< Wilczyca Aga Strzęciwilk: W poszukiwaniu utraconego smaku: babcine kołduny litewskie

wtorek, 27 marca 2012

W poszukiwaniu utraconego smaku: babcine kołduny litewskie

Witam Was w ten kolejny słoneczny dzień. Choć na dworze wieje wiatr, słońce walcząc z chmurami świeci nam dziarsko ciesząc serca. Smak po wczorajszej wuzetce zrobionej przez moje dzieciaki został już zapomniany-zniknęła w kilka minut. Od rana kombinowałam co by tu na dziś zaserwować.
 Z rana, będąc w centrum miasta zobaczyłam nową restaurację, w nazwie której widnieje oferta kuchni lubelskiej. Weszłam z ciekawości by zapoznać się z menu. Przyznam szczerze, że byłam troszkę zawiedziona gdyż nie było w ofercie podstawowych dań naszego regionu. Czytam i czytam....a gdzie schab po lubelsku, czy nasze pierogi ? zapytałam nawet panią z obsługi ale skwitowała mnie krótko, że to nie ona ustala menu. No to dlaczego knajpa oferuje tradycyjne dania lubelskie skoro tych dań tam nie ma? Pizza przecież nie jest naszą honorową wizytówką.
Jadąc do domu już kleciłam w głowie pomysły na obiad. Pomyślałam sobie, że skoro doznałam takiego zawodu to wobec tego ja moim ukochańcom zrobię coś regionalnego. Pierogi lubelskie czy też ruskie są u mnie często, więc wybór padł na kołduny. Jednak nie będą to wybitnie lubelskie, ale litewskie. Z racji umiejscowienia naszego regionu przy wschodniej granicy danie to jest także dość popularne u nas.
Kołduny to był kiedyś mój smak pełen wspomnień jakiego poszukiwałam , a kiedy już doszłam do wprawy przy robieniu to byłam bardzo dumna. Moja babcia, która część swojego życia spędziła w Czelabińsku, robiła mi te pierożki bardzo często gdy zamieszkała w Lublinie, a ja byłam jeszcze maluchem.

KOŁDUNY LITEWSKIE

Są to tradycyjne pierożki litewskie ( nie należy mylić ich z cepelinami). Mięso do kołdunów nie mieli się tylko drobno sieka i jest to zazwyczaj wołowina, do tego duszona cebulka, przyprawy. Można użyć innych mięs. Ważne jest to jak gotujemy pierożki. Ciasto przygotowuje się podobnie jak do klasycznych pierogów, tylko z domieszką masła.

Farsz:
  • 1/2 kg mięsa (najlepiej wołowe- ja kupuję okrawki wołowe)
  • ok 10 dkg słoniny
  • 2 cebule
  • sól, pieprz, majeranek
Mięso drobniutko posiekać, do tego dodać tartą cebulę (można podsmażyć na masełku), słoninę także posiekać na bardzo drobno, doprawić i nakładać farsz na przygotowane ciasto. Formować małe pół okrągłe pierożki(mniejsze niż tradycyjne).
Najważniejszym punktem jest gotowanie ponieważ kołduny wrzucamy na wrzątek rosołu, nie na wodę. Uzyskują one wtedy ten właściwy smak.
Po ugotowaniu podaje się je z barszczem, rosołkiem lub polane skwarkami z tłuszczem jako oddzielne danie.
U mnie dziś barszcz ukraiński niezabielany, więc kołduny podałam na drugie danie.

I tak, poszukując smaku znalazłam w głowie ten utracony z lat dzieciństwa kojarzący się z beztroską, ciepłem babci i zapachem gotowanych przez nią potraw.
Życzę wszystkim wilczego smacznego

Dziękuję serdecznie za każde słowo pozostawione na kartach mojej kuchni

Miłej nocki

15 komentarzy:

  1. I can only imagine how good they taste with the sauce

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh.. tak to jest z tą kuchnią regionalną bez regionalnych przysmaków :( Pizza, frytki, kebab...
    Kiedyś miałam ochotę spróbować barszcz ukraiński, ale taki prawdziwy, jak robiono w mojej rodzinie.. i co? i nic... W żadnej restauracji nie udało mi się zjeść choć odrobinkę przypominającego ten waściwy smak :(
    A Twoje kołduny wyglądają taaak smakowicie!! a do tego barszczyk.. mniam!
    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  3. pokazałam przepis panu mężu mojemu - zaślinił się :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również mam wrażenie, że naszą regionalną potrawą jest pizza, hot-dog i hamburger:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe kołduny. Jadałam takie kiedyś na Litwie, właśnie.
    Przywołałaś moje piękne wspomnienia, dziękuję :)
    I podkradam choć jednego kołduna - wyglądają pięknie.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U Ciebie jak zwykle smakowicie - aż człowiek głodnieje od razu ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. chciałabym spróbować tych pierożków!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziś znów słonko mnie przywitało, ciepłym promykiem z rana pogrzało.
    I zachęciło do rymowanki, byś i ty miał miłe poranki...
    Pozdrowienia do Ciebie lecą, uśmiech i ciepło niech rozniecą.
    Dając wiele radosnych chwil, by dzień uroczy był..

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za przepis. Wiem jak to jest takie smaki z dzieciństwa są niezapomniane. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Agniesia szaleje w swym kuchennym królestwie:)))Marnujesz się kobieto!!!Otwieraj szybko restauracje,bo Twój talent kulinarny muszą docenić rzesze:) Całuski Skarbeńku!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo lubię kołduny, ale dawno ich już nie jadłam, narobiłaś mi wielkiego apetytu, więc się trzeba za nie zabrać samemu.Przyznaję, że kiedy tu wchodzę i czytam o tych smakowitościach, to coraz częsciej eksperymentuję w kuchni z dobrym skutkiem - Twoja zasługa! Dziękuję za miłe komentarze u mnie!

    OdpowiedzUsuń
  12. O tak, te kołduny są bardzo mocno zbliżone do tych z mego rodzinnego domu (Dziadkowie byli Wilniukami) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kołduny litewskie robi się z polędwicy najlepiej jagnięcej, ostatecznie wołowej. Żadne tłuste okrawki za pięć złotych nie wchodzą w grę, wyłącznie mięso najlepszej klasy. Do tego czysty łój nerkowy, który jest najlepszej jakości tłuszczem, pozbawionym woni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne masz rację "rr". Jednak nigdzie nie napisałam, że owe okrawki są za 5 zł. Kosztują 20-25 zł za kg i jest to bardzo dobrej jakości mięso wołowe. Co do tłuszczu nerkowego zgodzę się o ile jest gdzieś możliwość zakupu. Ja zrobiłam ze słoniną i nic nie straciło na smaku. Konkretny smak kołdunów jednak jest zależny od wywaru w jakim gotuje się pierożki. Pozdrawiam

      Usuń
    2. a tak z innej beczki rr, mam też pytanie: zbieram opinie na temat internetu w playu: jak sprawuje się play-internet.pl ?

      Usuń

Zapraszam serdecznie i dziękuję za miłą wizytę