piątek, 12 października 2012

SAME MIŁE NIESPODZIANKI I WIELKA PREMIERA

Dziś będzie tylko w klimacie chwalenia się, BO RADOŚĆ MNIE ROZPIERA!!!
Może zacznę od prezentu od mojego Ślubnego Szczęścia. Zostałam obdarowana pięknym prezentem, pięknym i praktycznym. Od dawna zbierałam się by sobie to cacko sprezentować ale ciągle coś innego wchodziło w finansową paradę.
GLINIANY GARNEK RZYMSKI
Ech...genialne naczynie. Od razu zakasałam rękawy i stwierdziłam, że wypróbuję i upiekę chlebek. Wszystko było by extra, chlebek wyszedł bardzo smaczny , był z papryką i z czosnkiem -tylko, że muszę skrócić czas pieczenia.
Ciasto wyrosło cudnie ale chlebuś troszkę się przypalił (makabra) z wierzchu. Mam nadzieję, że wybaczycie,. Przyznam się szczerze, że taka wpadka to mój pierwszy raz przy produkcji pieczywa  ale człowiek uczy się całe życie :)
Teraz już wiem, że w tym naczyniu muszę skrócić czas o jakieś 15 minut.

Garnek jest cały gliniany. Gdy zaczynamy pieczenie trzeba go najpierw namoczyć chwilę w wodzie by nasiąknął dobrze. Potem wkładamy składniki do pieczenia, zamykamy pokrywą i wkładamy do zimnego piekarnika. Naczynie powoli nagrzewa się wraz ze wzrostem temperatury. Wilgotne, nasiąknięte woda ścianki powodują, że potrawa w środku jest cały czas w wilgoci i nie wysycha.
W tym garnku można piec wszystko od zapiekanek, po pieczywo, mussaki, warzywa, ryby i ciasta.
Jest delikatny i trzeba uważać na zmiany temperatury by np. gorącego nie postawić na coś zimnego.
Cieszę się jak dziecko z prezentu, a mężusia gdybym mogła to bym do góry podrzuciła ale ciut jest duży jak na moje możliwości. Jestem dumna, że trafiając na promocję pomyślał o moim marzeniu i kupił mi to cacko.


Druga radość ostatnich dni to niespodzianka od Janeczki. Dostałam naszyjnik w moich ulubionych zielonościach, cudowny, delikatny i subtelny. Od razu wystroiłam się i pognałam do pracy.
Dziękuję Ci kochana Janeczko!!!! tak miłe zaskoczenie to niesamowite uczucie!

To jeszcze nie wszystko.

Poczta polska jeszcze dostarczyła mi prezent niespodziankę od Danieli.http://danihaft.blogspot.com/ Nasza blogowa koleżanka wydała właśnie piękną książeczkę o haftowaniu i ja dostałam właśnie jeden z egzemplarzy. Treść świetna, opisy bardzo dokładne, a zdjęcia cudowne. Wszystko pięknie wydane na bardzo eleganckim papierze. Do tego bardzo miła dedykacja.
Przyznam się Wam szczerze, że jestem bardzo dumna, że jestem wśród znajomych tak wspaniałej i uzdolnionej kobiety. Gdy przeczytałam, że jej książka jest już gotowa to ucieszyłam się tak jakby moja własna siostra odniosła taki sukces. Daniela robi przepiękne rzeczy i ma głowę pełną pomysłów. jej zdolne rączki wyczarowują same cudowności. Zresztą same zobaczcie.

I na koniec chciałam się znowu pochwalić.
23 października odbędzie się uroczysta premiera filmu o Marcinie Różyckim. Czas leci nieubłagalnie szybko. To już dwa miesiące od jego śmierci, choć wydaje się jakby to było wczoraj.
Film będzie także emitowany w kinach i nie tylko w Lublinie. Emisja odbędzie się także na Pomorzu, w Warszawie i kilku innych większych miastach. Będzie także można obejrzeć ten materiał w telewizji polskiej, bo wykupili możliwość emisji. Tymczasem zapraszam Was na obejrzenie zwiastunu tego pięknego filmu.







video

To by było na tyle na tę wspaniałą chwilę. Śniadanko zrobione, herbatka wypita...więc uciekam do pracy.
Dziękuję za każde wyjątkowe odwiedziny i komentarze. Polecam się serdecznie i życzę miłego piątku!!!

wtorek, 9 października 2012

JESIENNE RĘKAWICZKI PEŁNE SMAKU

Czy już się przyznałam, że mam zaległości w przepisach? nie? no to się wygadałam. Mam...i to sporo. Dzień biegnie za dniem, pracy dużo i w domu i poza domem. Rok szkolny tym razem tez pracowity i więcej przesiaduję z dziećmi nad książkami, zwłaszcza z gimnazjalistą z 3 klasy. Piłujemy ostatnio angielski i chemię. A mówiła mama w zeszłym roku: zacznij się już brać powoli za naukę, bo w przyszłym roku na hura będzie wszystko przed egzaminem!
....no i? jest na hura....ale ja też tak miałam w jego wieku. Mówiłam mu "powoli" więc się nie spieszył. Będąc wyrozumiałą matką mojego syna , tołkuję mu ostatnio kraking chemiczny, procesy destylacji ropy, obliczania liczb atomowych. Do tego moje dziecko strasznie ciężko łapie czasy z angielskiego, więc stałam się matką katem i tłumaczę. Są też dobre strony , bowiem dzięki AGNIESZCE  i jej wpisom o zabawach językowych z dziećmi zaczęliśmy się bawić z Julcią angielskim, a syn gimnazjalista (jako wujek) przyłączył się z wielką chęcią- co wychodzi każdemu na plus.

