sobota, 22 października 2011

Charczo, czyli zupa gruzińska i kotlety z kalafiora

Kuchnia gruzińska, to długa i piękna tradycja, to wielkie biesiady przy stołach zastawionych szaszłykami, stekami i wyśmienitym gruzińskim winem, a między tym BINEKHI - Czacha.

Gruzini zawsze słynęli ze swojej gościnności, co sprawiało że każdego przybysza przyjmowali zgodnie z zasadą "czym chata bogata". Przepadam za kuchnią gruzińską, bo jest w niej tyle wariacji, smaków i niespotykanych rozkoszy dla kubków smakowych. Stąd też na moim blogu często pojawiające się chaczapuri.
Nie mam zupy z kwiatów ale zupa dnia jest równie niesamowita co u Fifi Niezapominajki

Dziś u mnie zupa także pochodząca z gruzińskich stron.

                                               CHARCZO

Sama w sobie zupa nie jest jakimś wymysłem, podobna do naszej pomidorówki z ryżem, jednak cała tajemnica tkwi z doprawieniu.
KHMELI SUNELI to mieszanka ziół kuchni gruzińskiej, która wspaniale podkreśla smak potrawy. Mieszankę można zastąpić ziołami pojedyńczymi: kolendrą, bazylią, liściem laurowym, majerankiem, kozieradką, pietruszką, szafranem, pieprzem, selerem, tymiankiem, miętą, ostrą papryką i hyzop anyż.
Charczo to pikantna zupa z ryżem, pomidorami i świeżą pietruszką, gotowana na mięsie wieprzowym i doprawiona właśnie taką mieszanką ziół. Ma bardzo specyficzny swój smak i jest rewelacyjna na rozgrzewkę w zimne dni.Zupkę wpsuję do akcji " zupa jak malowana"

Konkurs Winiary! Zupa jak malowana!
Na drugie danie dziś u mnie kotleciki z kalafiora. Ten wynalazek jest również bardzo prosty i uwielbiają dzieciaki.
Gotujemy ziemniaki i oddzielnie kalafior i potem zostawiamy do przestygnięcia. Można ziemniaki ugnieść ale ja przekręcam przez maszynkę. Kalafior drobno kroję i dorzucam do zmielonych ziemniaków. Potem jajko surowe by wszystko dobrze się razem trzymało, doprawiam i lepię kotleciki. Obtaczam je w płatkach kukurydzianych (można też w owsianych i innych) i smażę na tłuszczu tak jak kotlety mielone. Mają lekko słodkawy smak więc surówkę robię w raczej ostrzejszą np. z pora i selera. Nie podaję proporcji ponieważ każdy sam dostosuje sobie ilość do potrzeby na tzw. oko



ŻYCZĘ WSZYSTKIM UDANEJ SOBOTY, WIELKIEGO SMACZNEGO I SERDECZNIE POZDRAWIAM

czwartek, 20 października 2011

na ludowo, czyli kulebiaczek i parzybroda (sałamacha)

Uwielbiam smaki z lat dzieciństwa i pewnie nie jestem odosobniona w tym. Dziś serwuję w propozycjach staropolskiego jadła i nawiązując do regionu lubelskiego

KULEBIAKA I PARZYBRODĘ

Lubię te zapachy, ten klimat wspomnień, niecierpliwość gdy czeka się aż będzie gotowe. Jest to kuchnia tradycyjna, zwyczajna, a jakże magiczna.


KULEBIAK Z GRZYBAMI

Dla mnie to prawdziwy kulinarny poemat.Sprawdza się jako dodatek do rosołu czy barszczu, a już nie może go zabraknąć u nas na stole wigilijnym.
ciasto:
  • 1 szklanka mąki
  • 2 jajka
  • sól
  • łyżka tłuszczu do wysmarowania formy
ciasto jest delikatne, można też zrobić ciasto drożdżowe tak jak na krysze





farsz:
  • 0,75 kg grzybów (własne lub pieczarki)
  • 1 cebula
  • 3 łyżki masła
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki bułki tartej
  • natka pietruszki
  • 1 jajko
  • sól, pieprz
  • starta gałka muszk.

