poniedziałek, 21 stycznia 2013

BABCIU DROGA BABCIU I DZIADZIU KOCHANY

Z okazji tego wspaniałego święta wszystkim Babciom i Dziadziom składam najserdeczniejsze życzenia wszelkiej radości i jak najwięcej miłości od wnucząt!!!

Dziś święto nad świętami.

DZIEŃ BABCI
Ten dzień zawsze był dla mnie wyjątkowy, bo od dziecka starał się człowiek wynagrodzić Babci całe ciepło jakie od niej się dostawało, radość z każdej wspólnej wyprawy do lasu czy na wieś, wspólne sekrety, wakacje, każde przytulenie.
Moja Babcia ma już sporo po 80-tce ale jest nie do zdarcia. Walczy z przypadłościami starości ale pogoda ducha nigdy jej nie opuszcza, sama robi zakupy, sprząta i gotuje. Nie jest zbyt chętna by jej pomagać, bo chce być w pełni samodzielna.

Ciekawa jestem jakie Wy macie wspomnienia związane z babcią czy dziadkiem. Zapewne wiąże się to z czasem beztroski lat dzieciństwa....
Sama jestem babcią. mamy wspaniałe dwie wnuczki i chcę by wspominały nas najcieplej jak tylko można. Jednak musimy sobie na to zapracować dając całe serce i miłość dla tych wspaniałych szkrabów. Uśmiech wnucząt i słowa "kocham Cię babciu" są najwspanialszym prezentem!!!

W prezencie dla mojej Babci upiekłam ciacho.  Kwiaty o tej porze roku nie należą do tych trwałych, więc zamiast tego ukwiecę Babci ten dzień ciastem.

biszkopt:

  • 5 jajek
  • 3/4 szkl mąki pszennej
  • 1/4 szkl mąki ziemniaczanej
  • 3/4 szkl cukru


masa nr 1

  • 3 budynie śmietankowe
  • 3 szkl wystudzonej kawy rozpuszczalnej
  • 5 łyżeczek cukru

Zamiast masy kawowej można zrobić np. orzechową- w ten sam sposób tylko zamiast kawy dajemy tarte orzechy.

masa 2
jest to masa tiramisu


  • 6 żółtek
  • 1 szkl cukru
  • 500 g serka mascarpone
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 1 kieliszek alkoholu

Przygotowywania rozpoczęłam od zrobienia mas tiramisu, która musi dobrze się schłodzić.
Żółtka ubić dokładnie mikserem na gładko, dodać cukier dalej ubijając i alkohol (alkohol można pominąć). U mnie dolana została nalewka orzechowa. Wlewamy powoli po ściankach by masa jajeczna się nie zważyła. Potem należy dodać serek i wymieszać delikatnie łyżką. Schłodzić dobrze by masa dobrze się usztywniła.
Biszkopt pieczemy tak jak zwykle. Z białek ubijamy pianę, dodajemy kolejno żółtka i cukier, a na koniec mąki. Delikatnie mieszamy. Wylewamy na blachę wyłożoną papierem. Pieczemy w 170 stopniach na złoty kolor do suchego patyczka. Studzimy.


MASA 1
z 3 szklanek przygotowanej kawy odlać trochę, a resztę zagotować z cukrem. Do odlanej części wsypać budynie i dobrze wymieszać. Gdy kawa w garnku dochodzi do wrzenia dolać rozpuszczone budynie kawowe i intensywnie mieszać aż zgęstnieje.
Gorącą masę wykładamy na biszkopty, przykrywamy. gdy wszystko przestygnie nakładamy masę tiramisu. ja dodałam jeszcze tartą gorzka czekoladę.
Tort formujemy w dowolnym kształcie i ozdabiamy.
Z pozostałej masy zrobiłam deser tiramisu.


Dziś także chciałabym złożyć życzenia wszystkim Agnieszkom i Jarosławom. Niech się szczęści!!!

