Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie na tortach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie na tortach. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 listopada 2014

SWAWOLE NA RURZE









Trudno oprzeć się tym smakom, ale my łasuchy tak już mamy Puszczam oczko Po rogalach Św. Marcina czas na rureczki

rurki z kremem (1)
Rurki z kremem … dawno tego nie robiłam i nie wiem czemu…ale tym razem z kolejnej receptury, którą warto sobie przypomnieć

RURKI Z KREMEM

  • 400g mąki pszennej ( dałam tortową)
  • szczypta soli
  • 200g masła (teraz przeważnie kostka ma taką wagę)
  • 200ml śmietany



Zagnieść szybko ciasto, zawinąć w folię i schłodzić w lodówce. Potem należy cienko rozwałkować i pokroić w paski. Nawijać paseczki ciasta na foremki rurki. Każdą obtoczyć w cukrze i układać na blasze wyłożonej papierem.
rurki z kremem (6)
Piec w nagrzanym piekarniku w 180 stopniach przez ok. 15 minut aż się zarumienią.
rurki z kremem (3)
Następnie nabijamy nasze rurki kremem. Ja poszłam na łatwiznę i ubiłam śmietanę kremówkę z cukrem pudrem. Jednak fajnie tez smakują z kremem karpatkowym.

rurki z kremem (2)
Życzę smacznego

W między czasie tortuję zawzięcie. Kolejny tort to ręcznie malowany i tym razem z ciuchcią Tomkiem.

Tort jest o smaku śmietanowo owocowym. Rysunek malowany na masie marcepanowej.
Smakował wybornie i bardzo podobał się małemu Jubilatowi.


niedziela, 1 czerwca 2014

WYMALOWANE ŻYCZENIA

Po raz kolejny przygotowywałam dekorację na tort dla małej Majusi. To moja stała klientka :)
Tort zawsze piecze dziadek Jubilatki, ja robię elementy dekoracyjne, a wspólnie potem ubieramy tort. To taka praca zespołowa.




 Rok temu robiłam dla niej Kubusia Puchatka, którego pewnie pamiętacie.

Jednak gust się zmienia z upływem czasu i teraz na topie u małej Majusi jest myszka Minnie.


Tym razem nie robiłam figurek, postanowiłam namalować obrazek urodzinowy.




I tak powstała dekoracja na tort. Ostatnie moje malowanie było bezpośrednio na masie śmietanowej na torcie. Ciężko się malowało, bo masa się maże . Tym razem postanowiłam użyć masę cukrową jako podkład obrazka.
Na masie cukrowej maluje się świetnie, kolory się nie rozmazują i wszystko się trzyma.
Zostawiłam na całą noc na stole, a obok postawiłam wiatrak, który super wysuszył obrazek do rana.
Potem zapakowałam i zawiozłam do dziadków. Ułożyliśmy dekorację na torcie i tak powstał majusiowy torcik z okazji 3 urodzin.
Bardzo lubię malowanie na tortach, to świetna technika dająca ogrom satysfakcji już przy samym tworzeniu.


Życzę Wam cudownej niedzieli, a DZIECIAKOM MAŁYM I DUŻYM NIECH SIĘ SPEŁNIĄ WSZYSTKIE ŻYCZENIA!!!!

piątek, 9 maja 2014

DAJ SZCZĘŚCIE, A SAMA BĘDZIESZ SZCZĘŚLIWA


Niesamowitym zjawiskiem jest dawanie radości innym. Tak właśnie stało się w ostatnich dniach.
Młodzież z Lubelskiego Klubu Jeździeckiego wraz z moim synem i współpracownikami postanowili zorganizować urodziny niespodziankę dla instruktor jazdy konnej, pani Ani. Na urodzinach mojego Kacpra w LKJ gdy przywiozłam tort w kształcie konia padł ten pomysł.
Pomysł na tort był ogólny: coś ze skokami.
Nie mogłam zrobić znowu tortu w takim samym kształcie jak Kacprowi, więc musiałam pokombinować.
Pierwsza opcja to był tort w stylu angielskim z figurką jeźdźca na koniu skaczącym przez przeszkody. Jednak wydawało mi się to mało oryginalne i okazało się, że masa angielska odpada z pomysłu w tym przypadku.
Przeglądając zdjęcia pani Ani na Fb wpadła mi w oko ta oto fotka
i tak oto przyszedł mi do głowy pomysł by namalować ze zdjęcia jubilatkę i jej ulubieńca.

Obmyśliłam sobie wszystko krok po kroku i wzięłam się do pracy.
Upiekłam jasny biszkopt, zrobiłam masę śmietanową i masą truskawkową, przełożyłam, a wierzch wysmarowałam bitą śmietaną z dodatkiem żelatyny.
Wygładziłam środek równiutko i schłodziłam.



