wtorek, 9 sierpnia 2011

jak to jest ?....wieczornie

Przygotowaniu posiłków, jedzeniu przy wspólnym stole, jako ludzie 21 wieku nie poświęcamy wiele czasu. W pędzie życia, ot byle szybko, byle nie być głodnym. Kawa, jogurt, liść sałaty, tost, plasterek żółtego sera i pędem do pracy, potem kawa, kawa, kawa, w locie jakaś pizza, sieciowa zupka, albo cateringowa kanapka. Dzieciaki coś ciapną w locie i starczy. Tak wygląda schemat żywienia u różnych ludzi tłumaczących się brakiem czasu Po powrocie do domu padnięci, zalegamy....chyba, że zapowiedziany gość ma nas odwiedzić… Szczęśliwie dla nas, dzięki naszej polskiej tradycji trzeba gościa przyjąć, wypada coś upichcić. Dzięki Bogu lubimy życie towarzyskie, a ono wymusza pewne przedsięwzięcia. Wtedy chętnie sięga się do kuchni i starych przepisów.
Dla mnie i mojej rodzinki, nie ważne czy sami czy z gośćmi, najistotniejsza jest oprawa zasiadania do stołu i wspólny posiłek.
Obiad, czy jakikolwiek posiłek nie musi się składać z wielu dań. Wystarczy „małe co nie co”, ważne, by razem i w miłej atmosferze. Można dzielić się jedną kromką chleba przy wspólnym posiłku ale ważne, że z osobami które się kocha ponad życie, z ich uśmiechami...wtedy nawet ten kawałek suchego chleba smakuje jak najwspanialsze danie.
To, co podajemy wcale nie musi być udziwnione ani kosztowne, ale stół zastawiony własnoręcznie przygotowanymi potrawami.
Czy czasem ktoś zastanawia się nad smakami dzieciństwa? wspominając czujemy zapach i smak czegoś czego już dziś nie ma , a my nie potrafimy powtórzyć.

Niezwykłe placki, które wyczarowywała moja babcia nazywały się „ pagórki”. Mąka, wody tyle, by zagnieść dość luźne ciasto i sól do smaku. Potem chwilę, ku naszej uciesze, tłukła babcia ciastem o brzeg stołu, odrywała niewielkie grudki ciasta, rozpłaszczaliśmy je w umączonych dłoniach dość cienko, a Babcia układała je na mocno rozgrzanej kuchennej płycie… na starej kuchni węglowej. Najcudowniejsze zapachy jakie pamiętam z dzieciństwa, one pomagały budować dom, wzajemne przywiązanie, tworzyły ognisko domowe i dawały niezwykłe poczucie bezpieczeństwa tak bardzo dzieciom potrzebne. Babcia mieszkała na wsi, wszystkie wakacje u niej. Dwa domy stały na podwórku. Jeden nowy gdzie mieszkała ciotka, a drugi stary, pokryty strzechą, z okiennicami, sienią, kuchnią z klepiskiem. Jeden duży pokój gdzie stał drewniany wielki stół i krzesła, a pod ścianami stały drewniane łóżka z siennikami wypchanymi słomą. Poduszka z pierza, pierzyna...radio na szafce gdzie o 19:30 słuchaliśmy audycji radiowych dla dzieci zamiast dobranocki w TV. Nawet nie chciało się chodzić do ciotki by pooglądać telewizję....I kochana babcia, pachnąca, z atłasowymi policzkami, której szarlotka ma po dziś dzień niepowtarzalny smak-jedyna w swoim rodzaju...ech...
Potem moja mama próbowała gotować szukając smaków babci, nie dało się. Mama z kolei miała własne dania, które tylko ona najlepiej robiła...kluski ziemniaczane zarzucane na wodzie z białym serem i skwarkami, pierogi z grzybami. Ja też szukam tych smaków i nie umiem tak doprawić jak te dwie ważne dla mnie kobiety. Bardzo żałuję, że nie ma już ich z nami...i tęsknię.


piękna modlitwa wiele mówi:

„… Gdy Matki błyśnie uśmiechem twarz blada,

Wtedy Twój Panie z błękitów, gdzieś z nieba cień na mnie pada…”

a teraz gdy świeci słońce to wiem, że i mama i babcia patrzą na mnie i moich bliskich, gdy pada deszcz to dotykają mnie, gdy wieje wiatr -przytulają.



