Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta ucierane. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta ucierane. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 września 2013

SIĘ ZACZĘŁO i TO SZCZĘŚLIWIE


Zaczęło się na całego. Wczorajszy dzień miałam wolny w pracy ale pełen gonitwy. Najpierw wnusię, tzn. Julcię zaprowadziłam do przedszkola. Dumnie kroczyła, bo przecież już nie maluch tylko starszak. Moje babcine serce też duma rozpierała.
Potem rozpoczęcie roku u Kuby, mojego najmłodszego maleństwa. Straszennie ten czas szybko leci. Nie dość, że wakacje umknęły zbyt szybko to mi jeszcze dziecię do trzeciej klasy poszło. Nawet już nie za bardzo chce siedzieć u mamy na kolanach.
Potem pojechaliśmy na lody do centrum. A co sobie będziemy żałować!!!!
Po powrocie do domu zajęłam się ciastem i obiadem. Czekałam z utęsknieniem na starszego synia.
Kacper ( tak jak Wam wspominałam) rozpoczął naukę w szkole wojskowej. Przybiegł do domu pełen wrażeń...bardzo pozytywnych w dodatku. Opowiadał wszystko na raz :)

Z tego co zdołałam wyłapać:
-ich klasa podlega pod żandarmerię wojskową
-jest ich w klasie 35 osób ( w tym tylko 8 osób z Lublina)
- opiekunem jest sierżant, który od wejścia ostro za nich się wziął
-w klasie jest większość dziewczyn (szok!)
-wszystkie dziewczyny wymalowane z kolorowymi włosami na dzisiejszy dzień musiały przemalować włosy na jednolity kolor, obciąć pazury, umyć je, zmyć makijaże
-rygor, dyscyplina, regulamin ( i to mi się podoba)
- za ok. miesiąc wyjeżdżają na poligon i sierżant obiecał im, że tak im da (cytuję) w dupę, że połowa z nich zrezygnuje ze szkoły . To będzie naturalna selekcja.
- będą mieli czarne mundury i berety.
Mój Kacper jest szczęśliwy, bo do tej pory myślał, że to wszystko będzie tylko teoria, a tu proszę PRAWDZIWY KLIMAT WOJSKOWY.

Obowiązkowa strzelnica, składanie broni na czas i inne atrakcje.
Moje dziecko jest tak szczęśliwe, że nie potrafię Wam tego opisać!!! a jak on jest szczęśliwy i spełniają mu się marzenia, do których sam dąży to i ja jestem pełna szczęścia.
Po południu rozjechaliśmy się wszyscy na treningi i tak do wieczora.

Trzeba było upichcić coś na szybko, bo po niedzielnej szarlotce śladu już nie było. A jak szybko to co?






Ucieraniec babciny tym razem z jabłkami





  • 2 czubate szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 5 jajek (rozdzielić białka i żółtka))
  • 1/2 kostki margaryny (125g)
  • 1 łyżka smalcu
  • 1 łyżka śmietany
  • cały proszek do pieczenia
  • zsiadłe mleko (ewentualnie)



Margarynę, smalec,śmietanę, cukier, żółtka utrzeć w misce lub w makutrze tłuczkiem z okrągłą główką. Następnie dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i dalej ucierać. Powstała masa ma być gęsta ale w miarę lejąca. Jeśli takowa nie jest to dodajemy do tego zsiadłe mleko. Ubijamy pianę z białek z odrobiną cukru, dodać do masy i delikatnie łyżką wymieszać.
Formę natłuścić i posypać bułką tarą, wyłożyć na to masę. Na wierzch układamy dowolne owoce. W naszym przypadku były to jabłka Renety pokrojone w ósemki.
Ciasto pieczemy w 160 stopniach przez ok. 1 godzinę, na spokojnie i bez termoobiegu.

Dziś też dzionek biegany. W tym tygodniu mam zamówienie na małe co nie co dla bardzo sympatycznej i bliskiej mi Pani Oli.
Mięsa już moczą się w marynatach. Jutro po pracy będą pieczone, kurczaki jutro też  doczekają się swojej rozbiórki do baleronów białoruskich. W czwartek je upiekę. Przygotuję udka faszerowane, zaś w piątek biorę się za dwa ciasta i dwa torty.
Na sobotę musi być elegancko wszystko gotowe.
Dzięki Wam chce się pisać dalej to wszystko, bo Wasze ciepłe słowa inspirują nieustannie. Podglądam Was wszystkich na telefonie gdy mam chwilę wolną, ale niestety nie mogę pisać komentarzy w Androidzie. Nie i już, zaparł się. W domu pełne ręce roboty więc wybaczcie, że moje słówko u Was tak rzadko się pojawia. Staram się sprawiedliwie i każdego po troszku.
Pozdrawiam Was bardzo gorąco.