SERDECZNIE WITAM KOLEJNYCH NOWYCH GOŚCI. JEST MI NIEZMIERNIE MIŁO.
TERAZ UCIEKAM, BO JADĘ Z ŻYCZENIAMI....DO MOJEJ BABCI :)
ŻYCZĘ WSZYSTKIM MIŁEGO DNIA I SERDECZNIE POZDRAWIAM WAS JA...BABCIA


środa, 16 stycznia 2013

O ŻESZ, TY ORZESZKU !

Dzień dobry.
Powoli i nieśmiało wysunęłam z rana nos spod kołdry. Za oknem śnieżno ale ciepło....słychać jak roztapiający się śnieg obija się o parapet. O nie ! pomyślałam- plucha i ciapa pewnie na dworze. Tak czy siak trzeba wstawać choć baaardzo się nie chce, a moja podusia woła do mnie: choć Aga, na 5 minut :)
Nie dałam się. Zryw i szoruję do kuchni. Nastawiam wodę na poranną kawę, mleko dla dzieciaków do śniadania, wskakuję w dresik po rannym chlapanku...i zaczynam budzenie i szykowanie...
   Teraz w domu cisza, bo nie ma nikogo. Dzieci odprowadzone do szkoły i przedszkola, starszy syn pojechał sam. Mąż od 6 rano pracuje, a ja? nadal wolne. Mimo tego ciągle jest co robić w domu, rozpiera mnie energia. Posegregowałam ubrania, wysprzątałam, poprałam...może dziś czepię się prasowania?
Męczę się strasznie wybita z rytmu bez jeżdżenia do pracy. W szpitalach nadal obowiązuje zakaz wjazdu na oddziały.
Rozgryzłam już zagadkę z kanarami. Pomógł mi w tym uprzejmy Pan Komornik.  Pesel osoby, która podała się za mnie okazał się numerem znajomej. Gdy się dowiedziałam kto to, to trudno było mi uwierzyć. I pomyśleć, że to dorosła kobieta. Pewnie liczyła na moją głupotę czy naiwność i na to, że zapłacę za nią te 500 zł. No cóż, przeliczyła się. Jej błąd trochę będzie ją kosztował ponieważ poza zasądzoną kwotą odpowie też za fałszowanie danych. Podałam jej aktualny adres, bo dlaczego nie? dlaczego ktoś ma mi robić takie rzeczy bezkarnie, a ja mam się dawać?
Tym bardziej, że stać tę kobietę by kupić sobie bilet za 2,80zł. Nie ważne, grunt, że uporczywość moja w dojściu prawdy została uwieńczona sukcesem.
No dobra. Idziemy teraz do kuchni.
Dziś chciałabym Wam przedstawić improwizację.
Jest to danie obiadowe w pełni kombinowane.
Niniejsza kompozycja spodobała się moim ukochańcom i zapewne raz na jakiś czas będę to powtarzać.

składniki:
  • garść orzechów włoskich startych
  • 1 pomarańcza
  • 1 słodko-winne jabłko
  • 1 średnia cebula
  • mała marchewka
  • oliwa
  • pierś drobiowa
  • makaron (rodzaj wedle uznania)

