sobota, 16 listopada 2013

PRZYCHODZI YODA DO HANA

No przychodzi, siadają obaj i rozmawiają na tematy galaktycznej walki ze złem.
Witam wszystkich serdecznie.
U mnie kolejny tort. Moja stała klientka zamówiła dla swojego synia tort STAR WARS. Rok temu Tytus dostał na urodziny ZygZaka McQueen'a. Może pamiętacie...
To był mój pierwszy tort w wersji 3D. Tym razem nie szalałam , bo dostałam zamówienie zbyt późno.
Tytus przez rok czasu zmienił swoje zainteresowania diametralnie. Star Wars to juz poważniejszy temat niż auta :)

Biszkopt jasny przełożony masami śmietanową i truskawkową. Delikatnie nasączony ponczem waniliowym.
Jest to wersja 2D. Litery, gwiazdy i twarze są wypukłe.

Napis STAR WARS zrobiony z lukru w trzech kolorach dobranych odpowiednio by wyszedł złoty odcień.
Zastosowałam tu dwa rodzaje masy cukrowej: jedna na bazie żelatyny, druga gotowana z mąką. Masy sa w naturalnym jasnym (białym) kolorze, pomalowane ręcznie...łącznie z tłem

Wszystko jest ręcznie malowane pędzelkiem.
Przekrój tortu pokażę gdy otrzymam zdjęcia od mamy Tytusa.
Mam nadzieję, że będzie smakował i spodoba się jubilatowi.
Rok temu gdy zrobiłam mu to auto to nie pozwolił nikomu pokroić tortu. Ciekawe jak będzie tym razem hi, hi
Bardzo się cieszę, że poprzedni mój tort cieszy się tak duzym zainteresowaniem. Na wszystkie maile właśnie
odpisałam i mam nadzieję, że wyjaśniłam krok po kroku.






Uciekam teraz do pracy.
Serdecznie dziękuję za odwiedziny i słówko zostawione pod każdym wpisem. Gorąco witam nowych Gości. Jest mi bardzo miło Was gościć.
Życzę wszystkim wspaniałego weekendu!


niedziela, 10 listopada 2013

STÓJ, BO MAMUŚKA STRZELA !

Hej, hej Ułani..... no oni to nie jeżdzili czołgami tylko dosiadali piękne konie.
Witajcie ponownie.
Jak wspominałam w poprzednim wpisie, będzie militarnie. Po pierwsze z okazji święta mojego syna, a po drugie troszkę z myślą o jutrzejszym wzniosłym święcie.
Upiekłam kolejny tort. Tym razem dla mojego syna...z jakiej okazji? o tym później.
Jak już wiecie Kacper uczęszcza do szkoły wojskowej. Wobec tego nawiązując do klimatu MONowskiego postanowiłam zrobić mu niespodziankę, a właściwie to był pomysł mojego Ślubnego Szczęścia. W ten sposób powstał czołg. Nie tak dawno rozmawiając przez telefon blogową koleżanką Wiolą śmiałyśmy się, że w marcu na urodziny pewnie Kacper sobie zażyczy takie cacko, a ja się cieszyłam , że mam jeszcze dużo czasu. A tu BACH!!! widzisz Wiola, nie minęło mnie hi, hi

Uwielbiam robić torty 3D , ten zaś w moich preferencjach mało słodki, ale musiał być koniecznie w środku zielony. Więc zrobiłam masę z kiwi. Biszkopty nasączane musem wiśniowym, by ująć słodkości masy cukrowej. Do mas smakowych owocowych wykorzystuję zawsze przepis z masy budyniowej Janeczki z małymi modyfikacjami.







Masa kiwi:  

  • 3/4 szkl cukru
  • 3 jajka
  • 1 szkl mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 50g masła
  • 900 ml soku Kubuś o smaku kiwi
  • 4 owoce kiwi
Wszystko oprócz soku i masła wymieszać. Zielony sok zagotować z masłem i wlać powstałą mieszaninę. Mieszać aż zrobi się gęsty budyń. Owoce kiwi obieramy i przecieramy przez sito. Miąższ dodajemy do owocowego budyniu i dokładnie mieszamy. 
Masa jest dość sztywna, smaczna i w ma w pełni owocowy smak o jaki mi chodziło.
Wierzch wysmarowałam masą cytrynową.
Upiekłam dwa biszkopty: prostokątny i okrągły. Z prostokątnego zrobiłam podwozie, zaś z okrągłego górę czołgu. Lufa to pasek suchego biszkoptu owinięty masą.  I tu się ośmiałam, bo maluchy właśnie o tę lufę najbardziej się kłóciły hi, hi.
Wszystkie części łączone lukrem. Podobno jest jakiś klej spozywczy ale ja nigdy go nie używałam i raczej nie będę korzystać z tego.
Masa plastyczna własnego wyrobu. Podstawowy kolor to zieleń, reszta barw uzupełniana ręcznym malowaniem. Nie robiłam drugiej masy by samk kiwi pozostał nienaruszony.


Teraz o tym skąd wziął się pomysł. W miniony czwartek nasze dziecię miało ślubowanie klas wojskowych. Ludzie! co to była za impreza! płakałam jak bóbr. Nakręcałam film ale tak mi się ręce trzęsły z płaczu, że nie mogłam się opanować !
Było cudownie z całym ceremoniałem wojskowym, podniosła chwila w kolejnym etapie życia syna. Coś pięknego. Sierżant przygotował ich wspaniale. Szli równiutko, noga w nogę, równo salutowali, okrzyki jakby jedna osoba była. Przyjechali też specjalni goście, czyli pułkownicy z różnych resortów służb mundurowych, reprezentacja władz miasta, kuratorium. Nie obyło się także bez radia, TV i prasy luelskiej.