niedziela, 30 czerwca 2013

ODJAZDOWE CIACHO Z BABCINEGO KREDENSU

Jak na babcię przystało poczyniam także czasami ciasta ucierane, a co!
Moja babcia ( Wasze pewnie także) nie używała mikserów, robotów i innych sprzętów. Wszystko ucierane było ręcznie śmieszną kulką na patyku vel tłuczkiem w glinianej makutrze. Czy to mak na makowca, czy kremy, czy też ciasto. Wszystko zawsze wychodziło niebywale smaczne. Wiele z tych przepisów próbowałam zrobić ułatwiając sobie pracę mikserem i daję słowo...nie wychodziło mi w smaku takie ciasto jak babcine. Przekonałam się wtedy, że te starodawne metody są bardzo cenne i trzymam się ich tak jak i w tym przepisie.
Od jakiegoś czasu mam nową pacjentkę. Terapia z nią polega na ćwiczeniu koncentracji, motoryki dłoni...takie zabawy psychoruchowe. Po rozmowie z rodziną dowiedziałam się, że ta pani przed wypadkiem uwielbiała piec ciasta i pichcić. Z kuchni podobno nie wychodziła. He, he...to tak jak ja.
Postanowiłam w ramach terapii wykorzystać jej i moją pasję i raz w tygodniu kuchnia jest naszą salą do ćwiczeń. W pozostałe zaś dni urozmaicamy sobie ćwiczenia na inne sposoby.
Ostatnio robiłyśmy ciasto z przepisu mojej babci, ucierane ręcznie, z ubitymi trzepaczką białkami, zaś do środka ułożyłyśmy jabłka, które znalazłam w piwnicy. Ciasto wyszło super, wilgotne, pulchne i bardzo babciowe.

ODJAZDOWE CIACHO Z BABCINEGO KREDENSU

  • 2 czubate szklanki mąki
  • 1 szklanka cukru
  • 5 jajek (rozdzielić białka i żółtka))
  • 1/2 kostki margaryny (125g)
  • 1 łyżka smalcu
  • 1 łyżka śmietany
  • cały proszek do pieczenia
  • zsiadłe mleko lub jogurt (ewentualnie gdy ciasto zbyt gęste)

Margarynę, smalec,śmietanę, cukier, żółtka utrzeć w misce lub w makutrze tłuczkiem z okrągłą główką. Następnie dodać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i dalej ucierać. Powstała masa ma być gęsta ale w miarę lejąca. Jeśli takowa nie jest to dodajemy do tego zsiadłe mleko. Ubijamy pianę z białek z odrobiną cukru, dodać do masy i delikatnie łyżką wymieszać.
Formę natłuścić i posypać bułką tarą, wyłożyć na to masę. Na wierzch układamy dowolne owoce. W naszym przypadku były to jabłka Renety pokrojone w ósemki.
Ciasto pieczemy w 160 stopniach przez ok. 1 godzinę, na spokojnie i bez termoobiegu.
Niebiańska rozkosz, smak z babcinego domu....nawet pani Halinka była zachwycona tym co nam wyszło. Sorry, że nie mam zdjęcia środka ciasta, ale zanim wystygło ja już musiałam jechać do następnego pacjenta. Trzy godziny lecą nam zawsze zbyt szybko, ale tak jest gdy jest fajnie. Po kilku dniach jak wróciłam to po cieście nie było śladu.
Smak tego ciasta jest wyjątkowy i możecie mi wierzyć wykorzystanie mikserów nie wchodzi tu w grę, bo wyjdzie nam całkiem coś innego. Będzie wtedy bardziej puchate. Gdy używamy do tego jabłek to można je skropić sokiem z cytryny lub jakimś alkoholem.

Ja i pani Halinka szalejemy razem w kuchni raz w tygodniu-pozostałe dni to inne zabawy terapeutyczne  ale chyba opracuję nowy plan zajęć by zwiększyć tę możliwość, bo moja pacjentka odzyskuje siły gotując czy piekąc, do tego obie świetnie się bawimy i rozumiemy, a przecież o to chodzi :)

Stare receptury i techniki jednak są niezastąpione.

Jakiś czas temu robiłam to samo ciasto ucierane ale z rabarbarem,
zaś do masy w trakcie robienia zamiast zsiadłego mleka dodałam zmiksowane truskawki. Ten sposób także polecam gdyż ciasto w smaku truskawkowym skusi każdego.



Na koniec z innej półki. SERNIKI....ostatnio padło pytanie o sernik truskawkowo, miętowo, waniliowy. Przepis na ten wynalazek zainteresowane osoby znajdą  W TYM MIEJSCU i są tam różne wersje smakowe.
Pochwalę się jeszcze tortem jaki robiłam na wczoraj dla małego piłkarza. Masa wypełniająca środek to śmietanowa mikstura z truskawkami...w pełni odjazdowa.
łatki zrobione są pianek marshmallow i świetnie się z nimi pracowało. Przynajmniej nie rozpuszczały mi się w rękach pod wpływem upału tak jak masa cukrowa. Więc ta opcja na obecna aurę jest zadowalająca.


Mama Igora bardzo zadowolona, a jaki efekt smakowy?....dowiem się niebawem 

Koniec roku upragniony i wreszcie wakacje!!! moje młodsze dziecię z ogromną przyjemnością przyjęło
dyplom z wyróżnieniem i świadectwo , zaś starszy syn (ten przyszły wojskowy) z niebywale gigantyczną radością przyniósł do domu świadectwo ukończenia gimnazjum. W ogólnej punktacji na tle klasy nasz Kacper jest w pierwszej trójce w wynikami za testy i oceny. Normalnie duma mnie rozpiera, bo to wszystko sam osiągnął dążąc do realizacji marzeń i myśląc o przyszłości.



Dziękuję serdecznie za każde słowo i za przemiłe odwiedziny. Witam nowych gości w mojej kuchni.

Życzę wszystkim SMACZNEGO OGLĄDANIA I CZYTANIA