Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amoniaczki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą amoniaczki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 sierpnia 2013

CHRUPACZKI AMONIACZKI

Baaaardzo lubimy. Można je wykorzystać jako spód do ciasta, można pochrupać popijając herbatką, można je nasączyć sokiem owocowym, przełożyć kremem ale dla mnie najistotniejszą sprawą dotyczącą tych ciasteczek jest to, że mają smak wspomnień z wakacji u babci.

      AMONIACZKI
Czy Wasze babcie też wypiekały takie ciacha ?

W mojej kuchni już był wpis dotyczący tych ciasteczek, dokładnie w TYM miejscu. Dziś chcę Wam przedstawić recepturę  pewnej wspaniałej Pani, z którą  często szalejemy razem w kuchni.
Ta wspaniała kobieta ma już 94 lata, ten przepis ma od swojej mamy, więc mogę śmiało powiedzieć, że jestem posiadaczką ponad stuletniego przepisu na amoniaczki.

Ciastka z tych dwóch przepisów różnią się bardzo. Przede wszystkim te dzisiejsze, które Wam przedstawiam są bardziej kruche, niezbyt słodkie i robi się je inaczej. Moje są mniej czasochłonne ale nie tak kruche, bardziej puszyste, a przecież kruchość w amoniaczkach to podstawa :)
Mój dotychczasowy przepis idzie w odstawkę, bo teraz będę robić właśnie takie.

 Za jakość zdjęć przepraszam ale nie noszę ze sobą aparatu i zdjęcia były robione telefonem. Myślę jednak, że co nie co widać.


Dzień wcześniej przygotowałam zaczyn z amoniakiem i zostawiłam go na noc.

  • 2 małe opakowania amoniaku
  • 1 szklanka mleka
  • 3/4 szklanki cukru
Wszystko razem wymieszać i odstawić



ciasto:

  • zaczyn amoniakowy
  • 3 jajka
  • 1 kostka miękkiej margaryny
  • 3/4 szklanki śmietany 12%
  • mąka pszenna

Zaczyn wymieszać z jajkami, dodać miękką margarynę i łychą rozdrobnić ją w masie. Dodać śmietanę i mąkę.
Nie wiem ile tej mąki, bo sypiemy stopniowo tyle by powstało nam ciasto elastyczne o konsystencji ciasta na pierogi.
Następnie należy rozwałkować cienki placek i wykrawać ciasteczka. Układamy je na blasze wyłożonej papierem. Pieczemy w 170 stopniach do momentu aż od spodu będą miały złoty kolor . Amoniaczki są najlepsze do chrupania na drugi dzień. Wtedy zaczynają nabierać właściwego smaku.

Z tej porcji wychodzi dość dużo ciasteczek, więc śmiało można zmniejszyć proporcje o połowę. Myślę jednak, że chętnie będziemy po nie sięgać przechowując w pudełeczku.





Witam kolejnych nowych gości w moich skromnych progach. Rozgośćcie się i czujcie jak u siebie.
Dziękuję bardzo za tyle miłych słów i serdecznie pozdrawiam.





poniedziałek, 19 września 2011

a co powiecie na babciowe AMONIACZKI i szarlotkę po innemu ?

Polska kuchnia mająca dzięki swojej burzliwej historii taką mnogość potraw ze wszech miar warta jest propagowania i utrwalania, a wielorakość naszych bab, strudli, kulebiaków, pierogów, gołąbków, sztufad, auszpików, nalewek i deserów zdumiewa.
Warto więc korzystać z tych skarbów i dbać o tradycję.