Poza tym wszystkim - tworzę. Jakiś czas temu robiłam to danie i teraz często powtarzam bo posmakowało każdemu. Skrzydełka drobiowe są bardzo lubiane u nas w domciu ale można to przyrządzić również z piersi czy wytrybowanych udek. Nie ważne jakie mięso, bo główną rolę odgrywa tu panierka.

                 SKRZYDEŁKA W PAPRYKOWYCH RĘKAWICZKACH

  • skrzydełka drobiowe (ilość według potrzeb)
  • papryka surowa czerwona i żółta
  • pieprz
  • mąka
  • jajko
  • sól



Skrzydełka umyte wrzucamy do garnka. Gotujemy chwilunię w osolonej wodzie. Na tym wywarze zrobiłam zupę z groszku zielonego.

Przygotowujemy  masę:
paprykę wydrążyć z nasion i gniazd, umyć i zetrzeć na tarce cały miąższ lub potraktować blenderem. Do tego dodać rozbełatne jajko i ok 1 szkl. mąki. Wymieszać i doprawić solą i pieprzem. Powstaje nam paprykowe ciasto naleśnikowe ale znacznie bardziej gęste niż zwykle.
W tym cieście obtaczamy skrzydełka drobiowe i smażymy na oliwie.

Tym razem użyłam do tego gotowca firmy PRYMAT dodając do tego mój pomysł z papryką i przyznam szczerze, że wyszło równie świetnie .
 Dla urozmaicenia zrobiłam sałatkę w pomidorku:

Sałatka:
  • kapusta pekińska
  • kukurydza
  • ogórek konserwowy
  • jogurt wymieszany z ziołami
  • koperek
  • twardy pełny pomidor

przygotowujemy sałatkę z podanych składników (jogurt wymieszałam z przyprawa ziołową do sosu węgierskiego). Potem bierzemy pomidora, odcinamy kapelutek , wydrążamy środek. Powstały kubeczek napełniamy sałatką i przykrywamy kapelutkiem pana pomidora.



Dziękuję za odwiedzinki tak liczne i serdecznie pozdrawiam .

Życzę wszystkim SMACZNEGO!!!!!! 
P.S
Musze też podzielić się wspaniałą nowiną: zostałam znowu ciocią. Na świat przyszedł bardzo wyczekiwany przystojny mały mężczyzna. Już się nie mogę doczekać by go zobaczyć !!!!

poniedziałek, 8 października 2012

WE FRANCUSKIM KLIMACIE-soupe a l'oignon gratinée

Jakiś czas temu ciesząc oczy na blogu u Tomka zobaczyłam zupkę cebulową i uświadomiłam sobie, że już wieki jej nie robiłam. Nadchodziła niedziela więc postanowiłam, że właśnie ona zawita na stole. Dla mnie zupa francuska to kwintesencja elegancji, choć tak na prawdę robi się ją bardzo prosto.
Jako dodatki do niej podałam grzanki obsmażane ze szczypiorkiem i oczywiście ser żółty.


soupe a l'oignon gratinée 


  • 8 dużych cebul
  • 2 ząbki czosnku
  • 150 g masła 
  • 1,5 litra wywaru z warzyw
  • 1/2 szklanki białego wina (można pominąć )
  • 3 łyżki tartego sera żółtego (u mnie akurat był gouda)
  • ser do posypania przy podawaniu
  • sól, pieprz
  • tymianek 1 łyżeczka
  • liść laurowy 
  • odrobina szałwii
 Nie zaprawiam zupy mąką, wolę w to miejsce dać więcej sera. Mąka w/g mnie psuje smak całości.





Zaczynamy od cebuli. Należy ja posiekać i podsmażyć na maśle, w trakcie dodać zioła i czosnek. Dodać wino i wymieszać. Jeśli nie stosujemy wina to od razu zalać odrobiną wywaru. Chwilę jeszcze poddusić i przełożyć wszystko do garnka z resztą wywaru. Wszystko razem gotować jeszcze chwilę. Wyłączyć i dodać połowę porcji sera żółtego tartego.
Ja nie zapiekam całej zupy tylko w porcjach gotowych już do podania. 
Smak cebuli zaostrzyłam dodając tę przyprawę
Mam małe kociołki do takich wynalazków więc ponalewałam zupkę, dorzuciłam grzanki na wierzch, które zrobiłam z kromek bułki podsmażonej ze szczypiorkiem (dzięki temu grzanki zyskały smak) , po czym posypałam jeszcze odrobiną sera żółtego. 
Moje kociołki wstawiłam do nagrzanego piekarnika i zapiekłam ok 15 minut. Podaję zupę w tych naczyniach na spodeczkach.

Zupa jest bardzo wykwintna i polecam na stoły w czasie świąt i uroczystości. 
Tak na marginesie. Zapraszam na stronę Tomka. Jest tam wiele pomysłów, a ten młody człowiek ma niebywałą pasję gotowania.
http://tomekgotuje.blogspot.com/ 

Dziękuję bardzo Wam wszystkim  za tak liczne odwiedziny i serdecznie pozdrawiam.
Miłego poniedziałku!!!!