wtorek, 24 września 2013

POWTÓRKA NA ŻYCZENIE

Hi, hi nie daję Wam dziś spokoju...no cóż, może mi wybaczycie.
fot. Madzia U.
Dziękuję za przemiłe komentarze pod wpisem o udkach na słodko ale wszystko to zasługa Asi - ja jestem niewinna :)
Ostatni tort jaki robiłam , ten dla Pani Oli bardzo się spodobał, zaś smak truskawkowo-jagodowy cieszy się popularnością. Chyba mogę już robić z zamkniętymi oczami choć cięzko jest coś powtórzyć dokładnie.
Zostałam poproszona o powtórkę tortu z małą zmianą w napisie.
fot. Madzia U.
Nie wyszło identycznie, bo i kwiatów jest ciut więcej, może dlatego, że są mniejsze niż poprzednio.
Tak więc kolejne zamówienie się zrealizowało, Jubilatka zadowolona, zamawiająca Madzia także i być może zyskałam nowych klientów.  Zdjęcia publikuję dzięki uprzejmości osoby zamawiającej i mam wreszcie tort w przekroju :)
To tyle. Obiecuję, że dziś już nic nie wstawię na bloga.
Teraz na sobotę szykuję tort z malowanym ptakiem...ale o tym już napiszę gdy go zmaluję.
Miłej nocki

BACZNOŚĆ! IDĄ KUSZĄCE UDA



Dzień dobry Wam wszystkim.
Świeci cudowne jesienne słońce, jest ciepło i człowiek budzi się z uśmiechem, bo....to już kolejna pora roku. Po wczorajszej ulewie ,z takim porankiem nabiera się sił witalnych .
Ostatnio znalazłam ciekawy przepis na obiad, którym chciałabym się z Wami podzielić. Asia, czyli Margarytka (klik), którą już znacie podsunęła mi gotowe danie. Miałam zbędne wytrybowane udka więc pomyślałam, że przetestuję je właśnie tym sposobem.
Uwielbiam połączenie mięsa drobiowego z owocami, więc nawet się nie zastanawiałam.
Pozwolę sobie zacytować za autorką (link podany wyżej):

Kurczak z brzoskwiniami i cynamonowo - kokosową nutą 

Składniki na 4 porcje:

 
  • 4 porcje kurczaka, np. małe filety z kurczaka albo 4 udka,
  • 8 połówek brzoskwiń z puszki 
  • ½ szklanki białego wina wytrawnego (ale można się bez niego obyć i zastąpić wodą)
  • 2 - 3 łyżki płynnego miodu (jeśli jest gęsty to delikatnie go podgrzać)
  • 2 - 3 łyżki soku z brzoskwiń
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżki wiórków kokosowych wiórek kokosowych
  • sól, pieprz, papryka słodka czerwona, curry


 Wytrybowane udka (lub inną część mięsa) umyć, osuszyć papierowym ręcznikiem, oprószyć solą, pieprzem, papryką i curry. Przykryć folią spożywczą i wstawić na 2-3 godziny do lodówki (można na całą noc). Wyłożyć do dużego naczynia żaroodpornego (na tyle dużego, aby potem jeszcze zmieściły się jeszcze brzoskwinie).
Ja oczywiście musiałam coś dodać od siebie. Otóż w środek udek ułożyłam mięso mielone przyprawione ostrą papryką . Całość posypałam posiekaną świeżą bazylią i odrobiną majeranku (dla zbilansowania lekkości trawienia)




Przykryć pokrywką albo folią aluminiową. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni (bez termoobiegu), po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 160 stopni i piec 30 - 40 minut (zależy od wielkości porcji kurczaka).

W połowie pieczenia zdjąć pokrywkę albo folię i podlać podgrzanym winem, ponownie nie przykrywać. Gdy kurczak już się upiecze, wyciągnąć z piekarnika (nie wyłączać piekarnika, podwyższyć temperaturę do 180 stopni), włożyć brzoskwinie, polać je sokiem brzoskwiniowym, rozpuszczonym miodem, posypać cynamonem i wiórkami kokosowymi. Wszystko razem wstawić do piekarnika na 10 minut - można włączyć grill albo opiekacz



 Z czym je podawać? wszystko zależy jak skomponujecie dalszy ciąg dania. U mnie danie uzupełniły pomidory namoczone w occie winnym z białego wina, przeplatane plastrami brzoskwiń ułożone na sałacie lodowej i ziemniaki z masełkiem.




Zestaw pierwsza klasa, zaś domownicy po posiłku oddali "wylizane" do czysta talerze co jest największym podziękowaniem dla osoby przygotowującej posiłek :)








Danie jest cudowne w smaku, słodycz brzoskwiń i miodu nie jest zbyt wyczuwalna , zaś cynamon z kokosem wspaniale uzupełniają magiczne kuszenie smakowe.
Ten przepis wpisałam już na stałe w menu w mojej kuchni, bo jest obłędne. Myślę, że dobrze sprawdzi się także jako danie na jakąś imprezę, gdyż uwielbiam zaskakiwać gości nowymi smakami, dla większości jeszcze nie odkrytymi.

A teraz opowiem Wam o moim młodym kadecie szkoły wojskowej.