                                                        BABCINE AMONIACZKI

Składniki:
  •  50 dkg mąki,
  •  8 dkg tłuszczu,
  •  12 dag cukru pudru,
  •  1 jajo,
  •  2 żółtka,
  •  1 białko do smarowania,
  •  około 1/8 litra mleka,
  •  1 dkg amoniaku,
  •  5 dkg cukru kryształu do posypania,
  •  2 dkg masła do formy
Wykonanie:
Mąkę przesiać z amoniakiem na stolnicę, część zostawić do posypania, posiekać z tłuszczem, wymieszać z cukrem, dodać żółtka,jaja, cukier, wanilię i tyle mleka, aby dało się zagnieść ciasto rzadsze jak na kluski.
Zostawić w chłodnym miejscu na 30 minut. Wałkować na grubość 1/3 cm, wykrawać foremki ciastka, układać na posmarowanej blasze, smarować białkiem, posypać grubym cukrem, nakłuć w wielu miejscach, można posypać orzechami. Piec na jasnozłoty kolor. Ciasteczka można przekładać kremami. Amoniaczki w okresie świąt Bożego Narodzenia robię w świątecznych kształtach i są to ciacha co zawsze goszczą na naszym stole. Dołączamy do akcji
Wigilia - zapraszamy do stołu



                      I coś na słodko; SZARLOTKA W INNYM WYDANIU


Kiedyś ktoś mi napisał, że umiem piec tylko trzy ciasta. Może i tak, może nie. Wiem jedno: znam trzy rodzaje ciast faktycznie- kruche,  drożdżowe i biszkoptowe. Francuskie to odmiana kruchych więc się nie liczą :) Dla mnie pieczenie nie jest fascynacją, bo mam gotowy przepis i robię- więc to nic trudnego. Wolę wymyślać różności, a z gotowych przepisów tworzyć, nowe modyfikując je na różne sposoby.

Z tych "trzech" ciast co potrafię prym wiedzie szarlotka, bo to ciasto u mnie w domu najbardziej uwielbiają moje ukochańce. Dziś polecam taki oto przepis i sposób:
Ciasto:
  • 4 jajka
  • 3/4 szklmąki
  • pół szkl cukru
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy 
Białka ubić na sztywno, potem należy dodać  cukier i stopniowo żółtka. Na koniec ubijania dosypać mąkę z proszkiem i cukier waniliowy.
Piec w sumie 20 min, w tym 10 minut w 160 stopniach i drugie 10 w temp. 180 stopni. Ten biszkopcik jest ciut zmodyfikowany z przepisu czerwcowego na szybkie ciasto z owocami. I akurat ten bardzo polecam, bo nie ma siły - zawsze wychodzi.

 Masa jabłkowa
  •  jabłka, ok 1,5 kg zesmażone
  • 2 galaretki o kwaśnym smaku
   Smażymy jabłka pokrojone w kawałki, nie dodaję cukru by całość nie była zbyt słodka. Do gorącego musu jabłkowego gdy już zdejmiemy z ognia należy dodać 2 galaretki i dokładnie szybko wymieszać. Ja dodałam te co miałam akurat w domu czyli agrestową i wiśniową.

Gdy całość wystygnie wykładamy to na wystudzone ciasto.

Masa budyniowa

  • 1 szkl cukru
  • 2 płaskie łyżeczki mąki
  • 2 szklanki mleka
  • duży budyń śmietankowy
  • masło

część mleka wlać do garnka i gotować z cukrem, do części z zimnym mlekiem dodać budyń i mąkę i dokładnie wymieszać. Wlać na gotujące mleko  i zrobić budyń, ciągle mieszając bo szybko przywiera.
Gdy wystygnie dodajemy pół kostki masła i rozcieramy na gładką masę. Wykładamy na wierzch ciasta na masę jabłkową.
Ozdabianie ciasta zostawiam już do dyspozycji fantazji każdemu indywidualnie. Ja zrobiłam oczywiście na szybko znając mój ciągły brak czasu.
Ciasto jest puszyste, masa jabłkowa z galaretką jest kwaskowata i budyniek ciut słodszy, więc całość komponuje się idealnie.



U nas wczoraj był dzień pełen atrakcji, cyrki odchodziły bo byliśmy w cyrku. Ale był ubaw !!! nawet można było pojeździć na  wielbłądzie siedząc wygodnie na jego garbie!!! Dzieciaki szalały z radości, no i  nie będę ukrywać że ja też  :))
Życzę wszystkim słonecznego poniedziałku i pięknego całego tygodnia, oraz uroczego powitania jesieni.