Potem wzięłam się za malowanie. Jako farby służył mi cukier puder z cytryną i z barwnikami spożywczymi do ciast.

Malowałam za dnia by mieć światło dobre i korzystając z tego, że jestem sama w domu. Nie było mowy o żadnej pomyłce, bo przecież nie namaluję od nowa. Zrobiłam sobie delikatnie szkic białym lukrem.
Trochę nerwów zjadłam przy koniu, bo ciężko było proporcje zachować, były momenty by zostawić to w cholerę i pójść na spacer...w końcu jakoś poszło. Każdą warstwę koloru musiałam oddzielnie wysuszyć by nie rozpłynęły się kolory potem. Posłużył mi wiatrak do tego.
Z efektu byłam zadowolona. Wstawiłam tort do lodówki na noc i ucieszona poszłam spać. Rano jak wstałam to myślałam, że się zapłaczę.
I tu rada dla tych, którzy zechcą zastosować tę metodę: w lodówce jest wilgoć poza niską temperaturą i kolory z lukrem się upłynniają :( Koń ściemniał, zanikły cienie, Ani twarz się rozmyła, niebo wchłonęło chmurki. ZAŁAMKA !


Musiałam szybko od rana brać się i ratować obrazek.  Nałożyłam delikatnie poprawki i udało się...ufff...wyszło.
O nie, nie wkładałam go już do lodówki. Zostawiłam na stole przy włączonym wiatraku. Pojechałam do pracy. To był dobry pomysł, bo kolory przez ten czas elegancko wyschły. Potem z synem zawieźliśmy tort na stadninę. I zaczyna się oczekiwanie: czy smakuje, czy się podoba i jak wrażenia.

Pani Ani jeszcze nie było....a oto relacje samej Jubilatki, które pozwoliłam sobie skopiować z jej profilu:


"...Ale zresztą... czym są urodziny? Dziś są, jutro ich nie ma..
... Prosiaczek: Puchatku, jak się pisze miłość?
Puchatek: Tego się nie pisze, to się czuje..."

te 2 dni zapamiętam do końca życia
niektórzy urządzili sobie moje urodziny już dzień wcześniej
a zaczęło się od sprytnego pretekstu, żebym sprawdziła konsystencję otrębów dla Hosia i, że niby Kula coś chce, i żebym przyszła na chwilkę do siodlarni.....

wchodzę otwieram drzwi, a tam.... kochani koniarze śpiewający 100 lat z przecudownym tortem, jaki tylko sobie można wymarzyć, bo ze zdjęciem ręcznie malowanym z moją podobizną na Płomyczku (wyszedł genialnie, jak żywy) - dzieło uzdolnionej niesamowicie Mamy jednego z grupy moich super wolontariuszy
Jeszcze raz dziękuję za przepyszny śmietankowo-truskawkowy tort palce lizać

a potem cudowny prezent - shine sheen dla Płomyczka ....

Ale to nie koniec....
  ( tu były dalsze niespodzianki)
już nie pamiętam co mówiłam, pamiętam, że nie mogłam uwierzyć....taki prezent i oni wszyscy dla mnie..............

dziękuję Wam z całego serca, w którym zawsze jesteście!
dziękuję!   "


A tu tort w małym przekroju, bo oczywiście nieśmiało poprosiłam o zdjęcie i choć z telefonu ale jest

Niespodzianka się udała i to bardzo. Nie ma nic cudowniejszego jak radość osoby, dla której wszystko jest przygotowywane. Każdy taki uśmiech chwyta za serce, zwłaszcza gdy zna się tę osobę jako wspaniałego człowieka, cudownego wychowawcę pełnego pasji , którą wspaniale się dzieli z młodzieżą.

STO LAT SZCZĘŚCIA PANI ANIU !
......................................................................................................
Tym czasem w długi weekend miałam i ja przeogromną wspaniałą niespodziankę. Zawitała do nas nasza przyjaciółka Majka z Opola , której kulinarne wyczyny znajdziecie tu na blogu.
moja Majeczka
Przyjechała wraz z koleżanką. Te dwie zwariowane dziewczyny przyjechały na motocyklach! wymiękłam totalnie! brakowało nam czasu, bo na drugi dzień wyjeżdżały ale przegadałyśmy całą noc, a i tak pogaduchy są nieskończone hi hi :)


Wszystkiego bym się spodziewała ale nigdy takiej niespodzianki!!!!
dzieciaki szczęśliwe, że znowu spotkali się z ciotuchną
 Od Majeczki dostałam prezent: wisiorek z moim imieniem w języku marokańskim
tu napisane jest "Agnieszka"
i najcudowniejszą przyprawę świata....SZAFRAN


