na bazie żelatyny, druga gotowana z mąką. Masy sa w naturalnym jasnym (białym) kolorze, pomalowane ręcznie...łącznie z tłem
Wszystko jest ręcznie malowane pędzelkiem.
Przekrój tortu pokażę gdy otrzymam zdjęcia od mamy Tytusa.
Mam nadzieję, że będzie smakował i spodoba się jubilatowi.
Rok temu gdy zrobiłam mu to auto to nie pozwolił nikomu pokroić tortu. Ciekawe jak będzie tym razem hi, hi
Bardzo się cieszę, że poprzedni mój tort cieszy się tak duzym zainteresowaniem. Na wszystkie maile właśnie
odpisałam i mam nadzieję, że wyjaśniłam krok po kroku.
Uciekam teraz do pracy.
Serdecznie dziękuję za odwiedziny i słówko zostawione pod każdym wpisem. Gorąco witam nowych Gości. Jest mi bardzo miło Was gościć.
Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!
Witam wszystkich serdecznie.
U mnie kolejny tort. Moja stała klientka zamówiła dla swojego synia tort STAR WARS. Rok temu Tytus dostał na urodziny ZygZaka McQueen'a. Może pamiętacie...
To był mój pierwszy tort w wersji 3D. Tym razem nie szalałam , bo dostałam zamówienie zbyt późno.
Tytus przez rok czasu zmienił swoje zainteresowania diametralnie. Star Wars to juz poważniejszy temat niż auta :)
Biszkopt jasny przełożony masami śmietanową i truskawkową. Delikatnie nasączony ponczem waniliowym.
Jest to wersja 2D. Litery, gwiazdy i twarze są wypukłe.
Napis STAR WARS zrobiony z lukru w trzech kolorach dobranych odpowiednio by wyszedł złoty odcień.
Zastosowałam tu dwa rodzaje masy cukrowej: jedna na bazie żelatyny, druga gotowana z mąką. Masy sa w naturalnym jasnym (białym) kolorze, pomalowane ręcznie...łącznie z tłem
Wszystko jest ręcznie malowane pędzelkiem.
Przekrój tortu pokażę gdy otrzymam zdjęcia od mamy Tytusa.
Mam nadzieję, że będzie smakował i spodoba się jubilatowi.
Rok temu gdy zrobiłam mu to auto to nie pozwolił nikomu pokroić tortu. Ciekawe jak będzie tym razem hi, hi
Bardzo się cieszę, że poprzedni mój tort cieszy się tak duzym zainteresowaniem. Na wszystkie maile właśnie
odpisałam i mam nadzieję, że wyjaśniłam krok po kroku.
Uciekam teraz do pracy.
Serdecznie dziękuję za odwiedziny i słówko zostawione pod każdym wpisem. Gorąco witam nowych Gości. Jest mi bardzo miło Was gościć.
Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!
wymodziła
Agnieszka Rucińska
około
09:47
20 komentarzy:
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
malowanie na tortach,
Tort Hana Solo,
tort ręcznie malowany,
tort Star Wars,
tort urodzinowy,
tort w stylu angielskim,
tort Yoda,
tort ZygZag McQueen,
torty w stylu angielskim
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)


.jpg)







.jpg)