Wszystko robi się bardzo prosto i szybko. Mąkę sypiemy na stolnicę, wbic jedno jajko, wlać szklankę przegotowanej wody, sypnąć szczyptę soli, i zagnieść ciasto. Uformować potem kulę i odłożyc na bok na 30 minut.
Grzyby oczyścić, osączyć i pokroić w plasterki. Cebule i czosnek obrać, pokroić i przesmazyc na maśle. Dodać grzyby i smażyć jeszcze chwilę. Potem przykryć i dusic ok 15 minut.
Posiekać natkę pietruszki, wymieszac z bułką tartą i jajkiem i dodać do lekko podstudzonych smażonych grzybów z cebulą. Doprawić farsz solą, pieprzem i gałką. Ciasto rozwałkować i całym płatem ciasta wyłożyć formę tak aby wystawało poza boki. Włożyć farsz grzybowy. Brzegi ciasta zwinąć zamykając, brzegi zwilżyć i zlepić. Rozmącić jajko i posmarować wierzch ciasta. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego i pieczemy ok 40 minut w 200 stopniach.
Przepis ten dodaję do akcji wigilijnej Wigilia - zapraszamy do stołu


a teraz pychota od mojej babci
PARZYBRODA lub zwana też SAŁAMACHA

pychota jest super na zimne dni takie jak ostatnio bywają

Potrzebujemy nie wiele:
niezbyt duża główka kapusty
kilka ziemniaków
sól, pieprz
łyżka mąki
20 dkg boczku wędzonego lub słoniny
ziele angielskie
liść laurowy

Do garnka wrzucamy pokrojoną w kostkę kapustę, ziemniaki, zalać wrzątkiem, dodać przyprawy i gotować do miękkości
Boczek pokrojony lub słoninę smażymy i na koniec należy dodać mąkę by zrobić lekką zasmażkę. Rozprowadzić wywarem z kapusty i dodać do garnka. Wszystko utłuc tłuczkiem, nie zbyt dokładnie by pozostały tez kawałki, doprawić mocno pieprzem .

....i to cała filozofia na rozgrzanie, która gościła w nie jednej wiejskiej chacie
polecam wszystkim bardzo serdecznie, bo jest bardzo smaczne


życzę miłego dnia i pozdrawiam serdeczni

środa, 19 października 2011

żołądek jest blisko serca, czyli z sercem na talerzu

Wspomnienie sprzed  lat, a jakże cieszy.....Przygotowałam ciacho dla znajomej na pewną okazję, chciała coś od serca dla męża. Ja pamiętam,że pierwsze ciasto jakie jedliśmy wspólnie z moim Szczęściem to szarlotka ale serce na dłoni, tj na talerzu dostaje na co dzień szykowane z miłością i doprawiane całusami.


               
"Pozostań ze mną na chwilę wieczną,
Niech Twoje zmysły i wnętrze oplotą mnie całą,
Wejdziemy na szczyty szczęścia
na łąki, na brzegi , na wzgórza,
Rozbierzemy się na dachu świata
z emocji, trosk i tego co było
by pozostała tylko miłość
jak kwitnący kwiat nocy- niepowtarzalny
jeden jedyny.
Będziemy raczyć się zapachem szczęścia
-to Twój zapach-uwielbiam Cię wąchać.
Teraz i ja pachnę Tobą.
Nasz zapach....miłość i szczęście
a wszystkie pokoje zamieniliśmy na jeden wspólny
by nie dzieliły nas ściany tylko zbliżała jedność.
Połóżmy się obok siebie na złączonych półkulach Ziemi,
na równiku naszych serc
Tak jak cztery strony świata łączą się wszystkie razem w tym miejscu
tak my jesteśmy jedno..."     (aga23034)


                      SERCE NA DŁONI             


Ciasto nie jest trudne w wykonaniu ale za to daje wspaniałe wrażenia smakowe i estetyczne

ciasto:
robię do tego biszkopt z  przepisu, który już publikowałam, ale powtórzę:
  • 1 szklanka mąki
  • 2 jajka
  • 1/2 szklanki cukru ( ja daję mniej)
  • 1/2 szklanki rozpuszczonej margaryny
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • mielone płatki migdałowe

Ubić pianę z białek, dodać cukier, na końcu ubijania żółtka. Masę jajeczną wymieszać z mąką i proszkiem, wlać margarynę, wymieszać.
Blachę wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą, wlać ciasto, dość grubo ułożyć owoce, resztkę ciasta wylać na wierzch lub posypać kruszonką.
Piec aż się zarumieni w 180.C
Polecam bo szybkie do zrobienia, niedrogie i proste.
masa:
  • łyżeczka żelatyny
  • 1 małe opakowanie jogurtu
  • 10 dkg białego sera
  • 2 łyżki miodu
  • 1/2 cytryny

do dekoracji
  • owoce wedle uznania
  • 1 łyżeczka cukru pudru
  • 3/4 szklanki śmietany kremówki
  • posiekane orzechy
  • 1 opakowanie przezroczystej polewy do tortów

