Wczorajszy wieczór był rewelacyjny. Koncert Clan of Xymox, ciekawe i smaczne drinki, fajne żarełko i extra towarzystwo z moim ślubnym Szczęściem na czele. Bardzo miło spędziliśmy wieczór. Pełen luz, oderwanie od codzienności ciągle pędzącej, świetna zabawa. Takiej odskoczni chyba potrzebowaliśmy.
Jak ostatki to ostatki!!!!
Te kilka dni przed Wielkim Postem to tradycja, znana w różnych regionach pod wieloma nazwami: kusaki,zapusty,bachusowe święta,bachusy,mięsopust, kuse dni.
Ostatnie dni zapustne obchodzono w dawnej Polsce hucznie,te dni poświęcone były ucztom, pijatyce, tańcom, kuligom, wesołym zabawom. Od środy popielcowej następował okres wielkiego postu, a z nim zakaz wszelkich uciech, włącznie z poniechaniem mięsa do tego stopnia, że na drugi dzień wyparzano nawet garnki, aby w nich kropli tłuszczu nie pozostało.
Z trzech wymienionych dni najbogatszy w obrzędy , niezwykle widowiskowy był kusy wtorek,
w którym młodzi chłopcy przebierali się za starą Babę, Dziada, Śmierć,
Żyda, Cyganów i Niedźwiedzia. Przebierańcy wędrowali przez wieś ze
śpiewem i muzyką, a towarzyszył im jazgot wymyślonych grzechotek lub –
zwykłych kawałków drewna, bębniących o puste garnki. Podchodzili do chat
śpiewając:
....Przez wysokie krzaki przeleciały ptaki,Śpiewajta chłopaki, bo dzisiaj kusaki.....
"....
Zapusty, zapusty – wyciągajcie szpyrkę z kapusty!
Jak nie ma w kapuście – to będzie za węgłem,
Otwierajcie nam dźwierze – bo czekać nie będziem..."
"....Hulajta chłopoki, bo dziś som kusoki..."
W ostatni dzień karnawału młodzież ze wsi i ze służby folwarcznej
gromadziła się w karczmie lub jakiejś dużej izbie na wspólną zabawę.
Przychodzili tu także gospodarze i gospodynie, aby pośmiać się i
nacieszyć oczy strojami i z zabawą, a nierzadko też wypić kielich
okowity lub kufel piwa. Tak więc i my spędziliśmy ten wieczór hucznie jak na młodzież przystało.
Chciałabym zobaczyć w teatrze sztukę o tej wspaniałej tradycji. Kiedyś emitowano w tv takie rzeczy- teraz już nie przykłada się wagi do takich tematów i nie dba się o to by młodzi ludzie mogli poznać historię poszczególnych dni świątecznych.
| Teatr Węgajty- ZAPUST NA ELBIE |
Tym czasem u mnie po tłustym czwartku na drugi dzień kompletnie nic nie zostało. Więc w piątek przygotowałam znowu małe co nie co, bo moje ukochańce uwielbiają i czekają .
Zrobiłam coś lżejszego od tłustoczwartkowych wypieków ciężkostrawnych.
Na początek powstał sernik na zimno z serkami homogenizowanymi, na biszkopcie, z galaretką, przyozdobiony żelkowymi dżdżowniczkami. Przepis na sernik podawałam już na blogu, poza tym jest na niego miliony sposobów. Tym razem tak sobie wymyśliłam, że na wierzch ułożę żelki sklepowe, które są uwielbiane przez maluchy . Akurat trafiło na te w kształcie dżdżownic, bo misiaków nie było. Smakowało super, a ile radości było przy tym!
I dzikie kuszenie na Majkowe ciacha- to drugie mniam . Majka przysyła mi wciąż same super wynalazki i normalnie ślinka cieknie już przy czytaniu, a co mówić przy jedzeniu.
Sami zobaczcie:
Biszkopty
Białka ubić mikserem dodając małymi porcjami cukier (bardzo ważne aby ubijać długo, w przeciwnym wypadku nie będą wystarczająco napowietrzone), następnie połączyć z żółtkami nadal ubijając. Do ubitych jajek wsypujemy przesianą mąkę i delikatnie mieszać. Za pomocą rękawa cukierniczego (lub zwykłego worka foliowego z obciętym rogiem) wyciskać na blachę równej wielkości ciasteczka. Posypać cukrem pudrem i piec do 10 minut w 180*C. Na wierzchu pojawiają się spękania , tylko bez obaw- tak ma być.
Krem
Pianki rozpuścić w misce nad gorącą parą (Majka dodała troszkę żółtego barwnika więc i ja się dostosuję). Gdy masa lekko przestygnie mieszamy z serkiem homogenizowanym. Po 10-15 minutach masa zacznie tężeć, wtedy przekładamy masą biszkopty.
Nie wiemy jak nazwać te ciacha, mój syn wymyślił ciacha z jojomi, ale może Wy znajdziecie ciekawą nazwę?
Normalnie pełny odjazd w trakcie jedzenia- uprzedzam- NIESAMOWITE DOZNANIA ROZKOSZY SMAKOWEJ!!!!
Życzę wszystkim niesamowitej niedzieli, pogody ducha i ciepła od najbliższych.
- 4 jajka
- 10 dkg cukru
- 10 dkg mąki pszennej (koniecznie przesiać)
Białka ubić mikserem dodając małymi porcjami cukier (bardzo ważne aby ubijać długo, w przeciwnym wypadku nie będą wystarczająco napowietrzone), następnie połączyć z żółtkami nadal ubijając. Do ubitych jajek wsypujemy przesianą mąkę i delikatnie mieszać. Za pomocą rękawa cukierniczego (lub zwykłego worka foliowego z obciętym rogiem) wyciskać na blachę równej wielkości ciasteczka. Posypać cukrem pudrem i piec do 10 minut w 180*C. Na wierzchu pojawiają się spękania , tylko bez obaw- tak ma być.
Krem
- Pianki "Jojo" -ten rarytas ze sklepu też lubią dzieciaki
- serek homogenizowany 400g
Pianki rozpuścić w misce nad gorącą parą (Majka dodała troszkę żółtego barwnika więc i ja się dostosuję). Gdy masa lekko przestygnie mieszamy z serkiem homogenizowanym. Po 10-15 minutach masa zacznie tężeć, wtedy przekładamy masą biszkopty.
Nie wiemy jak nazwać te ciacha, mój syn wymyślił ciacha z jojomi, ale może Wy znajdziecie ciekawą nazwę?
Normalnie pełny odjazd w trakcie jedzenia- uprzedzam- NIESAMOWITE DOZNANIA ROZKOSZY SMAKOWEJ!!!!
Życzę wszystkim niesamowitej niedzieli, pogody ducha i ciepła od najbliższych.