Tak jakoś naleciało mnie na dobranoc. Wszyscy już śpią, mój mąż jeszcze czyta i odpoczywa. Hmmmm...dziś na kolacyjkę poza podstawowym daniem, zrobiłam zwykłą kaszę manną na mleku na gęsto z sokiem jagodowym. Zwykłe i zaczarowane, każdemu kojarzące się z dzieciństwem, z jakąś ciepłą osobą....
Może właśnie dlatego naleciało mnie tak na wspominki o babci i mamie....takie osobiste przemyslenia to nie tragedia.

Życzę spokojnej i miłej nocki

syrop z mlecza

Kwiaty to nie tylko ozdoba, to także zioła. Moja babcia, gdy byłam mała zabierała mnie ze sobą do zbierania czubków sosnowych. Chodziłyśmy po lesie i się zbierało. Potem był pyszny syrop na odporność. Działał nawet przy tych zimach stulecia za naszych czasów.
Teraz chcę przedstawić przepis na syrop z mlecza. Na czubki sosnowe już zbyt późno ( bo to tylko w maju) więc mlecz jest bardziej dostępny.
fot. internet

Niepozorny,niedoceniany....oto przepis mojej babci
  • 250 kwiatów mlecza,bez zielonej "dupki"
  • 1 cytryna
  • 1 litr wody
  • 1 kg cukru
Kwiaty mlecza,cytryna,lub sok wyciśnięty z niej,1 litr wody zagotować.
Przetrzeć przez sito,dodać cukier i dusić na malutkim ogniu do
zgęstnienia.Przełożyć gorący do słoiczków.Krótko gotować,lub postawić
odwrócony na denku.
Jest fantastyczny przy kaszlu i do bożonarodzeniowych pierniczków.

POLECAM


ŻYCZĘ MIŁEJ NOCKI

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

CIASTO MALINOWE Z BUDYNIEM

Ciężko czasem wymodzić coś na obiad, by nie powtarzać dań. Dziś wymodziłam ryż zapiekany z warzywami. Dzieciaki różne podejście mają do marchewki , cukini czy fasolki, ale ten sposób działa. Warzywa pokroiłam nożykiem do frytek, żeby ciekawiej wyglądały i uparowałam na parze aż zmiękną (marchew, cukinia, fasolka). Potem zrobiłam delikatny sosik dodając kukurydzę. Ugotowałam ryż na sypko i ...taadaaam....gotowe.
Na dosłodzenie dnia postanowiłam moim ukochańcom zrobić ciacho z malinami "MALINIAK BUDYNIOWY".
Na działeczce malinki już dojrzewają , jest więcej słońca więc to juz sama słodycz...a jak pachną !!!!!!
.................
ciasto:

  • 4 jajka
  • 2 czubate łyżki mąki pszennej
  • 2 czubate łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1 czubata łyżka kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 mały cukier waniliowy
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżka oleju

Masa:

  • 1 litr mleka
  • 4 budynie śmietankowe z cukrem
  • Dodatkowo:
  • ok 0,5 kg malin
  • 2 galaretki malinowe
  • kilka kostek czekolady
  • ..........................

Białka oddzielić od żółtek,ubić na sztywno z odrobiną soli,dodać cukier,cukier waniliowy i dalej ubijać.Gdy białka będą sztywne, dodawać po jednym żółtku,cały czas ubijać, pod koniec dodać wymieszane obydwie mąki, z proszkiem do pieczenia,kakao i olej delikatnie wymieszać.
Wlać ciasto na blaszkę i piec w 180 st C około 20-25 min(ciasto ma być cienkie).
Upieczone ciasto, wystudzić(nie wyjmujemy z blaszki)ugotować 4 budynie w litrze mleka,gorący wylać na ciasto,przestudzić.
ułożyć maliny i wstawić do lodówki.





2 galaretki malinowe,rozpuścić w 3 szklankach wrzącej wody
,wystudzić (ma być tężejąca)polewać łyżką galaretkę na maliny aż do wyczerpania,odstawić do lodówki na 2 godziny.

Ciasto palce lizać.
A wieczorem...mój mąż niewinnie wyszedł na spacer z psem, wrócił z niespodzianką.
Kupił po drodze różę dla mnie, piękną, czerwoną. Czasem gdy wraca z pracy w ciągu dnia to też mi przynosi, ale o tej porze jeszcze się nie zdarzyło, tym bardziej więc kochana niespodzianka się udała.
....................................................
i jeszcze jeden temat : zaczęła się inwazja...nie miała baba kłopotu to se roboty nadała

a ŻabUla siedzi w okienku i gapi się jak praca szybko i sprawnie przebiegai kręci głową z podziwu





Cieszy mnie to, że zaglądacie do mnie :) Dziękuję.
Pozdrawiam i biegnę szykować kolację ;)