Nie mam formy w kształcie serca. Biszkopt piekę w tortownicy, a potem gdy przestygnie wycinam kształt jaki potrzebuję na daną okazję.
Biały ser należy zetrzeć na tarce lub rozdrobnić widelcem, wymieszać z jogurtem i miodem. Z cytryny otrzeć
skórkę i wycisnąć sok. Całość utrzeć na gładką masę z sokiem i skórką cytrynową. Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie, po czym podgrzac do rozpuszczenia. Następnie wymieszać z 3 łyżkami przygotowanego kremu serowo-jogurtowego, po czym dokładnie wymieszać z pozostałą masą.
Spodnią część przygotowanego ciasta nasączyć (likier lub sok owocowy albo herbata-kawę odradzam bo zepsuje smak) i posmarować kremem. Przykryć drugą częścią ciasta i wstawić do lodówki na 30 minut.
Śmietanę ubić z cukrem pudrem, ok 1/3 porcji nałożyć do szprycy, a pozostałą część posmarować wierzch i boki tortu. Przygotować owoce do dekoracji. Ja użyłam truskawek, które mam odpowiednio przygotowane i zamrożone z przeznaczeniem do dekoracji ciast. Układamy owoce na torciku i polewamy przygotowana przezroczystą polewą (dostępna w sklepach) Brzegi ozdobić bitą śmietaną, a boki posypać siekanymi orzechami.


BO MIŁOŚĆ MOŻNA WYRAŻAĆ NA MILIONY SPOSOBÓW.......

poniedziałek, 17 października 2011

Ragout wieprzowe i swojska buła.

Witam z rana !

Jak pisałam wczoraj, weekend spędziłam bardzo miło. Imieniny były super, a w kuchni nie leniuchowałam.
W sobotę wieczorem zrobiłam cebularze moim maluchom. Nie były one takie normalne, bo cebulę udusiłam z ziołami i dodałam pokrojone parówki. Z ciasta, które mi zostało zrobiłam bułeczki hot-dog. Dzieciaki zajadały ze smakiem. Ciasto robiłam takie jak do chaczapuri

A w niedzielę z rana, po śniadanku zabrałam się za obiadek. Ciacho zostało z wczoraj więc słodkości miałam z głowy.
Dziś zaserwowałam

RAGOUT WIEPRZOWE Z PIEPRZEM

co mi potrzebne do dania:
  • liście laurowe
  • pieprz ziarnisty
  • ziarenka ziela angielskiego
  • 2 łyżki wina czerwonego
  • 2 łyżki bulionu mięsnego
  • łyżka octu 
  • 2 kromki chleba
  • pół kilograma mięsa wieprzowego (ja miałam łopatkę)
  • cebula
  • gruby plaster boczku
  • 1 średnia marchewka
  • 1 łyżka słodkiej papryki w proszku
  • 1 łyżka soku z porzeczki
  • zielony pieprz
  • sól

I zabrałam się za pracę....Utłuczone przyprawy, wino (wytrawne), bulion, ocet, chleb razem gotować ok 10 minut, potem przecedzić. Mięso pokroić na kawałki. Boczek pokroić w kostkę i smażyc na małym ogniu, dodać kawałki mięsa i razem smażyć chwilę, następnie dodać cebulę pokrojoną w kostkę i smażyć na złoty kolor. Mięso zalać wywarem z wina i dusić na małym ogniu. Marchewkę obrać, pokroić w cienkie plasterki. Na ok 15 minut przed końcem duszenia dodać ją razem z papryką, sokiem porzeczkowym i zielonym pieprzem. Doprawic do smaku i dusić jeszcze chwilę.
Do tego zrobiłam knedle zamiast ziemniaków i zieloną sałatę z sosem ziołowym.
Nie jest konieczne dodawać wino, choć uzupełnia to całość bukietu smakowego. Ja dodałam, bo mam pozostałość po jakiejś kolacji z mięsem ciemnym. Najważniejsze w tej potrawie jest soczyste mięso i boczek. W czasie robienia obiadu przygotowałam ciasto na bułeczki do kolacji.
Potem po obiadku spacer z rodzinką , wspólna zabawa. Trzeba korzystać gdy jesteśmy wszyscy razem w domu i nie trzeba się nigdzie spieszyć. Bardzo lubię te chwile.
Potem razem z moimi pomocnikami zaczęliśmy produkować bułeczki na kolację.
Więc do dzieła!!
Ciasto jak pisałam zrobiłam w czasie obiadu. Potem uformowałam bułeczki , ułożyłam na blachę i schowałam do lodówki. Tak, tak...do lodówki by wyrosło do wieczora. Miałam już komentarz fachowy pod jakimś wpisem, że drożdżowego ciasta nie trzyma sie w chłodzie. A ja trzymam właśnie to i wiele innych i ciasto w lodówce pięknie wyrasta.
Potem wieczorem wyjęłam bułeczki z lodówki, posmarowałam mlekiem i zaczęłam pieczenie w 250 stopniach przez 10 minut.
Dla zainteresowanych podaję przepis na 30 bułeczek (koszt całości 5,40zł, więc przy mojej sporej rodzince to czysta ekonomia)
ciasto:
  • 2 szklanki mleka
  • 50 g masła roztopionego i wystudzonego
  • 5 dkg drożdży
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 kg mąki
  • mleko do smarowania

Z całości wyrobić gładkie ciasto, uformować bułeczki i wstawić do lodówki. Najlepiej zrobić na wieczór by rano upiec szybciutko, ale ja tym razem robiłam w dzień by mieć na wieczór.
Potem posmarować mlekiem, można posypać ziarnami i piec tak jak pisałam wcześniej. I to cała filozofia...
Były świeżutkie bułeczki na kolację i zostały na rano na kanapki do szkoły i do pracy.
To tyle na dzisiaj.....