Mój synio w piątek był na pierwszym wypadzie wojskowym w teren. Młodzi przechodzą tam niezłe szkolenie i w jakimś sensie szkołę życia. Największym strachem i autorytetem dla nich jest sierżant, który nie oszczędza ich i trzyma ostro w garści. Kacper mówi, że na jego zajęciach uczniowie boją się mrugnąć oczami nawet. I dobrze, przynajmniej nie ma facet problemu z młodzieżą jaka przyszła z gimnazjum.
-Na pytanie sierżanta komu jest zimno zgłosiło się kilku ochotników, którzy potem dla rozgrzewki musieli pompować klasyczne pompki


- w lesie też ich nie ominęło za to, że zbytnio się ociągają



 - Oczywiście nie mogło zabraknąć "brzuszków" i turlania się









-Było też pływanie na czas pontonami








- Kolejną atrakcją było czołganie na "krokodylka" czyli bez używania nóg






Całość uwieńczył posiłek przy ognisku z podsumowaniem zmagań plutonów






Mimo wysiłku ,rywalizacji i rygoru dzieciaki były bardzo zadowolone







a potem szykowanie lokum, czyli "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz"







Kacper wrócił do domu padnięty ale szczęśliwy. Wojsko to jego pasja od wczesnego dzieciństwa i tym bardziej cieszy mnie, że dostał się do tej szkoły i ma możliwość spełniać się.
Nie długo odbędzie się ślubowanie, czyli coś w rodzaju przysięgi. Pełne umundurowanie, uroczysta musztra połączona z paradą....oj coś czuję, że moje matczyne łezki szczęścia i dumy będą płynąć, oj będą :)
Kochani. Dziękuję Wam serdecznie za odwiedziny i komentarze. Jednocześnie witam gorąco nowych gości tu i na fanpage.

Życzę Wam słonecznego, pełnego cudownych kolorów jesieni dnia.


ODMELDOWUJĘ SIĘ   :)

sobota, 21 września 2013

RARYTASY PIERWSZEJ KLASY

...ponieważ zostały bardzo wysoko ocenione przez Panią Oleńkę.
Witam Was serdecznie w sobotni wieczór.
Dziś nadrabiam zaległości, bo nazbierało się tego trochę. Na pierwszy rzut pokażę  zlecenie, bo często pytacie o menu na Fb.
  Pani Ola obchodziła swoje urodziny i chciała ugościć elegancko swoich gości. W związku z tym poprosiła mnie o przygotowanie kilku smakołyków.
Tort z tego zamówienia już znacie. Podobno smakował rewelacyjnie. Połączenie smaków truskawki i jagody było dobrym pomysłem gdyż masy nie były zbyt słodkie.


 Nic tak nie cieszy w tym przypadku jak pochwały od osób zamawiających :)



Kolejne pozycje z listy to:

Mięsa pieczone, a w tym

KARCZEK Z SUSZONYMI POMIDORAMI przygotowany wedle przepisu Danusi z bloga CO MI W DUSZY GRA


Wędlina własnej produkcji to jest to. Karczek wyszedł soczysty i ciekawy w smaku. Nigdy nie faszerowałam tego rodzaju mięsa, a tu proszę- okazuje się, że można. Jest w nim suszony pomidor i musztarda, a moczył się przez noc w marynacie wedle staropolskiego przepisu.

  Kolejna wędlina to BOCZEK PO ZBÓJNICKU
Zwinięty w roladę i ostry w smaku. Piekł się w zalewie na winie , w jakiej kąpał się całą noc.

Potem zrobiłam baleron białoruski. Przepis znajdziecie na blogu. Ja zaś tym razem nie piekłam go tylko długo gotowałam tak jak to robiły moje prababcie. Pyrkolił się lekko przez 3 godziny. Wyszedł soczysty i bardzo smaczny.
Kolejny rarytas pomysłem ściągnięty od Danusi to
SCHABIK
Tym razem od Danusi zaczerpnęłam pomysł gdzie wykorzystuje szynkowar. Nie mam takiego wynalazku, ale poczytałam sobie w necie na czym polega robienie w tym sprzęcie wędlin i wymyśliłam sobie sposób. I tak powstał wspaniały schab w ziołach.
Do tego wszystkiego były także
UDKA FASZEROWANE.
Wiadomo....jak impreza to nie może ich zabraknąć, bo zawsze cieszą się dużą popularnością. Były dwa rodzaje :z pieczarkami, a drugie z papryką
i to by było na tyle na temat mięsno- wędliniarski
Były także ciasta oprócz tortu.
Na pierwszy rzut poszedł niezawodny jabłecznik na biszkopcie z musem jabłkowo-winogronowym, pokryty śmietanową pierzynką z kokosem.
Do tego
SERNIK W BISZKOPCIE nasączonym zmiksowanymi wiśniami.


Wszystkie ciasta wedle życzenia były mało słodkie i smakowały wszystkim gościom, co mnie uszczęśliwia, że HEJ!

U nas już jesiennie. Nie mogę sama uwierzyć, ale chyba się przeziębiłam. Już nie pamiętam kiedy zdarzyło mi się to ostatni raz. Ale cóż....mnie też dopadło. Najgorsze jest to, że nie mam smaku kompletnie ale może dam radę.
Dziś szykuję na jutro kolejny tort. Ten który robiłam dla Pani Oli przypadł do gustu mojej koleżance i zamówiła taki sam dla swojej Mamy na jutrzejsze urodziny. Wszystko już zrobiłam, a z dekoracją czekam aż maluchy pójdą spać by mieć spokój.
Miała być dziś szarlotka ale, że śliwek dużo więc powstał śliwecznik dla mojej rodzinki. Przepis i pomysł podam w kolejnym wpisie.
Na koniec pokażę Wam nowy nasz portret wykonany przez naszą wnusię

Babcia i Dziadzio ( ta z długimi kudełkami to ja)
To tyle na dziś. Dziękuję serdecznie, że odwiedzacie moją kuchnię. Każde Wasze słówko tu zastawione jest bardzo budujące.
Miłego wieczoru i wspaniałej niedzieli. Kładę dzieci spać i biorę się za wykańczanie tortu.