Niesamowicie!


Wszystko w oprawie muzycznej dzięki orkiestrze wojskowej

Były tez pokazy sprawnościowe starszych klas




Uwieńczeniem była oczywiście grochówka wojskowa
Od rana świeciło słońce ale traf chciał, że na samą główną uroczystość rozpadało się i było zimno. Jednak nie ważne to było bo szczęście ogrzewało każdego.

żołnierz i piłkarz- moje kochane chłopaki
Dni przed uroczystaścią były cięzkie. Kacper miał non stop musztrę, a ja biegałam w poszukiwaniu naszywek, rękawic monowskich, pasa i innych rzeczy, których na rynku już nie ma. Jednak udało się wszystko zdobyć.
Moje serce matczyne pełne dumy, łzy szczęścia w oczach i radość rozpierająca duszę. 
I jak tu miałam odmówić niespodzianki dla syna ???? Ucieszył się bardzo i był zaskoczony, bo myślał, że piekę tort dla kogoś. Reszty nie podejrzał, bo wykańczałam całość w nocy.
Teraz zastanawiam się jaki tort mu upiec w marcu na 17 urodziny. Może karabin...nie mam pojęcia.
Tak więc jak widzicie zaczynam się uzbrajać hi,hi.
Jutro wielkie Święto dla nas Polaków. Na mieście w centrum szykuje się wiele uroczystości, a w tym tez defilada szkoły Kacpra...ech...znowu będę płakać. Niby jestem twarda ale w takich chwilach wymiękam.

A to można zobaczyć prawie na żywo dzięki filmikowi stworzonemu przez Kurinho. PL
video

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i odmeldowuję się


KREMÓWKI palce lizać


Witajcie !
Dziś chciałabym przedstawić Wam panią Kremówkę. Jest wiele osób, które są przekonane, że to jest to samo ciacho co napoleonka. Niestety są w błędzie. Kremówka różni się od Napoleonki przede wszystkim masą. W napoleonce jest  typowa masa budyniowa z mąki pszennej i ziemniaczanej, wanilii i mleka, zaś w kremówce masa budyniowa jest spulchniona ubitą kremówką. Jeśli zaś sie mylę to chętnie poznam inne warianty.

 Napoleonka  vel Kremówka

ciasto:

  • 30 dkg masła
  • 1 jajko
  • 1 łyżka octu
  • 150 ml ciepłej wody
  • 30 dkg mąki pszennej


Masło wraz 1/3 porcji mąki wyrabiamy energicznie tworząc maślana masę. Taką kulę odkładamy na bok.  Resztę mąki i pozostałe składniki łączymy ze sobą i wyrabiamy gładkie ciasto (tak jak na pierogi).
Następnie należy rozwałkować i na to rozłożyć maślane ciasto.
Składamy w kopertę i wkładamy do zamrażarki na 15 minut. Potem wyjąć, rozwałkować energicznie w jedną stronę na grubość ok. 1 cm, znowu złożyć i schować do zamrażarki. Taką czynność z wałkowaniem, składaniem i chłodzeniem powtarzamy 4-5 razy. Gotowe ciasto dzielimy na pół. Jedną część rozwałkować na grubość ok. 0,5 cm, wyłożyć na blachę wyścieloną papierem i piec w 200 stopniach C 15 minut.
To samo robimy z drugą połową.

Co do masy budyniowej myślę, że każdy ma swój sposób. Ja korzystam z przepisu, który już kilka razy gościł na moim blogu. Masa ta wychodzi gęsta i smaczna. Przepis ten mam od dwóch lat od Janeczki i jestem bardzo z niego zadowolona. Równie dobrze można skorzystać z gotowych mas.

  • 1 litr mleka
  • 1 szkl cukru
  • 3 jajka
  • 1 szkl mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka mąki pszennej
  • 50g masła
  • dużo esencji waniliowej lub cukru waniliowego

Wszystko oprócz mleka i masła wymieszać. Mleko zagotować z masłem i wlać powstałą mieszaninę. Mieszać aż zrobi się gęsty budyń. Gdy przestygnie dodajemy ubitą kremówkę z cukrem pudrem .
Masę przekładamy na upieczony i wystudzony placek, przykrywamy drugim i chłodzimy. Ja zazwyczaj robię dzień wcześniej bo na drugi dzień to istne niebo w gębie.
Kremówka to nietrudne ciasto. Najwięcej schodzi przy cieście francuskim, bo trzeba czekać z chłodzeniem. Jednak satysfakcja i doznania smakowe są przeogromne.


Jeżeli wyjdzie Wam więcej ciasta i kremu można skusić się na francuskie rurki z kremem. Wtedy pozostałą część ciasta mocniej wyrabiamy nie chłodząc go więcej. Mi kremu zabrakło więc wypełniłam rurki bitą śmietaną. Pychota!!!!!!!!!!!!!!!



Ciasto przed pieczeniem smarujemy jajkiem i posypujemy cukrem.


(masa do ewentualnej kremówki
 ugotowany budyń mieszamy z ubitą śmietaną kremówką i przekładamy ciasto )

Kochani, dziękuję Wam za każde słowo i za odwiedziny. Życzę Wam miłego wypoczynku w kolejnych dniach. Ja niestety mam ogrom pracy, ale może odpocznę przy innej okazji. Ostatnie dwa tygodnie mam na najwyższych obrotach z powodu minionych świąt ale i też bardzo militarnie. O tym już w kolejnym wpisie.
Pozdrawiam Was serdecznie i zmykam. Muszę się wyrobić ze wszystkim , bo jutro do pracy trzeba ruszać z samego rana.

POZDRAWIAM SERDECZNIE