Życzę wszystkim miłego dnia i zmykam.
POZDRAWIAM SERDECZNIE

niedziela, 16 października 2011

Jadwigowe ciacho Agi

Od kilku lat mam tak, że na imieniny dla kogoś z rodziny czy znajomych nie niosę kwiatów tylko piekę ciacho. Solenizant czy solenizantka zawsze się cieszą i ufają, że dołożę wszelkich starań by było elegancko i smacznie.
No to się staram.
Wczoraj były imieniny Jadwigi , więc wszystkim Paniom o tym imieniu składam serdeczne życzenia.
Zaś mojej Jadzi jako kwiat zaniosłam

                                          TORT BANANOWY

ciasto:
  • 10 dkg margaryny
  • 10 dkg cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • szczypta soli
  • 10 dkg czekolady
  • 3 jajka
  • 7 dkg sucharków
  • 10 dkg zmielonych migdałów
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie:
  • 1 łyżka żelatyny
  • 2 jajka
  • 10 dkg cukru
  • 1 cukier waniliowy
  • 0,5 kg dojrzałych bananów
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 6 łyżek likieru bananowego
  • 200ml śmietany kremówki
  • 1 opakowanie polewy czekoladowej

do dekoracji:
  • 125 ml śmietany kremówki
  • kilka plasterków banana
  • 1 łyżka soku z cytryny

Margarynę z cukrem i cukrem waniliowym oraz z solą utrzeć na puszystą masę. Dodać rozpuszczoną czekoladę, oraz po jednym jajku stopniowo.
Sucharki zemleć lub zgnieść, wymieszać z migdałami i proszkiem do pieczenia, dodać do ciasta. Tortownicę (26cm) wyłożyć papierem, wylac ciasto i wstawić do nagrzanego piekarnika na 30 minut w temp. 175 stopni.
Żelatynę namoczyć w zimnej wodzie. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym na puszystą masę. Banany obrane posiekać, rozgnieść i wymieszac z sokiem cytrynowym i likierem bananowym, dodać do masy z żółtek. Napęczniałą żelatynę rozpuścić lekko podgrzewając, po czym dodać do masy. Kiedy masa bananowa zacznie tężeć, wymieszać ją ze śmietaną ubitą z białkami.
Upieczone ciasto przekroić na połowę, dolną warstwę skropić alkoholem lub kawą i posmarować kremem, przykryć drugą warstwą. Przygotować polewę (z opakowania rozpuścić lub zrobić własną). Polać nią tort. Wierzch tortu udekorować bitą śmietaną z plasterkami banana skropionymi sokiem z cytryny.
Wydaje się to pracochłonne, ale to tylko pozory. Torcik robi się szybko i sprawnie. Smakuje wyśmienicie i jest bardzo elegancki....zwłaszcza jako bukiet kwiatów dla Jadwigi.
Bananowy song Oczywiście przy okazji torcik dołączam do Bananowego Songu. Mam jeszcze tyle pomysłów na specjały z bananami, że chyba mi czasu zbraknie. 

A dziś niedzielnie dużo czasu spokojnie spędziłam w kuchni, właściwie ciągle tam siedzę, bo bardzo to lubię. U mnie  chyba każdy lubi to miejsce. To serce domu gdzie wszyscy zasiadamy przy wspólnym stole, gdzie pachnie chlebem i wszyscy się uśmiechają. Nie było dziś specjałów. W sobotę wieczorem narobiłam cebularzy i bułek hot-dog, a dziś pitrasiłam, dogadzałam moim Ukochańcom, a na kolację napiekłam bułek, które znikały szybko jako kanapki. Dobrze, że odłożyłam kilka na rano by dzieciaki miały świeże pieczywko do szkoły i mąż kanapeczki do pracy.
Ale o moich dzisiejszych wybrykach kulinarnych szczegółowo napisze następnym razem, czyli chyba jutro.
SMACZNEGO!

ŻYCZĘ WSZYSTKIM SPOKOJNEJ NOCY. DZIĘKUJĘ ZA KOMENTARZE I ODWIEDZINY ORAZ WITAM NOWYCH GOŚCI