Na rozgrzana patelnię lejemy oliwę i wrzucamy umyte pokrojone w ćwiartki jabłka (ze skórką) oraz cebulę pokrojoną w grube kawałki. Gdy to się lekko podsmaży  dokładamy plastry marchewki i pokrojoną na kawałki pierś drobiową. Smażymy dalej ciągle mieszając by mięso szybko się podsmażyło. Następnie usunęłam z patelni kawałki jabłek i cebuli i wsypałam tarte orzechy. Smażyłam jeszcze 5 minut i wlałam wyciśnięty sok z 1 pomarańczy. Nie przykrywamy i ciągle mieszamy. Marchewka staje się miękka, mięso pulchne. Można lekko posolić ale ja nie dawałam przypraw tego typu by nie zatracić oryginalnego smaku. W to miejsce zrobiłam makaron bardziej słony.
Ugotowane klusie wykładamy na talerz, na nich kawałki mięsa i polewamy powstałym sosem.
Musze Wam powiedzieć, że wyszedł bardzo ciekawy smak i nawet chętnie zjedliśmy to COŚ. Przeważa smak orzecha ale wyczuwa się doskonale też inne dodane składniki.  Ciekawa jestem czy ktoś z Was zaryzykuje i wypróbuje ten smak. A może dodacie jeszcze jakiś składnik od siebie by to polepszyć? chętnie skorzystam z Waszych inspiracji.
Tym czasem zostawiam Wam na osłodę dzisiejszego pluchowego dnia przepyszne drożdżówki, które ostatnio robiłam z przepisu od Dominiki. Napiszę o tym następnym razem z ogromną przyjemnością.
Dziękuję serdecznie za Wasze miłe słowa, które są bardzo budujące i dają motywację do tego by dzielić się dalej moimi kulinarnymi wybrykami.
Serdecznie witam nowych gości, jest mi niezmiernie miło.
ŻYCZĘ WSZYSTKIM MIŁEGO DNIA!!!!!!



wtorek, 15 stycznia 2013

SIĘ POPLĄTAŁO

...ano i to całkowicie ale z pozytywnym skutkiem.
Dzień dobry :)


Miało być CHILI CON CARNE, a wyszło coś innego.
No tak, bo przecież wyleciało mi z głowy, że nie mam już w domu zapasu fasoli czerwonej i już. Do sklepu nie lubię latać po jedną rzecz więc zaczęła się improwizacja.
W ten sposób powstała pyszna zupa, całkowicie odpowiednia przy takiej zimowej pogodzie. Wszyscy się zajadali i żądali dokładki.

Zupa "niechcący"

  • mięso mielone
  • kukurydza
  • pomidory suszone
  • przecier pomidorowy
  • papryka czerwona (mogą być różne kolory) surowa
  • 1,5 l  rosołu
  • cebula
  • czosnek
  • liście laurowe
  • zioła: pieprz cayenn, papryka ostra, kmin, bazylia, sok z cytryny,tymianek, kolendra, imbir, cukier
Do garnka wlewamy  rosół i dodajemy mięso mielone i liście laurowe. Chwilę to ma się pogotować i należy często mieszać zanim mięso mielone "załapie", bo inaczej zrobią się bryłki. Potem trzeba dorzucić pokrojoną w kostkę paprykę , suszone pomidory , kukurydzę i koncentrat. Cebulę kroimy w drobną kostkę i mieszamy z pogniecionym czosnkiem. Dodajemy do zupy. Mieszamy, a na koniec doprawiamy ziołami i przyprawami. W smaku ma być KONKRET, czyli dobrze doprawione i intensywne. Gotujemy jeszcze ok 10 minut i w ten sposób mamy pyszną, aromatyczną zupkę.
Przelałam do talerzy, posypałam serem tartym i pokrojoną świeżą bazylią. Ogromnym pozytywem tej zupy jest to, że przygotowujemy ją w pół godziny i jest obłędna!

SMACZNEGO!

czas na deser......
 A teraz na prośbę obiecany przepis na szarlotkę z budyniem. Oczywiście tu też namodziłam, bo miała być szarlotka z bezą, ale cóż...już tak mam.
Receptura odwieczna w naszej rodzinie wprost z babcinego notatnika.
ciasto:

  • 50 dkg mąki pszennej
  • 1 szkl. cukru pudru
  • 250g masła (można dać 125 g margaryny i 125 g smalcu)
  • 2 jajka
  • 1 pełna łyżka śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • jabłka
  • 4 budynie śmietankowe
  • 1,25  l mleka