 Dzięki Ci Majuś jeszcze raz!!!
I tym cudnym akcentem kończę mój dzisiejszy wpis. Miło mi powitać nowych gości. Zapraszam zawsze i się polecam.
Dziękuję za przemiłe komentarze i wszystkie odwiedziny.
Zapraszam na kolejny wpis.
Miłego weekendu .

sobota, 16 listopada 2013

PRZYCHODZI YODA DO HANA

No przychodzi, siadają obaj i rozmawiają na tematy galaktycznej walki ze złem.
Witam wszystkich serdecznie.
U mnie kolejny tort. Moja stała klientka zamówiła dla swojego synia tort STAR WARS. Rok temu Tytus dostał na urodziny ZygZaka McQueen'a. Może pamiętacie...
To był mój pierwszy tort w wersji 3D. Tym razem nie szalałam , bo dostałam zamówienie zbyt późno.
Tytus przez rok czasu zmienił swoje zainteresowania diametralnie. Star Wars to juz poważniejszy temat niż auta :)

Biszkopt jasny przełożony masami śmietanową i truskawkową. Delikatnie nasączony ponczem waniliowym.
Jest to wersja 2D. Litery, gwiazdy i twarze są wypukłe.

Napis STAR WARS zrobiony z lukru w trzech kolorach dobranych odpowiednio by wyszedł złoty odcień.
Zastosowałam tu dwa rodzaje masy cukrowej: jedna na bazie żelatyny, druga gotowana z mąką. Masy sa w naturalnym jasnym (białym) kolorze, pomalowane ręcznie...łącznie z tłem

Wszystko jest ręcznie malowane pędzelkiem.
Przekrój tortu pokażę gdy otrzymam zdjęcia od mamy Tytusa.
Mam nadzieję, że będzie smakował i spodoba się jubilatowi.
Rok temu gdy zrobiłam mu to auto to nie pozwolił nikomu pokroić tortu. Ciekawe jak będzie tym razem hi, hi
Bardzo się cieszę, że poprzedni mój tort cieszy się tak duzym zainteresowaniem. Na wszystkie maile właśnie
odpisałam i mam nadzieję, że wyjaśniłam krok po kroku.






Uciekam teraz do pracy.
Serdecznie dziękuję za odwiedziny i słówko zostawione pod każdym wpisem. Gorąco witam nowych Gości. Jest mi bardzo miło Was gościć.
Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!


sobota, 28 września 2013

MALOWANY PTAK

Tego jeszcze nie było w moim wykonaniu....MALOWANY PTAK.
Tort zamówiony dla małego ornitologa chyba się sprawdził.
Jakże duże było moje zdziwienie, gdy tydzień temu dostałam telefon z prośbą o wykonanie tortu urodzinowego dla 6 latka z ptakiem. Miał to być ptak prawdziwy, nie żadem bajkowy, zaś wybór gatunku pozostał w mojej gestii.



Mama chłopca wybrała smaki truskawkowo - jagodowy w białej masie śmietanowej. Pomyślałam więc sobie, że na białym (jasnym tle) ładnie będzie wyglądać papuga.
I tak kilka dni temu wzięłam się za robotę.

Ptaka naszkicowałam czekoladą, kolory wypełniłam żelkami. Kolorowe słodkie gumowe misie rozpuściłam kolorami w małych rondelkach na parze i gdy podstygły i tężały  pokrywałam na torcie owy szkic.
Potem w małej filiżance rozrobiłam lekki lukier, do którego dodałam zielony barwnik i pędzelkiem malowałam tło, starając się uzyskać odcienie od ciemnej do jasnej zieleni.
Nie wiem czy zabawę kolorami dobrze widać na zdjęciu ale w rzeczywistości jest to intensywny kolor.

Dziś Mama szanownego rano do mnie zadzwoniła, zaś chłopiec zapytał mnie jaki to ptak. Odpowiedziałam, że papuga, a on zaczął mnie wypytywać jaki gatunek wśród papug. Zaczął mi wymieniać różne rodzaje tego ptaka. Oniemiałam, bo nie wiedziałam, że sześciolatek może być takim znawcą. W tym momencie ogarnął mnie ogromny stres.
Czy się spodoba ta papuga? czy sprostałam wymaganiom Jubilata? czy to w ogóle podobne jest do papugi?
Hmmm....
Mama odebrała ciacho ok 13 godziny i była zachwycona jednak cały czas dumam nad opinią Jubilata.
No cóż...może jutro się dowiem
Przesyłam Wam wszystkim serdeczności i życzę miłego wieczoru