Mąkę przesiać na stolnicę, dodać sól i w tym posiekać masło. Dodajemy jajka i wyrabiamy dokładnie ciasto. Chowamy je do lodówki by dobrze się schłodziło.
W tym czasie jabłka obrać i pokroić na kawałki lub w plastry. Schłodzone ciasto dzielimy na dwie części. Jedną z nich rozwałkowujemy i przekładamy na natłuszczoną blachę. Dziurkujemy widelcem by ciasto równo się upiekło. Następnie układamy jabłka i wylewamy na to gorący budyń ugotowany z w/w proporcji.
Wszystko przykrywamy drugą częścią rozwałkowanego ciasta. I znowu dziurkujemy.
Ja piekę te ciacho ok 50 minut w 170-180 stopniach , do momentu aż wierzch przybierze złoty kolor.
Po wystudzeniu posypujemy cukrem pudrem lub polewamy lukrem. Ciasto wychodzi kruchutkie, jabłka upieczone i miękkie, a masa budyniowa rewelacyjnie komponuje się z całością.
BABCINA PYCHOTA!
Muszę się także pochwalić ponieważ dostałam miłe wyróżnienie, które przywędrowało do mnie zupełnie niespodziewane od Adama z bloga ARTRUSTIC. Jeśli nie znacie jeszcze tej strony to zapraszam, bo znajdziecie tam same cudeńka. Dziękuję serdecznie Adamowi za tę niespodziankę.
Pytania od Adama:
1. Lato czy zima?.....każda pora ma swój urok
2. Spacer czy bieg?......kocham spacery na łonie natury, ale często też biegam wieczorami by rozładować nadmiar energii.
3. Ulubiony rodzaj muzyki......muzyka u mnie jest zależna od nastroju, więc słucham każdej, ale najbardziej lubię Synthpop
4. Wolisz rządzić, czy robić co Ci karzą?........w zależności od sytuacji. Lubię postępować mądrze i racjonalnie
5. Co kochasz najbardziej w życiu?.....Moje Ślubne Szczęście i dzieci...i kocham spać
6. Jak spędzasz wolne chwile?.....przeważnie w kuchni przy dobrej muzyce -to mnie relaksuje
7. Mieszkanie w stylu nowoczesnym czy dawnym?....stanowczo w dawnym
8. Rękodzieło to hobby czy praca? ....hobby może przecież być pracą, ale przede wszystkim jest pasją
9. Ulubione zwierzę domowe.....psisko
10. Ulubiona potrawa.......potrawy z makaronem
11. Ulubiony trunek.....dobre piwo i ajerkoniak

I właśnie tak jest ze mną.
A teraz moje pytania do Was:
1. Lubisz przy pracy słuchać muzyki? jakiej?
2. Masz lekką rękę do pieniędzy czy raczej gospodarujesz oszczędnie?
3. Co wolisz: artystyczny bałagan czy wszystko na swoim miejscu z precyzją?
4. Fryzura elegancko ułożona czy wariacka?
5. W jakim ubraniu lubisz chodzić po domu?
6. Ulubiona potrawa ?
7. Domowe zacisze czy raczej impreza?
8. Co Ci dodaje energii?
9. Ulubiony miesiąc w roku i dlaczego ten?
10. Adidasy czy szpilki?
11. Spacerkiem do celu czy podwózka autem?

Adam ma rację, wcale nie jest łatwo wymyślać pytania ale się udało.
Jednak jak jak zawsze to wyróżnienie kieruję do Was wszystkich, bo każdy Wasz blog jest dla mnie wyjątkowy i ciężko wybrać tylko kilka do nominacji. 
TAK WIĘC PROSZĘ SIĘ CZĘSTOWAĆ KOCHANI. Sama jestem ciekawa waszych odpowiedzi.
ŻYCZĘ MIŁEGO DNIA PEŁNEGO POZYTYWNEJ ENERGII.